„Zwyczajny szpieg”, ale za to w kapeluszu

www.unsplash.com/Sergiu Nista

John Le Carre, Vincent V. Severski, Aleksander Makowski. Wspólny mianownik dla tych nazwisk jest wiadomy – szpiedzy. Mam wrażenie, że byli agenci wcale nie zamierzają milczeć, więc książek ich autorstwa na księgarskich półkach będzie coraz więcej. Filip Hagenbeck poszedł trochę pod prąd, bo nie napisał powieści szpiegowskiej, a spisał swoje wspomnienia z pracy. Możemy krok po kroku prześledzić drogę, jaką przechodził kandydat na szpiega, aż po jego codzienne funkcjonowanie, gdy już nim został. Sporo anegdot, sporo branżowego mięsa, no i te kapelusze… „Zwyczajny szpieg” już w księgarniach, ale zanim kupicie, zobaczcie naszą rozmowę.