Tag: nowości kryminalne

  • Syndrom sztokholmski (odc. 5) O wyższości Świąt… Zaprasza Rafał Chojnacki

    Skandynawska tradycja wręczania książek kryminalnych na Wielkanoc jest dość powszechnie znana. Wprawdzie bardziej restrykcyjnie podchodzą do tego Norwegowie, ale Szwedzi też lubią sobie w tym czasie poczytać kryminały. Co roku publikowane są „polecanki”, w których dominują nowe tytuły, warte uwagi powieści, idealne na świąteczny prezent. Postanowiłem jednak pójść trochę na pod prąd i dowiedzieć się, które spośród szwedzkich kryminałów warto polecić pod choinkę. Żeby nie była to banalna wyliczanka dostępnych na polskim rynku tytułów, o rekomendacje poprosiłem znanych szwedzkich fachowców od tego rodzaju książek.

    Akademickie rekomendacje

    Jak zwykle w przypadku pytań o ocenę bieżących spraw na rynku książki kryminalnej w Szwecji, pierwsze kroki postanowiłem skierować do znajomych specjalistów, którzy zasiadają w Szwedzkiej Akademii Kryminału (Svenska Deckarakademin). To szanowne grono od 1971 roku zajmuje się popularyzacją gatunku i wiedzy na jego temat. Powstało na wzór słynnej Akademii Szwedzkiej, przyznającej nagrodę Nobla. Gremium to tworzą dziennikarze, naukowcy i pisarze, zajmujący się kryminałem. W Akademii jest 60 miejsc, więc następne osoby mogą do niej wstąpić dopiero po zwolnieniu krzesła przez kogoś z poprzedników. Wśród osób, które udzieliły nam rekomendacji, znaleźli się: Bibbi Wopenka, Katarina Gregersdotter, Kerstin Bergman i Bo Lundin.

    Bibbi Wopenka od lat, wspólnie z mężem Johanem, popularyzuje powieści kryminalne, oboje są też autorami kilku książek o kryminale i kilku tysięcy recenzji. Katarina Gregersdotter, zajmuje się m.in. powieścią kryminalną na Uniwersytecie w Umeå. To osoba, która trafiła do Akademii stosunkowo niedawno, bo w 2019 roku. Jej prace naukowe dotyczą takich mocnych zagadnień jak np. gwałt w powieściach Stiega Larssona, czy animal horror. Kerstin Bergman jest również naukowcem, współautorką (wspólnie z Sarą Kärrholm) szwedzkiego podręcznika akademickiego dla studentów, poświęconego literaturze kryminalnej. Od niedawna działa również po drugiej stronie barykady, pisząc kryminały. Z kolei Bo Lundin jako znawca skandynawskiego (i nie tylko) kryminału i autor kilku książek o tym gatunku, był w 2009 roku gościem Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.

    Sztokholm, www.unsplash.com/Micael Widell

    Najlepsze kryminały roku

    Jako że w listopadzie, podczas dorocznego spotkania Akademii w Bibliotece Kryminalnej(Deckarbiblioteken) w Eskilstunie przyznano Nagrodę za najlepszy szwedzki kryminał (dawniej nosiła ona nazwę The Martin Beck Award) i najlepszy debiut, niektórzy członkowie tego zacnego grona w pierwszym rzucie odesłali mnie do tytułów, które niedawno oceniali, czyli do zwycięzców w obu kategoriach.

    Zgodnie z sugestią członków Akademii, warto skupić się przede wszystkim na tegorocznych zwycięzcach. Najlepsza powieść ubiegłego roku to Skred (Osuwisko) Sary Strömberg. Autorka ta rok temu została nagrodzona za najlepszy debiut. Jej druga książka to kolejny tom serii, której bohaterką jest dziennikarka Vera Bergström. Tytułowe osuwisko powstało w miejscowości Åre, podczas budowy luksusowego osiedla mieszkaniowego. Wypadek to początek serii wydarzeń, które ukażą mroczne sekrety członków lokalnej społeczności.

    fot: sarastromberg.se

    Debiutantem roku został Ulf Kvensler, który napisał powieść Sarek. Tytuł odwołuje się do Parku Narodowego Sarek w szwedzkim regionie Norrbotten. Grupa przyjaciół wybiera się tam na doroczną wędrówkę w góry. Jedna z dziewczyn zabiera ze sobą nowego partnera, w którym inna rozpoznaje osobę, której nigdy więcej nie chciałaby spotkać. Przyjemna wyprawa zamienia się w koszmar.

    Znani nominowani

    Jeżeli chodzi o pozostałych nominowanych do nagrody za najlepszy szwedzki kryminał, to na tzw. krótkiej liście znalazły się same znane już nam nazwiska. Malin Persson Giolito wydała niedawno powieść I dina händer (W twoich rękach), opisująca w przejmujący sposób to, jak nastolatki kopiują świat dorosłych w środowisku pełnym przemocy, w którym trwa wojna gangów. Córka Leifa GW Perssona znana jest z wrażliwości na problemy młodzieży, teraz mierzy się z kolejnym, jakim jest przemoc.

    Anders de la Motte i jego Bortbytaren (Podmieniacz) to pierwsza część nowej serii, której bohaterką jest krnąbrna inspektor kryminalna Leonore Aske, która zostaje usunięta na boczny tor, niczym Carl Mørck z Departamentu Q Jussiego Adlera-Olsena. Aske również ma odkopywać stare sprawy. Okazuje się jednak, że niektóre z nich mają całkiem świeże tropy.

    Duet ukrywający się pod pseudonimem Erik Axl Sund, wydał z kolei trzeci tom trylogii Czarna melancholia, zatytułowany Otid. Co ciekawe w powieści tej łączą się wątki aktualnej serii, z wcześniejszą, znaną jako Oblicza Victorii Bergman.

    Wśród znanych i nominowanych był jeszcze John Ajvide Lindqvist, szwedzki „król horroru”, który napisał książkę Skriften i vattnet (Zapisane na wodzie), o której wkrótce napiszę trochę więcej.

     

    Polecani debiutanci

    Kryminał to gatunek, który ceni sobie dopływ świeżej krwi. Nie inaczej jest w przypadku jego skandynawskiej odmiany. Dlatego też warto zawracać uwagę na obiecujących debiutantów. Jest wśród nich na pewno miejsce dla Charlotte al-Khalili i jej powieści Malström. Autorka przypomina czym jest prawdziwa zagadka kryminalna. Z pozoru łatwe śledztwo w sprawie zabójstwa na przystanku autobusowym w Sztokholmie, staje się okazją do krytyki społecznej, z której klasycy kryminału byliby dumni.

    Sista säkra (Ostatnia kryjówka) Lisy Christensen to psychologiczny thriller, w którego tle pojawia się 11 września i World Trade Center. To powieść wymagająca od czytelnika sporej koncentracji, ale ciekawa intryga spłaca ten wysiłek z nawiązką.

    Wśród debiutantów jest też Victor Pavic Lundberg, autor powieści Den som överlever (Ten, który przeżyje). Jego książka powinna spodobać się fanom klasycznej serii Lizy Marklund o Annice Bengtzon, ponieważ bohaterki są dziennikarkami, a śledztwo nosi wyraźne znamiona wykraczające poza zwykłe ramy kryminału.

    Akademicy polecają również…

    Katarina Gregersdotter poleca również najnowsze książki autorów, którzy opublikowali swoje powieści już po zamknięciu listy utworów nominowanych do nagrody. Tytuły te zapewne będą głośne przy okazji przyszłorocznych nominacji. Chodzi tu m.in. o Mr Ett (Pan 1), nową książkę Jensa Lapidusa z serii o Teddym i Emilie, znanej również w Polsce. Inna polecana powieść to Kallmyren(Zimne bagno), drugi tom nowego cyklu Lizy Marklund. Badaczka poleca również innego Marklunda, Antona, który jest autorem powieści Under falkens vingar (Pod skrzydłami sokoła), o socjolożce Ramonie Lindh, która ma pewien nietypowy dar, będący dla niej zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Wcześniej Anton Marklund pisał powieści psychologiczne (w tym znanego w Polsce Przyjaciela zwierząt), nowa książka to jego kryminalny debiut.

    Bibbi Wopenka przy okazji powieści polecanych pod choinkę, proponuje też książki, które klimatem pasują do świątecznego nastroju. Jako bibliotekarka, od lat pracująca w Bibliotece Miejskiej w Göteborgu, doskonale zna nie tylko najnowsze wydania, ale też książki, które przez lata przechodziły przez jej ręce. Pokusiła się ona zatem o alternatywną listę świątecznych polecanek. Wśród nich wyróżnia się przede wszystkim klasyczny kryminał Marii Lang Vitklädd med ljus i hår (Ubrana na biało ze światłem we włosach). Już sam tytuł nawiązuje do dnia św. Łucji, kiedy to po szwedzkich miasteczkach krążą korowody dziewcząt w białych sukniach, z koronami ze świec. W Dzień Łucji właśnie tak przebrana kobieta dokonuje morderstwa, a śledztwo ma prowadzić Christer Wijk, jeden z głównych bohaterów serii Marii Lang, którą w Polsce znany z wydanej w latach 60. powieści Dość zabójstw (Inte flera mord) i ze szwedzkiego serialu Zbrodnie namiętności, którego poszczególne odcinki to ekranizacje sześciu powieści autorki, nazywanej „szwedzką Agathą Christie”. Inna, łącząca się ze św. Łucją powieść to Lucia i nöd (Łucja w rozpaczy), której akcja rozgrywa się również przed świętami, a złoczyńca przebrany jest w kostium świętego Mikołaja, a pomaga mu przebiegły elf… Autorką książki jest stosunkowo mało znana pisarka, Helena Sigander. To powieść z 2021 roku, pełna typowego dla kryminału czarnego humoru.

    Bibbi przypomniała również o tradycji, może niezbyt obszernej, ale wieloletniej, wydawania przed Świętami zbiorów opowiadań kryminalnych. Mordet på jultomten (Morderstwo Świętego Mikołaja), Midvinter mord (Morderstwo w środku zimy), Mord i julafton (Morderstwo w wigilię), Mord under julgranen (Morderstwo pod choinką), Mord och inga julvisor (Morderstwo i żadnych kolęd) czy Mord i julklapp (Morderstwo w prezencie świątecznym) to tylko niektóre z tytułów zbiorów, do których trafiały poowiadania takich pisarzy jak Henning Mankell, Liza Marklund, Håkan Nesser, Åke Edwardson, Anna Jansson, Karin Wahlberg, Arne Dahl, Kjell Eroksson, Irene Tursten i wielu, wielu innych.

    Spora część książek, o których pisałem powyżej, raczej do nas nie trafi. Jeśli już, stawiałbym na wypróbowane nazwiska, ewentualnie na nagrodzonych autorów. Z jednej strony szkoda, z drugiej zaś, dobrze wiedzieć, że w i tak już pękających w szwach działach kryminalnych szwedzkich księgarń nadal czekają na naszych wydawców ciekawe i warte odkrycia tytuły. To, co trafia na rynek międzynarodowy, to jedynie czubek góry lodowej. Warto jednak ją odkryć, choćby przy okazji takich świątecznych zestawień.

    Rafał Chojnacki

     

  • „Ależ to będzie dobry rok!” Styczniowy felieton Wojciecha Chmielarza

    Pomyślałem sobie, że skoro jeszcze jest styczeń i 2020 dopiero niedawno zamienił się w 2021, to zamiast zwyczajowego narzekania, że brutalność, że schematyzm, brak nowych twarzy, napiszę felieton optymistyczny

    Mój optymizm jest jednak ograniczony do pewnego konkretnego obszaru. Bo przecież pandemia nam nie odpuszcza (chociaż liczby, przyznaję spadają, a i znajomi lekarze potwierdzają, że łapią oddech), naukowcy straszą nas już wariantem brytyjskim i wszystkie problemy 2020 mogą wrócić ze zdwojoną siłą. Jeśli chodzi o szczepionki, to w liczbie osób zaszczepionych wyprzedziła nas już Francja, która, powiedzmy sobie szczerze, dała na początku tak bardzo ciała, że bardziej się nie da. Knajpy i restauracje padają, za nimi pójdą obawiam się hotele. W górach sezon zimowy to albo dziwne kombinacje i balansowanie na granicy prawa, albo jego łamanie. Za to pan prezydent się cieszy, że policja działa profesjonalnie, bo przecież nikt nie zginął. Także ten… Natomiast jeśli chodzi o kryminał, to szykuje się nam całkiem udany rok!

    www.unsplash.com/César Viteri

    Zacznę chyba od książek, które już czytałem albo zacząłem czytać. A tutaj zeszłoroczny laureat Wielkiego Kalibru Jędrzej Pasierski i „„Kłamczuch”. Pierwszy polski kryminał, jaki przeczytałem w roku 2021 i jaki to był dobry wybór! Świetna, nastrojowa, przemyślana książka! Premiera już w środę, więc naprawdę, bierzcie, kupujcie, czytajcie! Miesiąc później ukaże się natomiast „Mocna więź” Magdaleny Majcher i to jest w kryminale zupełnie nowe nazwisko. Majcher jest dobrze znana czytelnikom i czytelniczkom literatury obyczajowej. Dostałem tę książkę wcześniej z prośbą o pomoc w promocji. I pisząc szczerze, podchodziłem do niej ze sporą rezerwą. Bo jak to tam literatura obyczajowa, a tutaj true crime? Zupełnie inne gatunki, zupełnie inny zestaw pisarskich narzędzi, zupełnie inny nastrój. Tymczasem Majcher znalazła swój własny język, swój własny sposób, żeby opowiedzieć pewną prawdziwą, tragiczną i przerażającą historię. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni jakaś książka mnie tak pozytywnie zaskoczyła.

    Wiem też co, ale nie wiem kiedy, wydaje Jakub Ćwiek. Ja już jestem po i powiem szczerze, strasznie się cieszę, że wydałem pewną swoją powieść wcześniej od Kuby. Bo na pewno będą nas porównywać. Ale w tej sytuacji to jego będą porównywać do mnie, a nie mnie do niego, co stawia mnie na trochę lepszej pozycji. Bo książka Ćwieka jest tak dwa razy lepsza od mojej. Serio, jest na co czekać.

    Z rzeczy prawie przeczytanych, to na warsztacie mam teraz „Winni jesteśmy wszyscy” Bartosza Szczygielskiego i po 50 stronach muszę powiedzieć, żeby jest dobrze. Zobaczymy, czy utrzyma poziom po mocnym początku. Ale jeśli mu się to uda, to będzie liczącym się kandydatem do wszystkich kryminalnych nagród.

    Przed nami przecież jeszcze kilka innych rzeczy. Robert Małecki szykuje na rok 2021 aż dwie premiery. I chyba (chyba!) żadna z nich nie będzie nowym Grossem, więc jestem mocno zaintrygowany. Nie, żebym miał coś przeciwko Grossowi, bo przecież trzy o nim powieści to obok Wrońskiego prawdopodobniej najczęściej nagradzany w Polsce cykl kryminalny. Ale dobrze, że po „Zadrze” komisarz będzie mieć chwilę oddechu. Możemy się też spodziewać kolejnej powieści Anny Kańtoch. Wreszcie, korzystając z moich kontaktów (tak, pogadaliśmy po prostu na messengerze) dowiedziałem się, co planuje Grzegorz Kalinowski. I jestem mocno, mocno zaintrygowany.

    www.unsplash.com/Anastasiia Chepinska

    A przecież to są tylko te rzeczy, o których się dowiedziałem w ten, czy inny sposób. Ile przegapiłem? Kto mnie jeszcze zaskoczy? Jakie są plany Mariusza Czubaja, który po „Około Północy” i „Ciosie kończącym” ma u mnie ogromny kredyt zaufania? Co z autorami, których jeszcze nie znam albo ich twórczości aż tak nie śledzę (bo niestety nie da się czytać wszystkiego!)? A może pojawi się jakiś debiut, który sprawi, że wszystkim opadnie nam szczęka?

    No i jak to pozbierać wszystko do kupy, to naprawdę mam wrażenie, że jeśli chodzi o mój ukochany literacki gatunek to 2021 zapowiada się bardzo, ale to bardzo ciekawie. Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za to, żeby wszystkie inne aspekty tego roku dorównały do poziomu polskiego kryminału. Ale jak napisałem na początku (ach, nie mogę jednak pozbyć się tego pesymizmu!), niespecjalnie się na to zapowiada.

    Wojciech Chmielarz