Zło może wyglądać ślicznie. To pierwsze zdanie książki Marka Łuszczyny „Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy. Historie prawdziwe”. Często były morderczyniami zza biurka, a po wojnie unikały odpowiedzialności. Można mieć wrażenie, że pomagał im w tym wymiar sprawiedliwości, który tak przeciągał procesy, żeby sprawę załatwiła biologia, a nie wyrok sądu.
Hermine Braunstainer, która była nadzorczynią w obozie na Majdanku, gdzie rozgniatała kobietom obcasem głowy na żwirze została skazana na 3 lata więzienia. I to za coś zupełnie innego, bo za swoją „działalność” w obozie Ravensbruck.
Marek Łuszczyna opisuje historie kobiet, które podporządkowały się mężczyznom, pisze też o przypadkach, bo gdyby nie spotkanie Szymona Wisenthala z dwoma kobietami w restauracji, sprawy Braunstainer mogłoby w ogóle nie być. Gdyby nie teczki wyłowione z rzeki, to o Madame Lebensborn, innej opisywanej w książce kobiecie, być może byśmy nie usłyszeli. W książce znajdziecie też tragiczną historię Brunona Schulza, a także wiele innych, wstrząsających opowieści.
Materiał powstał w ramach płatnej współpracy z Wydawnictwem Znak Horyzont.