Polaków seks powszedni, rozmowa z Joanną Opiat-Bojarską

www.unsplash.com/Michael Prewett

Trochę nam zeszło, zanim wybraliśmy odpowiednią formę rozmowy o najnowszej książce Joanny Opiat-Bojarskiej. Mogliśmy gadać o fabule, bohaterce, itd. Poszliśmy jednak trochę pod prąd I pogadaliśmy o seksie, czyli jednym z głównych, o ile nie głównym temacie “Gry o wszystko”. Jak wyszło? Właśnie tak.

Seks jest w Polsce tematem tabu?

Mniej niż kiedyś, ale niestety nadal jest. Wydaje się, że normalni ludzie po prostu go uprawiają, a nie o nim rozmawiają. Kiedy po raz ostatni rozmawiałeś ze swoją partnerką/partnerem o tym czego chcesz, co lubisz, co Ci się marzy?

Powinnaś dodać do tego pytania gwiazdkę z zaznaczeniem, że pytanie nie dotyczy singli. Wychodzisz z założenia, że o seksie powinno się w związku rozmawiać jak o menu na śniadanie lub repertuarze w kinie?

Singiel odpowie – nie mam partnerki/partnera i dzięki temu uniknie niewygodnych przemyśleń 😉 W związkach rozmowy na tematy związane z seksem odbywają się zwykle na początku znajomości. Przyjmujemy założenie, że lata mijają, zmieniamy się fizycznie i psychicznie, ale potrzeby naszych partnerów nadal są takie same. Myślisz, że rozmowa o seksie w klimacie:

– jutro na śniadanie będą jajka sadzone,

– o nie, znowu jajka? Może lepiej owsianka…

– Nie, to ohydnie wygląda…

– Dobra, to skoro muszą być jajka, to tym razem niech będą po wiedeńsku.

Myślisz, że rozmowa w tym klimacie byłaby nie na miejscu? Przeszkadza Ci odarcie tej czynności z „magiczności”? Z emocji?

Mnie nie przeszkadza, bo czasem mam ochotę na fast fooda, a czasem na danie składające się z trzech części. Jak więc oswoić rozmowy o seksie?

Sama się nad tym zastanawiałam przed pierwszą wizytą u seksuologa. Kiedy przygotowywałam się do pisania „Gry o wszystko” pomyślałam, że nie zrozumiem tych wszystkich dewiacji, o których chcę napisać, jeśli nie porozmawiam z kimś, kto pomoże mi rozłożyć je na czynniki pierwsze. Umówiłam się więc na spotkanie i poszłam na nie z przekonaniem, że to będzie bardzo dziwne.

Joanna Opiat-Bojarska, fot: Wydawnictwo Czwarta Strona/ Beata Cichecka

I czego się dowiedziałaś?

Podczas wizyty u seksuologa bardzo szybko okazało się, że tabu to taka czarna nakładka, którą przysłaniamy sobie tematy, które mogą być dla nas trudne. Unikamy niepotrzebnych emocji, uciekamy od wstydu, ustawiamy się w wygodnej pozycji. Nie ma udanej rozmowy o seksie bez szczerości, otwartości i bez umiejętności słuchania.

Trudno się umówić na wizytę? Bo jeśli tak, to by oznaczało, że my jednak chcemy o tym seksie rozmawiać. Niekoniecznie z kimś bliskim, może z obcymi łatwiej?

Trudno znaleźć seksuologa, który ma dużo wolnych terminów. I tak, masz rację. Zdecydowanie łatwiej rozmawia się z obcym. Bo obcy wysłucha Cię do końca. Powstrzyma się od ocen (typu: no wiesz, jesteś zboczony). Jak myślisz dlaczego powstało to tabu?

Może z faktu, że przynajmniej w teorii jesteśmy bardzo wierzącym narodem i nie wypada o tym rozmawiać? I kochać się trzeba tylko pod kołdrą przy zgaszonym świetle? A może się po prostu wstydzimy co powie partner, albo sąsiad gdy usłyszy, co się u nas wyprawia?

Wierzącym? Czy ja wiem? Wstyd, to jest coś co blokuje rozmowy. Bo co powie sąsiad? Co powie żona. I wstyd zwykle nie bierze się z niczego. Doświadczamy go… i potem tylko pielęgnujemy.

To dlaczego według Ciebie seks jest mało sexy tematem rozmów w związkach?

Wyobraź sobie sytuację, dajmy na to Franek mówi do Grażynki: Kochanie, bardzo chciałbym zobaczyć jak uprawiasz seks z innym mężczyzną….

A Grażynka mu na to: tu są walizki.

Nie, Grażynka mówi: Franek już mnie nie kochasz? Już Ci nie wystarczam? A on zaczyna pokrętnie tłumaczyć, że taki widok mógłby go podniecić. I wtedy z jej ust pada stwierdzenie: jesteś zboczony!

www.unsplash.com/Pablo Heimplatz

I co dalej?

I Franek przeprasza, zamyka się w sobie. Albo idzie do prostytutki.

Przeprasza i zamyka się w sobie. Ale to, że przeprosił nie znaczy, że wymazał z mózgu myśli o żonie nadzianej na kogoś innego. Próbuje więc wrócić do tematu . Mniej lub bardziej subtelnie. Ona jest przerażona, odsuwa się od niego. Podczas pisania książki trafiłam na takie forum, na którym spotykali się tacy Frankowie. Tłumaczyli sobie wzajemnie, że od lat przekonują swoje żony i że da radę, jak się odpowiednio podejdzie do tematu, że to się nazywa „zdrada kontrolowana”. I że jest normalne, i bezpieczne.

Jak na „Grę o wszystko” zareagował Franek, a jak Grażynka? Zostałaś zasypana mailami z fantazjami?

Mam cichą nadzieję, że i Franek, i Grażynka zechcieli na chwilę wyłączyć telewizor, spojrzeć sobie w oczy i pogadać o tym co ich podnieca. Bo brak rozmowy wpływa niekorzystnie nie tylko na związek, ale i na samego Franka. On czuje, że jest coś nie do końca moralnego, w tym jego pożądaniu. Odsuwa się od Grażynki. Szuka możliwości zaspokojenia się poza domem. Robi to w tajemnicy. A tajemnica wciąga. Między zabawami a parafią jest cienka granica. Zabawy przynoszą fun. Parafilia jest jak nałóg, wciąga Cię. Sprawia, że chcesz więcej i więcej, chcesz przekraczać kolejne granice. I jednocześnie czujesz dyskomfort.

Powiedz mi proszę jak to było z parafilią. Powiedziałaś seksuologowi, że chcesz, nomen omen, wykorzystać ten wątek i żeby Ci o tym opowiedział, czy to chodziło jakoś za Tobą od dłuższego czasu?

Zjawiłam się u seksuologa przygotowana. Długo przebijałam się przez różne parafilie, by wybrać te, które mną poruszą. Które w moim odczuciu będę niezrozumiałe, obleśne albo głupie. Czytelnicy nie przesyłają mi po lekturze Gry maili z opisanymi swoimi fantazjami. Częściej odzywają się, by powiedzieć, że nie mieli pojęcia o istnieniu takich zboczeń i że w ich odczuciu „ludzie to jednak są pojebani”. Czy parafilie chodziły za mną zawsze? Nie. Trafiłam na nie przypadkiem. Podczas pisania poprzedniej książki, znalazłam się w miejscu, w którym, ja, cywil nie powinnam się znaleźć. Tematem przewodnim spotkania była przestępczość seksualna. To tam po raz pierwszy usłyszałam: parafilie (wcześniej funkcjonowało pojęcie dewiacji seksualnych). Usłyszałam i pomyślałam: o, to już wiem jak będą ginąć moje następne ofiary.

www.unsplash.com/Pablo Heimplatz

Seksuolog był zdziwiony, że chcesz o tym rozmawiać? Czy to wbrew pozorom często temat poruszany w gabinecie?

Był zdziwiony. Bo Franek zwykle nie dociera do gabinetu seksuologa. Goni za podnietami. Rozwodzi się i nadal goni. Albo znajduje kobietę, która mówi: dobra, jak chcesz to sobie patrz, jak chcesz to się przyłącz. Czasem Franek z Grażynka trafiają do gabinetu psychologa mówiąc: nie możemy się dogadać, proszę nam pomóc. I to jest jakby konsekwencją tego, że rozmowa o seksie jest tabu. Bo gdyby Franek z Grażynką porozmawiali szczerze i otwarcie w domu, to doszliby do wniosku, że problemem jest seks. Ale, że temat seksu zakończyli na: jesteś zboczony. To teraz żyją razem, nie uprawiają seksu, udają, że nie istnieje, ale z jakiegoś powodu wkurzają się na siebie, nie mogąc się dogadać.

A było coś, co powiedział Ci doktor, ale to okazało się  tak hardcorowe, że nie nadawało się do książki?

Nie. I widzisz, tu znowu natykamy się na stereotyp. Sama idąc do seksuologa miałam wrażenie, że dowiem się samych hardcorowych rzeczy. Że to będzie niczym wizyta w wielkiej pornobibliotece, w której będę przeglądała zdjęcia i filmy, dziwiąc się: oooo tak można? i tak też można? Ale muszę przyznać, że rozmowa z seksuologiem i tak mnie zdziwiła.

In plus?

Wydawało mi się, zanim weszłam do jego gabinetu, że owszem istnieje seks związany z miłością, ale istnieje też ten zupełnie odcięty od emocji. Naturalna i fizjologiczna potrzeba, którą możesz realizować właściwie z każdym. Już w trakcie rozmowy dotarło do mnie, że seks bardzo mocno wiąże się z emocjami, doświadczeniami, które zbieramy przez całe życie. Tak więc to, czy Ty teraz masz ochotę na fastfood, domowy obiad czy trzydaniową kolację w restauracji, wiele mówi o tym co czujesz. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego jak ogromny jest związek seksu z emocjami.

Skoro tak, to może i ja pójdę na pogawędkę.

Zapewne pomogłoby Ci to zajrzeć w głąb siebie.

Wykorzystasz jeszcze te wątki w kolejnych książkach? I tutaj zmierzamy do pytania, które musi się pojawić: nad czym teraz pracujesz?

Czytałam o przypadku, w którym młoda dziewczyna wymykała się na seks ze swoim chłopakiem do obory. I kiedy wzięli ślub, zamieszkali sami w swoim nowym domu to nagle okazało się, że seks nie przynosi jej satysfakcji. Ten sam facet, te same techniki, a nagle jest masakrycznie. Okazało się, że jej mózg satysfakcję seksualną połączył z otoczeniem: ryk krów, smród obory. Kiedy nowożeńcy wrócili do zabaw w oborze znowu pojawiły się orgazmy. A nad czym teraz pracuję? Kończę „Uciekiniera” – czyli kolejne śledztwo Burzyńskiego i Majewskiego. Powinnam zamknąć ją w ciągu najbliższych czterech tygodni. Projekt ten rozpoczęłam wspólną ucieczką z kilkoma czytelnikami z zamkniętego pokoju.

A co potem?

Potem? Zmiany, zmiany, zmiany… i ostra jazda bez trzymanki.