Tag: Katowice

  • Drogowskaz targowy, czyli gdzie pójść, z kim porozmawiać na Śląskich Targach Książki

    Już za tydzień rozpoczną się Śląskie Targi Książki (6-8.12), więc jeśli jeszcze nie macie rozpiski, do kogo podejść po autograf, gdzie znaleźć ulubionych autorów, to wtedy wchodzę ja, jako Wasz przewodnik oraz drogowskaz w jednym. Tak, jest to przewodnik subiektywny, tak, są tu też spotkania, które prowadzę. Nie, nie musicie się do niego stosować, ale najważniejsze, żebyście przyszli i pobyli trochę towarzystwie literatury. No to, gdzie bywać, kogo znać, kiedy dyżury podpisywania książek? Częstujcie się, a cały program znajdziecie tutaj

     

                                                                                                      Piątek, 6.12

     

    13:00 –  Uroczyste otwarcie Śląskich Targów Książki  – scena główna

    13:30 – 15:00 –  Spotkanie z Marią Konwicką –  scena główna

    15:00 – 16:00 – spotkanie z Wojciechem Orlińskim – Forum 2

    16:00 – 18:00 –  spotkanie z Mariuszem Zielke – stoisko 34  

                                                                                   

                                                                                                     Sobota, 7.12

    10:10 – 10:55 – spotkanie z Tomaszem Duszyńśkim, Forum 1

    10:15 – 10:55 – Marta Guzowska podpisuje książkę „Rok szczura”, stoisko 81

    10:30 – 11:30 – spotkanie z Magdaleną Piekorz, stoisko 14

    11:00 – 11:50 – spotkanie z Ryszardem Ćwirlejem, Forum 1

    11:00 – 11:50 – spotkanie z Jakubem Szamałkiem i Piotrem Borlikiem, scena główna

    12:00 – 13:00 – spotkanie z Maciejem Pieprzycą, stoisko 80

    12:00 – 13:00 – spotkanie z Robertem Małeckim, scena główna

    12:00 – 13:00 – spotkanie z Małgorzatą i Michałem Kuźmińskimi, stoisko 79

    12:00 – 13:00 – spotkanie z Niną Majewską-Brown, Forum 1

    13:00 – 13:45 – Marek Migalski podpisuje książkę „1989 Barwy zamienne”, stoisko 67

    13:00 – 13:50 – spotkanie z Januszem Szostakiem, Forum 1

    13:00 – 14:00 – spotkanie z Romą Ligocką, scena główna

    14:00 – 15:00 – spotkanie z Jakubem Małeckim, Forum 2

    14:00 – 15:00 – Grzegorz Kalinowski podpisuje książkę „Śmierć z ogłoszenia”, stoisko 63

    15:00 – 16:00 – spotkanie z Wojciechem Chmielarzem, scena główna  

    16:00 – 16:50 – panel „Druga strona kryminalnej fikcji”, Forum 2

    17:00 – 17:40 – spotkanie z prof. Jerzym Bralczykiem i prof. Lucyną Kirwil, Forum 1 

    17:00 – 18:00 – spotkanie z  Jerzym Illgiem, scena główna

    17:00 – 18:00 – Przemysław Semczuk podpisuje swoje książki, stoisko 84

                                                                                                    Niedziela, 8.12

     

    10:00 – 11:00 – spotkanie wokół biografii Krzysztofa Wielickiego, scena główna

    10:15 – 10:55 – spotkanie ze Sławomirem Koprem, Forum 1

    11:00 – 11:50 – spotkanie z Michałem Rusinkiem, Forum 1

    11:00 – 12:00 – spotkanie z prof. Jerzym Bralczykiem, scena główna

    12:00 – 12:50 – spotkanie z Jakubem Ćwiekiem, scena główna

    12:00 – 12:50 – spotkanie z Dariuszem Zalegą, Forum 1

    13:00 – 13:50 – spotkanie z Pawłem Reszką, Forum 1

    13:00 – 14:00 – spotkanie z Martyną Bundą, scena główna

    14:00 – 14:50 – spotkanie z Cezarym Łazarewiczem, Forum 1

    14:00 – 15:00 – spotkanie z Markiem Krajewskim, scena główna

     

     

     

     

     

     

  • Kryminał Śląskiem pisany, czyli Nikiszowiec, Erwin Sówka oraz Grupa Janowska

    Zamordowany były portier, skradzione obrazy Erwina Sówki, w tle Grupa Janowska, a także Nikiszowiec oraz mroczna tajemnica z przeszłości. To „Zabij ich wszystkich” Roberta Ostaszewskiego w wielkim skrócie. Przewija się też polityk z niezbyt ciekawą przeszłością, a na nazwisko ma…Budka. Rozmawiamy o Nikiszu, przegranym przez Roberta zakładzie, w wyniku którego musi przejść na kolanach od stadionu Wisły Kraków do obiektu Cracovii, o języku śląskim, a także o drugiej części, która będzie miała miejsce w Świętochłowicach. Smacznego!

  • „Letnia chamska promocja czytelnictwa”. Felieton Sylwii Chutnik.

    Każdy pretekst jest dobry, aby sięgnąć po książkę. Tak jest i w wakacje. Nie ma, że zmęczenie i urlop. Wokół nas pełno wydarzeń kulturalnych i festiwali. Na jednym z nich będzie szczególnie ciekawie.

    Dwunasta edycja OFF Festivalu, oprócz muzyki granej na czterech scenach po raz kolejny zaprasza do Kawiarni Literackiej. To oddzielna przestrzeń do spotkań z pisarzami i pisarkami i dyskusji na tematy książkowe i nie tylko. Literatura od początku była ważnym elementem tego wydarzenia ze względu na powiązania twórców z różnymi dziedzinami sztuki. Poprzedni kuratorzy Kawiarni: Wojciech Kuczok i Krzysztof Varga co roku zapraszali na festiwal ważnych i cieszących się popularnością pisarzy, którzy traktowani byli zawsze niczym rockowe gwiazdy. I dobrze, bo pisanie to introwertyczna czynność, warto więc czasem wyjść do ludzi i rozprostować kości.

    W tym roku kuratorką została niżej podpisana, a oficjalnym partnerem nie jest już Instytut Książki lecz sieć księgarni. Dobra zmiana została zastąpiona komercyjnym przedsięwzięciem. Takie czasy.

    Dokładny plan lekcji znaleźć można na stronie OFF-u, chciałabym więc skupić się na tym, co jest często dyskutowane w środowisku osób aktywnie korzystających z kultury lub bezpośrednio związanych z rynkiem wydawniczym. Coroczne lamenty przy okazji ogłoszenia wyników badania czytelnictwa sprawiają, że zastanawiamy się, w jaki sposób zająć się promowaniem czytelnictwa i czy w ogóle to określenie nie jest przypadkiem wydmuszką i nowomową bez treści.

    Festiwaloza, czyli skupianie się na jednorazowych wydarzeniach, jest często krytykowana za to, że nie stanowi długoplanowego działania na rzecz czytelnictwa. Jest błyskiem, literacką chwilówka obliczoną na kilkunastominutowy aplauz. Do tego: skierowaną do i tak przekonanych osób, które wiedzą, gdzie jest najbliższa im księgarnia. Czyli mówiąc wprost: czytają książki. Po co więc dodatkowe koszty na to, aby brandzlować się we własnym gronie?

    Otóż sprawa nie jest taka oczywista. Po pierwsze: nie ma nic złego w tym, że ludzie lubiący książki spotykają się i o książkach rozmawiają. Nerdom też się należy coś od życia. Po drugie: nie jestem pewna, czy rzeczywiście wszyscy pilnie sięgają po lekturę. Czasami deklaratywność nie pokrywa się z realiami i ci, którzy chcieliby być postrzegani jako mole książkowe wolą siedzieć na Netflixie niż ślinić palce przy kolejnym tomie uczonych tyrad czy choćby kryminalnym hicie. Po trzecie: nachalnej promocji czytelnictwa nigdy dość. To nie jest tak, że skoro przeprowadzimy kampanię społeczną za pieniądze podatników/unio europejsko/crowfunding czy spadek po bogatym wujku to rewolucja dokona się raz na zawsze. Trzeba, jak mówił klasyk, siać i siać aż do znudzenia i samym sobie przypominać, że bieganie wzrokiem z lewa na prawo jest czynnością umilającą życie, rozwijającą wyobraźnię a nade wszystko uspokajającą skołatane nerwy.

    Dlatego też jestem entuzjastką działania z zaskoczenia, sprytnie i podprogowo. Człowiek jedzie wystylizowany na muzyczne pląsy a tu – bach – trafia na spotkanie autorskie. Idzie sobie po piwo do baru, a na nim leżą książki do sprzedania. Próbuje rozejrzeć się w celach matrymonialnych a tam regały z książkami. Nie ma wyjścia, zwykle oczy same wędrują za literami składając je w poszczególne słowa. I bardzo dobrze – to znaczy, że haczyk zadziałał. Podstępne przemycanie literatury w muzycznych kręgach może przynieść kolejne ofiary czytelnictwa charakteryzujące się przekrwionymi oczami i debetem na karcie po wizycie w księgarni.

    www.unsplash.com/Yvette de Wit

    Ta ostatnia kojarzy się zwykle albo z zakurzoną ladą z przeterminowanymi podręcznikami szkolnymi bądź upstrzonym gadżetami sklepikiem. Tymczasem – a mówi Wam to dyplomowana technik księgarz – jest to miejsce kultury, gdzie nie znajdziecie towaru a lektury. Gdzie wcale nie musicie poczuć się niczym w muzeum starego rzemiosła. Książki są jak najbardziej na czasie.

    Jeszcze słówko o dobrej nowinie i ciągłym gadaniu o potrzebie czytania. Na potwierdzenie swoich racji skuteczna jest zwykle anegdota. Oto i ona. Niedawno taksówkarz, zanim jeszcze zapytał o adres, spojrzał na mnie w tylnym lusterku i oznajmił: „Pani to jest znana pisarka”. Człowieka zawsze cieszy, kiedy inni myślą o nim w kategoriach splendoru, więc nie zaprzeczyłam. Taksówkarz kontynuował, że muszę być naprawdę znana, skoro nawet on mnie rozpoznał, bo przecież „książek nie czyta w ogóle”. Nie mogłam uwierzyć w jego buńczuczną deklarację, zaczęłam więc dopytywać. A może jednak jakaś lekka sensacja na plażowym kocu? Broszura o chorobach wenerycznych? Ulotka z pizzerii? „Nic”, oświadczył dumnie taksówkarz i zaczął mi wyjaśniać swój światopogląd. Otóż czytanie to przeżytek, nuda, wiocha i czas przeszły dokonany. A całe to gadanie i zachęcanie do czytania jest tylko po to, abyśmy my, pisarze – tu spojrzał wymownie – nachapali się piniendzy. „Proszę paniom, trzeba się pogodzić z tym, że kiedyś nie było nic do roboty, to człowiek z nudów i po książkę sięgnął. A teraz? Telewizor, komputer, wszystko!” Kiedy próbowałam argumentować, że przecież literatura, że słowo pisane, że tradycja ofuknął mnie zniecierpliwiony – kiedyś były konne dorożki. I czy ja bym chciała teraz dorożką jechać zamiast jego Volvo? Zasępiłam się.

    Czyli znowu: książka kojarzona jest z ciuchcią, bednarzem i tarą na pranie? Cóż, tym bardziej należy pokazywać, że nie jest przeżytkiem. Że każdy może znaleźć coś dla siebie między okładkami. Że czytanie to jest zapełniacz wolnego czasu, ale wartościowy sposób na poszerzanie horyzontów. Niezależnie od tego, czy korzystamy z papierowego wydania czy e-booków.

    Dlatego też wszystkich festiwalowych zapaleńców zapraszamy do namiotu Kawiarni Literackiej na dysputy, słuchowiska i wystawę okładek książek. Będzie można słuchać, czytać i gadać. Bo książka jest ważna. Sprawdzone info.

    Tegoroczna Kawiarnia Literacka będzie nawiązywała do atmosfery czytania w domu. Gdzieś na łóżku lub w wygodnym fotelu. Spokojnie, wbrew natłokowi pracy i codziennej szamotaninie. Motywem przewodnim naszych literackich rozmów jest wspólnota. Na chwilę zawiesimy spory i podziały zastanawiając się, czy jest coś, co nas łączy i sprawia, że możemy powiedzieć: „wszyscy”?

    Zapraszamy na debaty i słuchowiska, czyli czytanie książek przez ich autorów i autorki wraz z akompaniamentem muzyków. W trakcie festiwalu zobaczyć będzie można wystawę okładek książek zaproszonych gości w ramach akcji „Oceń książkę po okładce”. W namiocie Kawiarni znajdować się będzie również księgarnia, gdzie będzie można oddać się najważniejszej czynności na świecie: kompulsywnym zakupom książek.

    Wśród gości między innymi: Michał Witkowski, Natalia Fiedorczuk-Cieślak, Szczepan Twardoch, Grażyna Plebanek, Ziemowit Szczerek, Małgorzata Halber i inni.

    Sylwia Chutnik

  • „Kim będzie śląski Mock?” Felieton Wojciecha Chmielarza.

    Rozmawiając intensywnie z Adamem o polskim kryminale, jego przeszłości i przyszłości, zahaczyliśmy w końcu o Górny Śląsk. Wtedy padło pytanie: czy nasz region ciągle czeka na swojego Krajewskiego? Moja odpowiedź jest krótka. Nie tylko nie czeka. On go nawet nie potrzebuje

    Zaczniemy od rzeczy absolutnie podstawowej. Marek Krajewski ma wielkie zasługi i dla polskiego kryminału, i dla Wrocławia. To człowiek, który postawił ten gatunek na nogi. Pokazał, że nie tylko się da napisać po polsku dobry kryminał, ale jeszcze znajdą się czytelnicy, którzy taką książkę kupią. Oczywiście, możemy się zastanawiać, na ile to zasługa samego Krajewskiego, a na ile po prostu trafił ze swoją twórczością na odpowiedni moment, ale to byłyby rozważania dość jałowe. Fakty są takie, przed nim była tylko Chmielewska. Po nim jego sukcesie, cała grono autorów, do których i ja należę. Wrocław również jest mu wdzięczny. Eberhard Mock i jego twórca stali się przecież jedną z jego wizytówek. A sam Krajewski odsłonił przed rzeszą czytelników niemiecką przeszłość miasta. Bo z jednej strony, to nie była przecież tajemnica, że przed wojną te ziemie należały do naszego zachodniego sąsiada. Ale z drugiej, jakoś się o tym za wiele nie mówiło. Nie tyle to ukrywano, co ignorowano. Po książkach Krajewskiego jest to już niemożliwe.

    Myślę, że w polskich miastach tkwi taka tęsknota z ich własnymi Krajewskimi. Podczas spotkania w Gliwicach na temat mojego „Wampira” padło nawet z sali pytanie, dlaczego się na nim nie wzoruję? Odpowiedź jest taka, że po pierwsze nie chcę, a po drugie, ani Gliwice, ani Górny Śląsk nie potrzebują takiego autora. Przedwojenna przeszłość regionu była i jest u nas dużo lepiej znana niż we Wrocławiu, a wspomnienia żywe. Tożsamość śląska jest silna i atrakcyjna dla kolejnych pokoleń. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Nikt z mojej rodziny nie pochodzi z Górnego Śląska. Wszyscy przyjechali z innych regionów kraju. Ale dzisiaj i ja czuję się Ślązakiem ( chociaż może nie w sensie narodowościowym, chociaż uważam, że taki naród istnieje), a regionalny etos jest ważną częścią mojej tożsamości. Od zawsze wiedziałem, jaka jest przeszłość mojego miasta i regionu. Co tu się działo przed wojną, co się wydarzyło podczas wojny, a co po niej. Było to coś dla mnie całkowicie naturalnego i oczywistego. Dla Wrocławian twórczość Krajewskiego była zaś odkrywczą nowością. To przecież miasto, które w pewnym sensie umarło i narodziło się w 1945. Wtedy skończyła się tam jedna historia, a rozpoczęła nowa. Coś, co pomimo wszystkich tragicznych zdarzeń i dziejowych zawieruch nie dotyczy Górnego Śląska. Tak, zmieniło się wiele. W niektórych miastach prawie wszystko. Ale zachowana została fundamentalna ciągłość. Przetrwała gwara. Przetrwała pamięć. Przetrwały opowieści i poczucie własnej tożsamości.

    zdjęcie dzięki uprzejmości www.tvs.pl

    To sprawiło, że śląska literatura ma się czym chwalić. Zaczynając od pięknej, żeby wymienić Horsta Bienka, Janoscha (obaj z Niemiec, ale znani i czytani na Śląsku), a z Polaków Henryka Wańka, a teraz Szczepana Twardocha. Więcej nazwisk znajdziecie Państwo w Kanonie Literatury Górnego Śląska (klik). Kryminał na Śląsku? Proszę bardzo. Jest piszący po śląsku Marcin Melon. Jestem ja z „Wampirem” i nadchodzącym „Zombim”. Wątki śląskie pojawiają się u Katarzyny Bondy, Mariusza Czubaja, Małgorzaty i Michała Kuźmińskich. I pewnie kilku innych autorów, których albo nie znam (przepraszam), albo o nich zapomniałem.

    Stolica Dolnego Śląska tego nie miała. W 1999 roku (rok wydania pierwszej powieści z Mockiem) Wrocław był w pewnym sensie dla polskiej literatury terra incognita. Co było zresztą jedną z przyczyn sukcesu Krajewskiego. Górny Śląsk jest, był i będzie mocno obecny w polskiej kulturze. Nawet bestsellera nie brakuje, bo przecież Szczepan Twardoch ma takie nakłady, że tylko pozazdrościć. Jedyne, czego nie ma Górny Śląsk to ikonicznego bohatera. Kogoś takiego jak Eberhard Mock. Kogoś, kto byłby wizytówkę. Kogo śladami mogłyby wędrować wycieczki. Ale szczerze mówiąc, jakoś wątpię, żebyśmy odnaleźli taką postać w kryminale retro. Było przecież wielu, którzy próbowali. Udało się tylko Marcinowi Wrońskiemu z Zygą Maciejewskim. Postać, która jest równie ciekawa co jego wrocławski kolega po fachu, ale jednak dużo mniej znana. Spróbować dołączyć do tych dwóch postaci trzecią, wydaje mi się niemożliwością. Jako twórca, i jako czytelnik bardziej wierzę w siłę współczesnych bohaterów. Tacy, którzy staną się literackim fenomen i zdobędą serca czytelników, jestem tego pewien, prędzej czy później się pojawią. Nie na Krajewskiego więc czekamy, ale na Mocka. Sam jestem ciekaw, kto nim będzie.

    Wojciech Chmielarz

  • Śląskie Targi Książki już za 18 dni. Twardoch, Ahnhem, Hen, Masterton, Bonda. Z kim jeszcze warto się spotkać?

    Targi zbliżają się wielkimi krokami. Przejrzeliśmy dla Was program i podpowiadamy, na które spotkania warto pójść. Co ważne, wydawcy nie potraktowali katowickiej imprezy po macoszemu, bo stawią się praktycznie wszyscy najwięksi. Przez trzy dni Katowice będą stolicą czytelnictwa. Warto dodać, że podobnie jak rok temu, teraz również wstęp będzie darmowy. Niestety, program na oficjalnej stronie targów jest niepełny. Nie jest uwzględnionych kilku pisarzy, np. Stefan Ahnhnem. W miarę możliwości uzupełniliśmy listę o brakujące nazwiska. 

    Wszystko wskazuje na to, że największą gwiazdą targów będzie Graham Mastrerton. Wskazuje, bo program może być jeszcze aktualizowany, ale trudno sobie wyobrazić, żeby w Katowicach pojawił się ktoś z mocniejszym nazwiskiem. Po raz pierwszy do Polski przyleci Stefan Ahnhem, nad którego najnowszą książką smakksiazki.pl ma patronat medialny. Wydawnictwo Sonia Draga wystawia silną  reprezentację zagranicznych pisarzy w postaci Cathariny Ingelman-Sundberg oraz Bernarda Aichnera. Nie zabraknie też gwiazd polskiej literatury: Józef Hen, Katarzyna Bonda, Szczepan Twardoch, prof. Jerzy Bralczyk. To tylko niektóre z ciekawych postaci, z którymi będziecie mogli się spotkać w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Poniżej lista najciekawszych spotkań.

    Piątek (30.09):

    Joanna Bator, 14:30-15:30, scena główna

    Inga Iwasiów, 16:00-17:00, scena główna

    prof. Jerzy Bralczyk, 16:30-17:00, Forum 1

    Sobota (1.10)

    Tomasz Kowalski, 11:00-12:00, stoisko MG

    Barbara Gawryluk (autorka biografii Wandy Chotomskiej), 11:00

    Magdalena Omilianowicz, Sylwia Chutnik, 11:30-12:00, Forum 1

    Józef Hen, 12:00-13:00, Forum 1

    Catharina Ingelman-Sundberg, 12:00-13:00, scena główna

    Stefan Ahnhem, 12:00-13:00

    Magdalena Zawadzka, 13:00-15:00

    Sylwia Chutnik, 13:00-14:00, scena główna

    Katarzyna Bonda, 14:00-15:00, scena główna

    Anna Kańtoch, 14:00-15:00, Forum 2

    Graham Masterton, 15:00-16:00, Forum 1

    Filip Springer, 15:00-16:00, scena główna

    prof. Jerzy Bralczyk, 16:00-17:00, scena główna

    Dariusz Kortko, 16:00-17:00, Forum 2

    Michał Ogórek, 16:00-17:00, scena główna

    Tomasz Kowalski, 16:30-17:00, Forum 2

    Zbigniew Białas, 17:00-17:30, Forum 1

    Jakub Małecki, 17:00-17:30, Forum 2

    Wojciech Chmielarz, 17:30-18:00, Forum 2

    Niedziela (2.10)

    Bernard Aichner, 10:00-11:00, scena główna

    prof. Jerzy Bralczyk, 11:00-12:00, scena główna

    Lech Majewski, 12:00-12:30, Forum 1

    Krzysztof Zajas, 12:00

    Janusz Majewski, 12:00-14:00

    Roman Kostrzewski, 12:30-13:00, Forum 1

    Tomasz Kowalski, 13:00-14:00, stoisko MG

    Tomasz Sekielski, 14:00-14:30, scena główna

    Bohdan Butenko, 14:00-15:00, Forum 2

    Jakub Ćwiek, 15:00-17:00

    Szczepan Twardoch, 16:00-16:30, scena główna