Patronuje szkołom i przedszkolom, prywatnie jest matką Ciotki Klotki znanej z programu telewizyjnego „Tik Tak”. Na jej książkach wychowało się już kilka pokoleń Polaków. W księgarniach właśnie pojawiła się książka „Nie mam nic do ukrycia”, która jest biografią Wandy Chotomskiej.
Woli Pani pisać dla dzieci czy dla dorosłych?
Dla dzieci, bo w nich wierzę. Wierzę, że mogą wyrosnąć na mądrych ludzi, mają możliwości wyrośnięcia na ludzi przez duże L, a dorośli już nie mają takiej możliwości.
Jest Pani autorką ponad 200 książek dla dzieci i młodzieży, scenariuszy do filmów krótkometrażowych, audycji radiowych i telewizyjnych. Styl Pani pisania zmieniał się z biegiem lat?
Najpierw pisałam łatwiejsze rzeczy, może nie jakieś ecie-pecie, ale w każdym razie jakieś łatwiejsze, a dopiero potem trudniejsze. Tak jak na przykład o arrasach, które jechały z Kanady. Ja się o tych arrasach musiałam uczyć. To było tak, że myśmy sobie wymyślili z Szancerem, że będziemy pisać po kawałeczku i jak arrasy przyjadą do Polski, to wtedy my skończymy nasze pisanie. Wyszło tak, że myśmy szybciej to napisali niż arrasy przyjechały do Polski. To taki przykład, bo z innymi rzeczami też tak było, że się uczyłam i dopiero jak się nauczyłam, to wtedy pisałam.
Pani Wando, jakie anegdoty związane ze swoją pracą najbardziej zapadły Pani w pamięci?
Pamiętam taką sytuację, że oglądałam „Jacka i Agatkę”, aż tu nagle Jacek nie bawił się kijkiem, a nie patykiem. Okazało się później, że któryś z dyrektorów miał na nazwisko Patyk, więc w telewizji to zmienili, bo uważali, że to jest ośmieszanie dyrektora Patyka. Takich śmiesznych historyjek było tak dużo, że już ich nawet wszystkich nie pamiętam.
Gdyby miała Pani wybrać swoją ulubioną postać, to kto zostałby wyróżniony?
To na pewno wybrałabym Jacka. On był wesoły, buńczuczny, potrafił sobie poradzić w każdej sytuacji Natomiast na pewno nie wybrałabym Agatki, bo była za powolna, za dokładna.

A Pan Motorek, Panna Kreseczka?
Nie, zdecydowanie Jacek. Chociaż Pan Motorek też był bardzo popularny i lubiany, przede wszystkim przez chłopców. Radził sobie w każdej sytuacji, no i potrafił zmienić się z szafy w coś latającego, także pewnie stąd wzięła się jego popularność wśród chłopców.
Profesor Grzegorz Leszczyński mówiąc najlepszych pisarzach tworzących dla dzieci, wymienia Juliana Tuwima, Jana Brzechwę, Wandę Chotomską.
Myślę, że to nie mnie oceniać, ale skoro Leszczyński, który jest najlepszym specjalistą w tej kwestii tak powiedział, to może jest to prawda (śmiech).
Skoro już przy Janie Brzechwie jesteśmy, to jak wyglądały relacje między wami?
On bardzo ładnie o mnie pisał, dużo listów od niego dostawałam, bardzo wysoko cenił moją twórczość. Jako dziecko, ja natomiast czytałam Brzechwę i też bardzo lubiłam to co on pisał.
Co czyta w wolnych chwilach teraz Wanda Chotomska?
Ze współczesnych poetów bardzo cenię Wisławę Szymborską, lubię czytać też biografie. Ostatnio przerobiłam „Rodzinę Windsorów”.
Sądzi Pani, że bajki w wersji drukowanej mają jeszcze rację bytu, czy teraz to już tylko telewizja i Internet?
Oczywiście, że mają. Trzeba dzieciom kupować dużo bajek, a jak najmniej tych wszystkich elektronicznych gadżetów. Naprawdę wystarczy, że się dziecko bawi kijkiem, bo to najbardziej rozwija wyobraźnię.