Byłem bardzo ciekawy skali popularności Sebastiana Fitzka w Polsce. Bo tak: niby znany, niby czytany, ale teraz w nowym domu (Wydawnictwo Albatros), trochę trzeba go przypomnieć, odświeżyć. Papierkiem lakmusowym było spotkanie w trakcie Poznańskich Targów Książki, ale gdy tylko usiedliśmy na scenie, to wiedziałem, że będzie dobrze. Przyszły tłumy. Fitzek przyjechał do Polski z „Mimiką”.
Dzień przed spotkaniem z czytelniczkami i czytelnikami nagraliśmy rozmowę o książce. Porozmawialiśmy o tym, czy można oszukać ekspertów od mimiki – czy możemy zapanować nad wszystkimi reakcjami naszego ciała, minami, gestami, które często wykonujemy automatycznie? Poruszyliśmy też wątek lęku przed obserwowaniem siebie w lustrze. Sięgnijcie po „Mimikę”, bo to porządnie napisany thriller, ale nie odkładajcie tego, bo jesienią kolejna rzecz do Fitzka, na którą już teraz czekam.

