Tag: Cezary Łazarewicz
-
Łazarewicz, Audic, Kalinowski, SPT#3
W trzecim odcinku Smacznego Przeglądu Tygodnia przenosimy się do Czarnobyla i Prypeci (Jakub Ćwiek, dzięki za ujęcia wideo z tamtych miejsc), pokażę Wam sklep, który jest dziadkiem dzisiejszych centrów handlowych, a także opowiem o kryminale, którego akcja toczy się w trakcie Powstania Warszawskiego. Partnerem cyklu jest Legimi, tam też znajdziecie większość omawianych przeze mnie książek – są oznaczone specjalną belką. Smacznego!
-
Pierwsza jedenastka, czyli najlepsze książki 2019 roku
Ktoś mądry powiedział kiedyś, że nie ma obiektywnego dziennikarstwa, bo każdy filtruje przez siebie to, w czym uczestniczy, co obserwuje, jaką lekturę czyta. A ten filtr to nasze doświadczenia, przeżycia, światopogląd. Podobnie jest z tym rankingiem – jest subiektywny, ale uczciwy. Przy jego tworzeniu nie brałem pod uwagę tego, jak mi się pije z kimś kawę, albo czy opowiada fajne dowcipy. W tym zestawieniu znalazło się jedenaście książek, który chodziły ze mną zarówno w trakcie czytania, jak i długo po jego zakończeniu. Książek, które prowokowały mnie do zadawania pytań, do myślenia, a także odłożyły się głowie na bardzo długo. Czas zweryfikuje, ile z nich zostanie tam na zawsze – mam wrażenie, że znakomita większość. Od razu odpowiem na pytanie, które pewnie pojawi się w komentarzach. Dlaczego w rankingu jest tylko jedna kobieta? Polecę klasykiem z polskiego filmu: „też chciałbym to wiedzieć, Stefan”. Gdy przejrzałem wszystkie książki, które przeczytałem w tym roku, to okazało się, że wydawcy w 90% współpracują ze mną przy tytułach napisanych przez facetów, co ma oczywiście odzwierciedlenie poniżej. Dobra, nie zanudzam, łapcie moje TOP11 kończącego się roku. Aha, jeszcze jedno – kolejność jest zupełnie przypadkowa, więc się nią nie sugerujcie, traktujcie ten ranking jako całość. I już zupełnie na koniec, jeśli klikniecie w okładkę, przeniesiecie się empik.com, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej o książce, a także ją kupić.
-
„Ten zamach miał zmienić losy świata, a był przygotowany po harcersku”
Na papierze wszystko jeszcze trzymało się kupy. Janusz Waluś miał zamordować Chrisa Haniego, uciec, a w Republice Południowej Afryki miało rozpętać się piekło. Udało się zrealizować tylko pierwszy punkt, bo kilkanaście minut po zastrzeleniu Haniego, Janusz Waluś został zatrzymany przez policję, a w jego samochodzie leżał pistolet, z którego strzelał. Czy zamach z 10 kwietnia 1993 roku zmienił bieg historii? A może tylko przyspieszył to, co było nieuniknione? Waluś najpierw został skazany na karę śmierci, którą potem zamieniono na dożywocie, a jeszcze później wypuszczono go z więzienia – przynajmniej w sensie prawnym, bo fizycznie nigdy kroku na wolność nie postawił. Czy kiedyś wyjdzie? Dlaczego do tej pory nie wyraził skruchy, skoro za kratami spędził już 27 lat? Czy kiedyś wróci do Polski, gdzie wśród części kibiców piłkarskich jest uznawany za bohatera, a flagi z jego wizerunkiem powiewają w trakcie meczów? Na te wszystkie pytania odpowiada Cezary Łazarewicz, który napisał książkę „Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia”. Rozmawiamy o niej w areszcie śledczym na warszawskim Służewcu, za co dziękuję Pani Elżbiecie Krakowskiej, rzeczniczce Służby Więziennej.
-
„Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia”. Fragment książki Cezarego Łazarewicza
Wychodzi z domu, podchodzi do zaparkowanej na podjeździe srebrnej toyoty, wsiada do środka.
Jest sam, bez żadnej obstawy. Gdyby miał obstawę, nie pozwoliliby mu chyba wyjść samemu z domu – myślę.
Obserwuję go z wnętrza swojego auta. Widzę, jak odpala samochód i rusza.
Taka okazja już się może nie zdarzyć – myślę i jadę za nim.
Żadnych wątpliwości już nie mam, bo wątpliwości możesz mieć do chwili podjęcia decyzji, a tu już wszystko jest postanowione. Nie ma odwrotu.
Czy czuję wtedy mrowienie w palcach? Raczej nie, bo nie ma w tym nic osobistego. Mam zadanie do wykonania, chcę je wykonać, jak najlepiej potrafię. Jadę więc za nim osiedlowymi uliczkami, które prowadzą mnie do centrum handlowego. [Dawn Park Center Shopping. Wtedy była tu galeria handlowa dla białych mieszkańców osiedla, a dziś tani supermarket z wielkim parkingiem, pralnią, myjnią samochodów i lokalnymi fast foodami: Steers, Fishways, Debonairs, w których przesiadują dzieciaki po powrocie ze szkoły. Stąd do domu Haniego jest niecały kilometr].
Wjechał na parking, wysiadł z auta, wszedł do środka, a ja czekam i się zastanawiam, czy to jest odpowiednie miejsce. Rozglądam się wokół i od razu rezygnuję. Za dużo ludzi, a ja mam w magazynku naboje głęboko penetrujące. Łatwo trafić kogoś przypadkowego. Nie chcę ryzykować. Mam wyraźną instrukcję od Clive’a: nikt inny nie może zginąć.
Sam zresztą zgadzam się z tą instrukcją w stu procentach.
Czekam.
***
Widzę, jak wraca do samochodu, z gazetą pod pachą.
Gdzie może jechać? Tylko z powrotem do domu. Nie chcę go płoszyć, więc jadę inną drogą, by mnie nie widział.
Na miejscu jest przede mną. Gdy podjeżdżam, parkuje właśnie samochód na podjeździe. Już nie pamiętam, czy zatrzymałem się zaraz za nim, czy na drodze.
Z torby na tylnym siedzeniu wyjmuję pistolet, wsadzam z tyłu za pasek spodni i wysiadam z auta.
On stoi już przy garażu, ale jest obrócony do mnie tyłem. Nie widzę twarzy, a chcę mieć pewność. Robię więc kilka kroków do przodu i wołam: „Mister Hani!”. On się odwraca… I robi gest, jakby się chciał ze mną przywitać. Nie ma to dla mnie znaczenia. Już go poznałem. Wyciągam zza paska pistolet.
Zobaczył go. Może się przestraszył? Zrobił skręt, jakby chciał tego uniknąć. Za późno. Pierwszy strzał w korpus. Gdy upadał, wydał z siebie nieartykułowany okrzyk. Może ze strachu, a może z bólu. Drugi strzał w głowę. On upada na podjeździe.
Po drugim strzale zobaczyłem wolno przejeżdżający obok samochód. Rozproszyło mnie to. Za kierownicą biała, dość młoda kobieta. Za nią, na tylnym siedzeniu, dwoje starszych ludzi – rodzice albo teściowie. Patrzyli na mnie, a ja na nich, stojąc z bronią w ręku na podjeździe.
Wiedziałem, że jest bardzo źle i że coś powinienem zrobić. Nic nie przychodziło mi do głowy. Nie zastrzelę przecież trojga niewinnych ludzi. Nie jestem terrorystą, tylko żołnierzem wykonującym zadanie.
Dopiero gdy odjeżdżają, dla całkowitej pewności, strzelam dwa razy za ucho.
(Czy warto to tak dokładnie precyzować?)
Chowam pistolet i szybkim krokiem idę do auta. Staram się, by nie wyglądało to na paniczną ucieczkę. Ruszam spokojnie, bez pisku opon. Ale myślę tylko, jak stamtąd uciec.
Wszystko w rękach tej białej kobiety – z tą myślą wyjeżdżam z osiedla Dawn Park. [Według śledczych: około 10:10].
[„Czuję, że to, co zrobiłem, jest złe, ale też ulgę, że mam to już za sobą” – mówi dwadzieścia trzy lata później południowoafrykańskiej dziennikarce Melindzie Ferguson].
Jeśli mam satysfakcję, to z wykonania zadania, a nie z powodu bólu i śmierci, które wtedy zadałem. Nie jest przyjemnie do tego wracać, bo to żaden dla mnie moment satysfakcji.
Ale też nic, co wraca do mnie w koszmarach i mnie prześladuje.
-
Halo, halo, smakksiazki.pl nadaje!
„Wystarczy, że odpowiesz sobie na zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić”. To już kultowy cytat z filmu „Chłopaki nie płaczą”, który idealnie oddaje moją pracę, a jednocześnie pasję. Czas na kolejny krok, ruszam z podcastem. W każdym odcinku będą goście, najpiewniej w liczbie trzech. W pierwszym odcinku posłuchacie Cezarego Łazarewicza, Vincenta V. Severskiego oraz Macieja Siembiedę.
O czym rozmawiamy? Spokojnie, nie będzie o polityce, jest samo mięso, czyli to, co interesuje Was najbardziej – literatura. Dowiecie się sporo o najnowszych książkach gości. Cezary Łazarewicz dopieszcza książkę o Januszu Walusiu, a Vincent V. Severski o Krystynie Skarbek. Maciej Siembieda po raz pierwszy publicznie zdradza, o czym planuje napisać po ukazaniu się „Wotum”. Panowie wchodzili też w dyskusje ze sobą, będzie więc o rzekomym romansie Iana Fleminga z Krystyną Skarbek, o tym, co Siembieda znalazł na śmietniku, a także o tematach, które leżą na ulicy.
Mam nadzieję, że nasza rozmowa urozmaici Wam drogę do pracy, na urlop, a może po prostu posłuchacie jej siedząc w domu. Podziękowania dla Antykwariatu Kwadryga, w którego progach będziemy nagrywać też kolejne odcinki. No to co, miłego odsłuchu, a kolejny odcinek już w sierpniu.
https://soundcloud.com/smakksiazki/2019-07-11-podkast_1_dlugie_intro
-
Rzucono na mnie „klątwę Gorgonowej”
Od tamtej nocy minęło blisko 90 lat, a o sprawie wciąż jest głośno. Kto z 30 na 31 grudnia 1931 roku zamordował Lusię Zarembiankę? Jej brat? Ogrodnik? A może Gorgonowa? Nadal jest bardzo wiele pytań, ale też coraz więcej odpowiedzi. Cezary Łazarewicz, autor książki „Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej” przychyla się do tezy, że bohaterka jego książki była jednocześnie katem i ofiarą. Rozmawiamy o „klątwie Gorgonowej”, przekonywaniu ludzi do rozmów, a także o sprawie „,mamy Madzi” z Sosnowca. Obejrzyjcie rozmowę, a potem sięgnijcie po książkę, a przekonacie się, że praktycznie nic nie jest w tej sprawie czarno-białe.
-
„Pisząc o przeszłości okazało się, że piszemy książkę współczesną”
Od razu uprzedzam, że historia zdjęcia głównego wyjaśni się już w pierwszych zdaniach naszej rozmowy. Ewa Winnicka i Cezary Łazarewicz napisali książkę, która może być jedną z najważniejszych tegorocznych pozycji w swojej kategorii. Cofnijcie się o pięćdziesiąt lat, przeczytajcie o tym, jak Gliwice stały się polską stolicą hipisów, w jakiś sposób pewna rodzina ze Świnoujścia przepłynęła Bałtyk i dotarła do Danii, dowiecie się także o sprawach, o których być może nie chcecie pamiętać, ale autorzy bez znieczulenia Wam je przypomną. Premiera książki „1968. Czasy nadchodzą nowe” już jutro. Aha, jak sądzicie, czy jeśli dostaje się Literacką Nagrodę NIKE, to trzeba w domu zmywać garnki? Tego również dowiecie się z naszej rozmowy.













