Tag: Katowice

  • „Kim będzie śląski Mock?” Felieton Wojciecha Chmielarza.

    Rozmawiając intensywnie z Adamem o polskim kryminale, jego przeszłości i przyszłości, zahaczyliśmy w końcu o Górny Śląsk. Wtedy padło pytanie: czy nasz region ciągle czeka na swojego Krajewskiego? Moja odpowiedź jest krótka. Nie tylko nie czeka. On go nawet nie potrzebuje

    Zaczniemy od rzeczy absolutnie podstawowej. Marek Krajewski ma wielkie zasługi i dla polskiego kryminału, i dla Wrocławia. To człowiek, który postawił ten gatunek na nogi. Pokazał, że nie tylko się da napisać po polsku dobry kryminał, ale jeszcze znajdą się czytelnicy, którzy taką książkę kupią. Oczywiście, możemy się zastanawiać, na ile to zasługa samego Krajewskiego, a na ile po prostu trafił ze swoją twórczością na odpowiedni moment, ale to byłyby rozważania dość jałowe. Fakty są takie, przed nim była tylko Chmielewska. Po nim jego sukcesie, cała grono autorów, do których i ja należę. Wrocław również jest mu wdzięczny. Eberhard Mock i jego twórca stali się przecież jedną z jego wizytówek. A sam Krajewski odsłonił przed rzeszą czytelników niemiecką przeszłość miasta. Bo z jednej strony, to nie była przecież tajemnica, że przed wojną te ziemie należały do naszego zachodniego sąsiada. Ale z drugiej, jakoś się o tym za wiele nie mówiło. Nie tyle to ukrywano, co ignorowano. Po książkach Krajewskiego jest to już niemożliwe.

    Myślę, że w polskich miastach tkwi taka tęsknota z ich własnymi Krajewskimi. Podczas spotkania w Gliwicach na temat mojego „Wampira” padło nawet z sali pytanie, dlaczego się na nim nie wzoruję? Odpowiedź jest taka, że po pierwsze nie chcę, a po drugie, ani Gliwice, ani Górny Śląsk nie potrzebują takiego autora. Przedwojenna przeszłość regionu była i jest u nas dużo lepiej znana niż we Wrocławiu, a wspomnienia żywe. Tożsamość śląska jest silna i atrakcyjna dla kolejnych pokoleń. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Nikt z mojej rodziny nie pochodzi z Górnego Śląska. Wszyscy przyjechali z innych regionów kraju. Ale dzisiaj i ja czuję się Ślązakiem ( chociaż może nie w sensie narodowościowym, chociaż uważam, że taki naród istnieje), a regionalny etos jest ważną częścią mojej tożsamości. Od zawsze wiedziałem, jaka jest przeszłość mojego miasta i regionu. Co tu się działo przed wojną, co się wydarzyło podczas wojny, a co po niej. Było to coś dla mnie całkowicie naturalnego i oczywistego. Dla Wrocławian twórczość Krajewskiego była zaś odkrywczą nowością. To przecież miasto, które w pewnym sensie umarło i narodziło się w 1945. Wtedy skończyła się tam jedna historia, a rozpoczęła nowa. Coś, co pomimo wszystkich tragicznych zdarzeń i dziejowych zawieruch nie dotyczy Górnego Śląska. Tak, zmieniło się wiele. W niektórych miastach prawie wszystko. Ale zachowana została fundamentalna ciągłość. Przetrwała gwara. Przetrwała pamięć. Przetrwały opowieści i poczucie własnej tożsamości.

    zdjęcie dzięki uprzejmości www.tvs.pl

    To sprawiło, że śląska literatura ma się czym chwalić. Zaczynając od pięknej, żeby wymienić Horsta Bienka, Janoscha (obaj z Niemiec, ale znani i czytani na Śląsku), a z Polaków Henryka Wańka, a teraz Szczepana Twardocha. Więcej nazwisk znajdziecie Państwo w Kanonie Literatury Górnego Śląska (klik). Kryminał na Śląsku? Proszę bardzo. Jest piszący po śląsku Marcin Melon. Jestem ja z „Wampirem” i nadchodzącym „Zombim”. Wątki śląskie pojawiają się u Katarzyny Bondy, Mariusza Czubaja, Małgorzaty i Michała Kuźmińskich. I pewnie kilku innych autorów, których albo nie znam (przepraszam), albo o nich zapomniałem.

    Stolica Dolnego Śląska tego nie miała. W 1999 roku (rok wydania pierwszej powieści z Mockiem) Wrocław był w pewnym sensie dla polskiej literatury terra incognita. Co było zresztą jedną z przyczyn sukcesu Krajewskiego. Górny Śląsk jest, był i będzie mocno obecny w polskiej kulturze. Nawet bestsellera nie brakuje, bo przecież Szczepan Twardoch ma takie nakłady, że tylko pozazdrościć. Jedyne, czego nie ma Górny Śląsk to ikonicznego bohatera. Kogoś takiego jak Eberhard Mock. Kogoś, kto byłby wizytówkę. Kogo śladami mogłyby wędrować wycieczki. Ale szczerze mówiąc, jakoś wątpię, żebyśmy odnaleźli taką postać w kryminale retro. Było przecież wielu, którzy próbowali. Udało się tylko Marcinowi Wrońskiemu z Zygą Maciejewskim. Postać, która jest równie ciekawa co jego wrocławski kolega po fachu, ale jednak dużo mniej znana. Spróbować dołączyć do tych dwóch postaci trzecią, wydaje mi się niemożliwością. Jako twórca, i jako czytelnik bardziej wierzę w siłę współczesnych bohaterów. Tacy, którzy staną się literackim fenomen i zdobędą serca czytelników, jestem tego pewien, prędzej czy później się pojawią. Nie na Krajewskiego więc czekamy, ale na Mocka. Sam jestem ciekaw, kto nim będzie.

    Wojciech Chmielarz

  • Śląskie Targi Książki już za 18 dni. Twardoch, Ahnhem, Hen, Masterton, Bonda. Z kim jeszcze warto się spotkać?

    Targi zbliżają się wielkimi krokami. Przejrzeliśmy dla Was program i podpowiadamy, na które spotkania warto pójść. Co ważne, wydawcy nie potraktowali katowickiej imprezy po macoszemu, bo stawią się praktycznie wszyscy najwięksi. Przez trzy dni Katowice będą stolicą czytelnictwa. Warto dodać, że podobnie jak rok temu, teraz również wstęp będzie darmowy. Niestety, program na oficjalnej stronie targów jest niepełny. Nie jest uwzględnionych kilku pisarzy, np. Stefan Ahnhnem. W miarę możliwości uzupełniliśmy listę o brakujące nazwiska. 

    Wszystko wskazuje na to, że największą gwiazdą targów będzie Graham Mastrerton. Wskazuje, bo program może być jeszcze aktualizowany, ale trudno sobie wyobrazić, żeby w Katowicach pojawił się ktoś z mocniejszym nazwiskiem. Po raz pierwszy do Polski przyleci Stefan Ahnhem, nad którego najnowszą książką smakksiazki.pl ma patronat medialny. Wydawnictwo Sonia Draga wystawia silną  reprezentację zagranicznych pisarzy w postaci Cathariny Ingelman-Sundberg oraz Bernarda Aichnera. Nie zabraknie też gwiazd polskiej literatury: Józef Hen, Katarzyna Bonda, Szczepan Twardoch, prof. Jerzy Bralczyk. To tylko niektóre z ciekawych postaci, z którymi będziecie mogli się spotkać w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Poniżej lista najciekawszych spotkań.

    Piątek (30.09):

    Joanna Bator, 14:30-15:30, scena główna

    Inga Iwasiów, 16:00-17:00, scena główna

    prof. Jerzy Bralczyk, 16:30-17:00, Forum 1

    Sobota (1.10)

    Tomasz Kowalski, 11:00-12:00, stoisko MG

    Barbara Gawryluk (autorka biografii Wandy Chotomskiej), 11:00

    Magdalena Omilianowicz, Sylwia Chutnik, 11:30-12:00, Forum 1

    Józef Hen, 12:00-13:00, Forum 1

    Catharina Ingelman-Sundberg, 12:00-13:00, scena główna

    Stefan Ahnhem, 12:00-13:00

    Magdalena Zawadzka, 13:00-15:00

    Sylwia Chutnik, 13:00-14:00, scena główna

    Katarzyna Bonda, 14:00-15:00, scena główna

    Anna Kańtoch, 14:00-15:00, Forum 2

    Graham Masterton, 15:00-16:00, Forum 1

    Filip Springer, 15:00-16:00, scena główna

    prof. Jerzy Bralczyk, 16:00-17:00, scena główna

    Dariusz Kortko, 16:00-17:00, Forum 2

    Michał Ogórek, 16:00-17:00, scena główna

    Tomasz Kowalski, 16:30-17:00, Forum 2

    Zbigniew Białas, 17:00-17:30, Forum 1

    Jakub Małecki, 17:00-17:30, Forum 2

    Wojciech Chmielarz, 17:30-18:00, Forum 2

    Niedziela (2.10)

    Bernard Aichner, 10:00-11:00, scena główna

    prof. Jerzy Bralczyk, 11:00-12:00, scena główna

    Lech Majewski, 12:00-12:30, Forum 1

    Krzysztof Zajas, 12:00

    Janusz Majewski, 12:00-14:00

    Roman Kostrzewski, 12:30-13:00, Forum 1

    Tomasz Kowalski, 13:00-14:00, stoisko MG

    Tomasz Sekielski, 14:00-14:30, scena główna

    Bohdan Butenko, 14:00-15:00, Forum 2

    Jakub Ćwiek, 15:00-17:00

    Szczepan Twardoch, 16:00-16:30, scena główna