Tag: Wydawnictwo Świat Książki

  • Moi bohaterowie spotykają się w lesie. I w łóżku. Rozmowa z Moniką Powalisz

    Bardzo późna noc, wybudzony leśniczy, ciało młodej dziewczyny znalezione w lesie. Kto jest sprawcą? Kto tak dobrze zna las, że mógł się swobodnie po nim poruszać? Dlaczego Anna musiała zginąć? „Ósme ciało” Moniki Powalisz to historia o morderstwach, jak to w kryminale, ale też o samotności i niespodziewanym uczuciu. To także opowieść o karierze kobiety w męskim świecie, przyrodzie, dzikim i zmysłowym seksie. Łapcie naszą rozmowę o tym wszystkim, co powyżej, ale też o myśleniu obrazem przy pisaniu książki, możliwej kontynuacji, ale też o tym, co wspólnego z „Ósmym ciałem” ma Wojciech Chmielarz.

     

     

     

  • „Koniec książki jest dopiero jej początkiem”, rozmowa z Arturem Cieślarem

    Teoretycznie wszystko ma tu swój początek i koniec. Jest historia mężczyzny i kobiety, czyli powiedzmy sobie szczerze: nic nowego. Zanim jednak zamkniecie to okno, to postawcie się w sytuacji Mata, głównego bohatera, którego ciężko chora przyjaciółka prosi o rozsypanie po śmierci jej prochów w ważnym dla niej miejscu na terenie Indii. Czy wszystkie wydarzenia z tej książki dzieją się naprawdę, czy to tylko tytułowa ułuda? Czy koniec życia może być dopiero początkiem, a ostatnia strona książki sprawi, że zaczniemy ją czytać od nowa? Obejrzyjcie moją rozmowę z Arturem Cieślarem, a potem przeczytajcie „Ułudę”, której premiera już w najbliższą środę.

  • „Moi bohaterowie chcą zbudować siebie na nowo”.

    Wszystko zaczęło się od dziennika za dwa złote. Takiego zwykłego, kupionego na targu staroci. Dzięki niemu swoje życie zyskała główna bohaterka „Słońca narodu”. Z Kubą Wojtaszczykiem rozmawiam o tym, jak wybór Karola Wojtyły na papieża może zmienić ludzkie życie, czy każdy z nas ma w sobie coś z Gustawa, męża głównej bohaterki, który jest poniekąd zdefiniowany przez przeszłość swojej matki, a także o tym, dlaczego książka może wylądować w księgarni na dziale religijnym. Rozmawiamy też o specyfice Muranowa, wstydzie przed zaglądaniem do czyjegoś życia oraz o budowaniu siebie na nowo.

  • Temat tabu – prostytucja w Auschwitz

    Ta książka może nie wywoła skandalu, chociaż, kto wie, ale na pewno sprowokuje dyskusję. „Kommando Puff” Dominika W. Retiingera opowiada historię kobiet więzionych w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, które w zamian za jedzenie i odrobinę lepsze traktowanie oraz oboetnicę zwolnienia z piekła po pół roku pracy zdecydowały się zostać obozowymi prostytutkami. Czy miały wybór? Miały. Czy możemy je oceniać? Nie możemy, bo nikt nie znalazł się w podobnej sytuacji. „Kommando Puff” Wami wstrząśnie, tego jestem pewien.

  • Raper „Sobota”, „Popek”, premiera filmu „Totem” okiem kamery smakksiazki.pl

    Omówmy się, zobaczenie filmu na podstawie książki jest zawsze fajnym doświadczeniem. Są jednak różne szkoły, a właściwie dwie. Pierwsza uczy, że najpierw należy przeczytać, a potem pójść do kina, a druga, jak się pewnie domyślacie, sugeruje coś zupełnie odwrotnego. „Totem” to książka, a okazało się, że film również, dla wielbicieli raczej mocniejszych wrażeń. Gangi, narkotyki, przemoc, skomplikowane relacje między braćmi, a także między nimi, a ich matką. Dzieje się sporo w książce, dzieje się też dużo na ekranie. W trakcie premiery pogadałem z aktorami, a także autorem książki, a zarazem scenariusza, czyli Jakubem Charonem. Relacja z premiery poniżej, łapcie.

  • Pamięć to tożsamość. Michel Bussi i Marta Guzowska rozmawiają o powieści „Mama kłamie”.

    Kiedy czyta się zajawkę powieści Michela Bussiego „Mama kłamie”, nie brzmi szczególnie interesująco. jakiś dzieciak w przedszkolu twierdzi, że jego mama to nie jego mama. Wypalona policjantka próbuje złapać sprawców napadu na sklep jubilerski. Fryzjerka sypia ze szkolnym psychologiem… Tylko, że Bussi stworzył z tego mieszankę wybuchową!

    Jakie jest Pana najwcześniejsze wspomnienie?

    Mój pierwszy dzień w szkole.

    Musiał mieć Pan wtedy około 6 lat… Czyli to pewnie Pana prawdziwe wspomnienie. Pana najnowsza książka „Mama kłamie”, która właśnie ukazała się w Polsce, to thriller o wspomnieniach. Pisze w niej Pan, że wszystko co pamiętamy sprzed wieku trzech-czterech lat to najpewniej sztuczne wspomnienia, które zostały nam zaszczepione.

    Tak, moja powieść porusza ten temat. To, kim jesteśmy, zostaje ukształtowane przed czwartym rokiem życia, ale nie mamy żadnego bezpośredniego wspomnienia z tego okresu. To zagadkowe i trochę przerażające.

    Czy ma Pan dobrą pamięć? Czy kiedy pracuje Pan nad powieścią i przychodzi Panu do głowy pomysł, musi go pan zapisać, czy zapamiętuje Pan?

    Dobra pamięć to bardzo przydatna rzecz w życiu pisarza. Myślę, że potrafię sobie przypomnieć swoją przeszłość w najdrobniejszych szczegółach, trochę jak kompozytor, który potrafi odtworzyć w głowie całą symfonię. Więc pomysly też.

    Żyjemy w czasach post-prawdy i coraz mniej polegamy na własnej pamięci, a coraz bardziej na tym, co serwują nam media. Czy nie łatwiej jest używać sfabrykowanych wspomnień, zamiast pielęgnować własne?

    Nie sądzę. Wręcz przeciwnie, technologie pomagają nam wyselekcjonować i podzielić, przez co podtrzymują wspomnienia bardziej osobiste niż wspólne. Dawniej cały świat miał jedną pamięć wspólną, dziś ona wygląda inaczej, jest bardziej rozproszona i automatycznie bardziej spersonalizowana. Możemy na przykład zdecydowac, że będziemy słuchać przez całe życie tylko jedno radia, które gra jedynie szlagiery z czasów naszej młodości.

    A może niektórzy ludzie nie chcą pamiętać? Może łatwiej im zaufać komuś, kto będzie przechowywał ich „wspomnienia”?

    Z tym też się nie zgadzam. Pamięć to tożsamość. Jesteśmy dziś bardziej nostalgiczni niż kiedyś. W społeczeństwie, w którym wszystko pędzi, ludzie czują potrzebę uczepienia się swojej przeszłości, która oznacza dla nich często ich dzieciństwo, rodzinę, dzielnicę… Im bardziej jesteśmy od tej przeszłości oderwani, tym bardziej chcemy uchwycić się wspomnień.

    W powieści „Mama kłamie” pisze Pan, że pamięć polega też na selekcjonowaniu, decydujemy, co zapamietamy, a co zapomniemy. Czy nie na podobnej zasadzie opiera się pisanie książek?

    Oczywiście. Sami decydujemy, o czym napiszemy, całe szczęście. Jeśli chodzi o pamięć, zauważyłem, że niektóre osoby mają niezwykłą zdolność zapominania najgorszych wspomnień, by móc wykreować sobie wyśnioną przeszłość. Ja także często rozkoszuję się pewnymi chwilami później, a nie tu i teraz. Dotyczy to na przykład podróży – pamiątka czy zdjęcia często są wywołują bardziej wyraziste emocje niż sam pobyt, podczas którego było też dużo problemów organizacyjnych czy sprzeczek, o których najwyraźniej zapominamy.

    Czy wobec tego wierzy Pan w obiektywną rzeczywistość? Czy wszystko zależy od obserwatora?

    Rzeczywistość istnieje tylko w oku obserwatora, wydaje mi się to oczywiste. Tak samo powieść istnieje tylko w wyobraźni czytelnika. Ciekawie byłoby zobaczyć, jak różnie wyobrażali sobie Malone’a, Marianne czy Amandę wszyscy moi czytelnicy.

    Ma Pan świetne oko do obserwowania ludzkich zachowań. Zwłaszcza zachowań dziecka, takiego jak opisany w „Mama kłamie” Malone. Ile z tego sam Pan zaobserwował, a ile Pan wymyślił ?

    Myślę, że nie trzeba być psychologiem, żeby stworzyć wiarygodne postacie. Zresztą bohaterowie książki nie muszą być wiarygodni, dużo ludzi w prawdziwym życiu takimi nie jest, działają w mało spójny sposób. To wydarzenia nami powodują, a więc historia, czyli w pewnym sensie przeznaczenie. Nietrudno jest opisać, jak postać zderza się z przeznaczeniem. Stąd bierze się jej charakter – ze sposobu, w jaki czytelnik interpretuje jej reakcje. Nie mówię sobie: ten będzie miły, a ten zły, ten sympatyczny; opisuję reakcje postaci i to na ich podstawie czytelnik uformuje sobie o niej opinię.

    Gdyby miał nastąpić koniec świata, który polegałby na masowej utracie pamięci, jaką książkę chciałby Pan ocalić dla przyszłych pokoleń?

    Małego Księcia” Saint-Exupéry’ego.