Ćwiek w tulipanach, czyli audiobookowy podbój Europy

www.unsplash.com/Aaron Burden

Starsi z Was pewnie kojarzą piosenkę zespołu Big Cyc, z której dowiadujemy się, że „nigdzie nie zarobisz tak jak tam, wspaniałe miasto Amsterdam”. Nie o pieniądze jednak chodzi przede wszystkim, chociaż wiadomo, że też, ale raczej o szeroko rozumiany rozwój i nie ukrywajmy, także prestiż. „Jednooki Król” Jakuba Ćwieka został właśnie przetłumaczony na niderlandzki. Okazuje się, że to nie koniec, a początek europejskiej ekspansji Kuby.

Kubo, rozumiem, że teraz Holandia nie kojarzy Ci się już tylko z tulipanami i Ajaxem Amsterdam?

Moje dotychczasowe skojarzenia z Holandią są inne. Kiedyś dostałem tam takie coś, po czym strasznie zabawny wydał mi się dowcip tamtejszej polonii „Mówili, że tu wszędzie tulipany i tulipany. A to zwyczajne geje są!”. Dziwnym sposobem, śmieszy mnie to wyłącznie w niektórych zadymionych lokalach Amsterdamu. Do tematu jednak. Tak, już niedługo Pan o trudnym nazwisku przeczyta tam materiał o tytule, który na pewno źle bym zaakcentował. I ten materiał to tłumaczenie „Jednookiego Króla” na niderlandzki. Strasznie się, powiem Ci, cieszę.

Jak w ogóle doszło do tego, że audiobook trafił do, umówmy się, dość egzotycznego kraju, jak na polskich pisarzy?

Najpierw uściślijmy, że audiobook to nietypowy. „Jednooki Król” jest dziesięcioodcinkowym serialem audio i napisałem na zamówienie Storytel Polska, które w ubiegłym roku wystartowało z projektem Origins. Są to produkcje napisane od zera dla nich na podobieństwo na przykład seriali oryginalnych Netfliksa. Tylko w audio. „Jednooki Król” w wersji polskiej spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem słuchaczy – duża w tym zasługa świetnej realizacji i nade wszystko głosu i interpretacji Marcina Perchucia – i to sprawiło, że uznano go za potencjalnie dobrą wizytówkę polskiego Storytela w innych krajach. Holandia była jednym z pierwszych krajów, które wyraziły zainteresowanie zaprezentowaniem „Jednookiego Króla” u siebie.

Wieść gminna niesie, że wkrótce porzucisz tulipany i zostaniesz Wikingiem, prawda to?

Właśnie po to zapuszczam brodę!!! Tak, Król wędruje dalej, tym razem na północ. A ja z nim. Na obecną chwilę oprócz Niderlandów, zamówienie na swoją wersję „Jednookiego” złożyły Szwecja i Dania, a odpowiedzialny za Origins Marcin Zwierzchowski wciąż pracuje nad tym, by zainteresować produkcją kolejne kraje. Być może ułatwi mu działania drugi sezon nad którym powoli, ale konsekwentnie pracuję. Premiera pewnie jeszcze w tym roku, choć na ten moment trudno o precyzyjniejszą datę. Tak czy owak nie tylko jest się z czego cieszyć, ale i na co czekać.

Jeśli chcecie kupić wersję niderlandzką, to kliknijcie tutaj.