Mundialowe Lektury Obowiązkowe, cz.4

www.unsplash.com/Fauzan Saari

Mam w ręku pozycję unikatową, książkę Michała Okońskiego „Futbol jest okrutny”. Została wydana pięć lat temu, ale nadal jest w dystrybucji, więc nie chodzi o jakiś szczególny wysiłek związany z jej zakupem. W tym przypadku chodzi o to, co w literaturze najważniejsze, a nie jest nią ani dystrybucja, ani reklama, ani okładka tylko zawartość, zawartość rozumiana jako treść, styl i przesłanie.

W przypadku pisania o futbolu to rzecz doprawdy unikatowa, bo trudno dzisiaj przeczytać coś, co nie jest podane w sposób inny niż skrótowy, coraz mniej miejsca dla prawdziwych erudytów, ludzi których wiedza i horyzont życiowe nie kończy się na wysokości linii boiska czy drzwi do szatni. Współczesny czytelnik żąda konkretu, esencji, a najczęściej po prostu sensacji, a rzadko kiedy zmuszenia go do wysiłku. Rynek zalewają powiastki o herosach, których sława przebrzmi za miesiąc oraz o tych, którzy gdyby nie a) kasyno, b) alkohol, c) menedżer, d) dziewczyny, e) niezależność, bo jakiś trener nie będzie mu mówił co ma robić i f) przypadek (niepotrzebne skreślić, choć najczęściej występuje cała paleta) zrobiłby światową karierę. Rozprawki o celebrytach oraz miernotach napisane najczęściej nieporadnie i zredagowane pospiesznie. Ale chwała Panu na niebiosach, że obdarzył kilku ludzi znających się na futbolu także darem posługiwania się słowem pisanym, umiejętnością obserwowania świata oraz wiedzą wykraczającą poza sferę gry i statystyk. I cierpliwością oraz konsekwencją, bo to jest teraz niezwykle ważne. Może dlatego coraz trudniej przeczytać o piłce coś co wyszło spod pióra Jerzego Pilcha, Tomasza Wołka czy Wojtka Kuczoka? Szkoda, bo brakuje ich tekstów, pewności że któryś z nich skomentuje to co dzieje się na piłkarskich boiskach w sposób odbiegający od sztampy i dysponując szerszym niż sportowe, zestawem narzędzi. Nie znaczy to, że czytelnik oczekujący czegoś więcej niż analizę gry lewą nogą napastnika X, informacji o taktyce zespołu Y oraz nowym aucie pomocnika Z jest zdany na archiwalne numery Sportowca, Piłki Nożnej, Przeglądu Sportowego czy Gazety Wyborczej. W Rzeczpospolitej wciąż pisze dziarski emeryt Stefan Szczepłek, jego wychowanek, Michał Kołodziejczyk działa z wielkim smakiem i wyczuciem w Wirtualnej Polsce, nie ma jeszcze dość Darek Tuzimek publikujący na swoim portalu futbolfejs.pl, jest zacna ekipa Kopalni Futbolu. I jest także, a może przede wszystkim Michał Okoński, który podobnie jak wyżej wymienieni nie zważa na nieustannie postępującą pauperyzacją rzemiosła felietonisty sportowego, do której prowadzi wysyp internetowych witryn celujących w przepisywaniu z błędami i bez zrozumienia.

W świecie coraz bardziej barbarzyńskim i nieskomplikowanym, miejscami wręcz prymitywnym, autor bloga Futbol jest okrutny i publicysta Tygodnika Powszechnego wyróżnia się pisząc o piłce pięknie i z pasją, mając do tego szeroką wiedzę o świecie. Gdyby chciał, to ze swoim znakomitym piórem, otwartą głową i inteligencją mógłby poświęcić się całkowicie czemuś innemu, skupić się na czymś, jak to ujmują ludzie pasji futbolowej nierozumiejący, poważnym. Na szczęście dla czytelników udawało mu się i wciąż udaje łączyć obowiązki dziennikarza i pisarza „poważnego” publikując – zamknięte w książkach rozmowy z siostrą Małgorzatą Chmielewską (Wszystko, co uczyniliście…) i z księdzem Tomaszem Węcławskim (Pascha Jezusa) oraz redagując wybór publicystyki Jerzego Turowicza (Bilet do raju), a także pisząc w Tygodniku Powszechnym o stosunkach polsko-żydowskich. Krótko mówiąc zawodnik wagi ciężkiej, który ma nieustający romans z czymś tak niepoważnym i wulgarnym jak piłka nożna. I nic dziwnego, bo w tym pospolitym świecie, w którym wszystko obraca się nie wokół słońca lecz kawałka powietrza zaszytego w skórze pławili się bądź jeszcze pławią; Jan Paweł II, Gustaw Holoubek, Tadeusz Konwicki, Wiktor Osiatyński, Jan Miodek, Jerzy Pilch, Jo Nesbo, Milan Kundera, Vladimir Nabokov, Paulo Coelho, Henry Kissinger i Albert Camus. Ten ostatni powiedział prawie wszystko, co wiem o obowiązkach i moralności, zawdzięczam uprawianiu sportu i temu, czego się nauczyłem, stojąc na bramce w RUA” (RUA – klub piłkarski Racing Universitaire d’Alger). Bo futbol, mimo że jest rozrywką plebejską, to także część kultury wyższej i sam w sobie niesie ze sobą wartości te same, które leżą u podstaw spraw uznawanych za najważniejsze i niepodważalne. Czytając książkę Michała Okońskiego Futbol jest okrutny przypomnimy sobie, że piłka nożna to stan nie tylko najprostszych emocji i złej energii, ale także wzruszeń, najwyższych doznań i wręcz filozoficznej zadumy. Brzmi to jak pocałunek śmierci, że to przeintelektualizowana nuda? Otóż nie, autor posługuje się słowem płynnie, zdania i rozdziały skonstruowane są kunsztownie, ale bez niepotrzebnych fajerwerków, bez samozachwytu nad swoją erudycją, wiedzą o futbolu i znajomością efektownych sformułowań. Zamiast popisów jest za humor, lekkość jaką znają czytelnicy Nicka Hornby, którego rzecz jasna Okoński przywołuje w swojej książce. Inny jest gatunek literacki, ale narracja podobna, obaj panowie brną przez trudne życie fanów londyńskich zespołów, Hornby Arsenalu, którego grę opisywał jeszcze przed epoką Wengera, a Okoński Tottenhamu, co Jerzy Pilch, kibic okrutnie doświadczanej Cracovii podsumował „nie przypuszczałem, że Tottenham jest aż taką Cracovią”.

 

www.unsplash.com/Rémi Jacquaint

Futbol jest okrutny czyta się znakomicie, bo autor pisze zgodnie z tym jak zatytułował jeden z rozdziałów – Piłka jest opowiadaniem. Książka zawiera opowiadania o meczach, dziesiątkach spotkań, znajdujemy w niej liczne anegdoty i cytaty. Nie trzeba być znawcą futbolu by się w to wszystko wciągnąć, bo Okoński pisze na co dzień nie dla sportowej gawiedzi, a dla wyrobionego czytelnika Tygodnika Powszechnego, a książka wydana została przez wydawnictwo Czarne, które nie kojarzy się zbyt nachalnie z futbolem. Mając świadomość, że będzie czytana przez profanów, autor umieścił przypisy tłumaczące niektóre pojęcia i wyjaśniające konteksty. Swoją drogą jest to także pożyteczne dla tych, którzy uchodzą za wyjadaczy, ale jak przychodzi co do czego, to nie do końca wiedzą czym się różni menedżer od trenera. No i PESEL! młodsi nie że zawsze wiedzą, że Arsenal miał przed Emirates jakiś inny stadion, a starsi… Wiadomo, sentymenty i wspomnienia działają jak balsam. Może dlatego Okoński kupił mnie także wspomnieniami z lat przełomu oraz (czy ktoś jeszcze pamięta?), zeszytem ze Strzegomia i… Garrym Mabbuttem. Tak, był taki piłkarz, który grał w ulubionym klubie Michała Okońskiego.

Futbol Okońskiego jest okrutny i romantyczny, brutalny i piękny, finezyjny, pełen strategii niczym z najbardziej wyrafinowanej polityki czy kampanii wojennej, prosty jak przystało na najprostszą grę. I zabawny. Przypomnienie piżamowego protestu kibiców Malagi, którzy przyszli ubrani jak do sypialni, a nie jak na mecz, by zaprotestować przeciwko później porze rozegrania spotkania, przypowieść o nadawaniu dziecku imienia, które by korespondowało z piłką nożną. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo któż potrafi uciec przed niemożliwym, czyli gdybaniem, co by było gdyby trafił, gdyby nie skiksował, gdyby nie dostał kartki. Jest niewidomych kibicach, o tym jak w północnym Londynie można z Niemca przeistoczyć się w Żyda, ale także jak pieniądze mogą zabić ukochaną dyscyplinę sportu, a kibole zohydzić uczestniczenie w meczu, który z misterium staje się seansem nienawiści.

Pojawiło się już nazwisko Nicka Hornby, autora Futbolowej gorączki, i nie jest to jedyne nazwisko spoza świata piłkarzy, trenerów i prezesów. W książce Futbol jest okrutny występują także Martin Luther King, bo właśnie jego słowami „miałem sen” autor komentuje problem rasizmu na stadionach i wyraża nadzieję, że piłka nożna da z tym sobie radę. Są liczne nawiązania do twórczości Karola Maya (mnie jego książki nie porwały, zostałem na etapie niemieckich filmów), pojawia się Jorge Luisa Borges. Argentyński poeta piłki nie znosił, ale fascynowali się nią Ken Loach, Salman Rashdi, Marek Bieńczyk i Albert Camus, ich słowa znajdziemy w książce Michała Okońskiego. Mocną pozycję w bibliografii mają dwie książki; Postfutbol, wspólne dzieło Mariusza Czubaja (tak, tak tego od kryminałów), Jacka Drozdy i Jakuba Myszkorowskiego oraz Jak futbol wyjaśnia świat Franklina Foera. Przychylam się także do opinii Michała Okońskiego, że książka Rafała Steca Piłka sss…..kopana była niesłusznie niezauważona i że warto po nią sięgnąć aby zrozumieć co się stało z polskim futbolem, jak nisko w pewnym momencie upadł. To wspaniałe lektury, dla tych kibiców i czytelników, który wyszli już z grupy dla poczatkujących i trafili do tej zrzeszających mocno zaawansowanych zwolenników doskonałego futbolu i równie dobrych lektur. Jako, że Futbol jest okrutny skonstruowany jest jako rozgrzewka, pierwsza połowa, druga połowa, dogrywka i zamiast rzutów karnych, to czekam na to co powinno być w tej sytuacji nieuniknione, na rewanż, czyli na Futbol jest okrutny II. Oczywiście można, a nawet nie trzeba czekać, tylko od razu kliknąć i wejść na blog Michała Okońskiego, który na bieżąco komentuje to dzieje się w futbolowym świecie.

Grzegorz Kalinowski

http://okonski.blog.tygodnikpowszechny.pl/