Dziś dzień dobrych wiadomości. Rano pisałem, że prawdopodobnie jesienią do Polski przyleci John Maxwell Coetzee, laureat literackiego Nobla z 2003 roku, a teraz miło mi ogłosić, że już wiosną polscy czytelnicy będą mogli spotkać się z Orhanem Pamukiem, który tę samą nagrodę otrzymał trzy lata później.
Turecki pisarz do Polski przyleci w maju, będzie gościem Warszawskich Targów Książki oraz Międzynarodowego Festiwalu Literackiego „Apostrof”. Co więcej, autor odwiedzi też Kraków. Żeby nie zostawiać Was tylko z suchą informacją dotyczącą wizyty, łapcie krótką rozmowę z Piotrem Kawulokiem, który tłumaczył „Dziwną myśl w mej głowie” oraz „Rudowłosą”, czyli ostatnią powieść Orhana Pamuka.

Dlaczego Polacy powinni czekać na przyjazd Orhana Pamuka? Co może nam przekazać?
Nie ma dzisiaj chyba innego autora, który pochodziłby z kraju muzułmańskiego, a zarazem cieszył się w Polsce taką popularnością. Dlatego wydaje się mi bardzo istotną postacią w czasach, w których ludzie są tak bardzo skłonni do myślenia o całym Bliskim Wschodzie wyłącznie w ramach medialnych stereotypów. Pamuk pisze z bardzo interesującej perspektywy, którą osiągnął dzięki swojemu zanurzeniu zarówno w kulturze tureckiej, jak i europejskiej, a do tego nieustępliwie wierzy w to, że opowieści mają siłę, pozwalającą im kształtować nasze życie. I myślę, że przede wszystkim o tej wierze będzie mógł opowiedzieć swoim polskim czytelnikom.
Czy dla tłumacza ważny jest życiorys pisarza, na przykład to, że Pamuk był potępiony przez środowiska nacjonalistyczne w Turcji – czy nie czuł się Pan w jakiś sposób zagrożony?
Przyznam, że życiorysy pisarzy, których tłumaczyłem, nigdy szczególnie mnie nie interesowały – ważne jest dla mnie przede wszystkim to, co piszą. Jeśli natomiast chodzi o Pamuka, owszem, bywa krytykowany, wyśmiewany czy nawet potępiany przez rozmaite środowiska w swoim kraju, lecz jednocześnie pozostaje w Turcji jednym z najbardziej poczytnych i najlepiej sprzedających się pisarzy i nie sądzę, by obecnie cokolwiek groziło jemu czy, tym bardziej, jego tłumaczom.
Miał Pan z nim kontakt w trakcie tłumaczenia „Rudowłosej”? Czy konsultujecie jakieś nieścisłości?
Zdarzało mi się korespondować z pisarzami przy tłumaczeniu innych książek, ale w przypadku powieści Pamuka nigdy nie czułem takiej potrzeby. Pamuk jest pisarzem bardzo skrupulatnym i dokładnym, znakomicie panuje nad swoim tekstem i używa bardzo przejrzystego języka. O ile w książkach innych autorów natrafiam czasem na niejasne metafory, niezrozumiałe opisy czy nieścisłości, o tyle teksty Pamuka są wolne od tego typu miejsc.
Tłumacz musi „wejść w głowę pisarza”, aby go zrozumieć, czy to dla Pana bez znaczenia, czy tłumaczy Pan Pamuka, czy kogoś innego?
Nie bardzo mogę zgodzić się z tezą, którą postawił Pan na początku pytania. Aby zrozumieć tekst, tłumacz – tak jak każdy czytelnik – musi go po prostu bardzo uważnie przeczytać. Oczywiście, bywają takie książki, przy których tłumaczeniu pomocna może być znajomość dodatkowych kontekstów, w tym sytuacji psychologicznej ich autorów, ale powieści Pamuka raczej się do nich nie zaliczają. Nie oznacza to, że nie ma dla mnie znaczenia, czy tłumaczę Pamuka, czy kogoś innego; tak jak mówiłem wcześniej, Pamuk bardzo dobrze panuje nad swoim stylem, co zwiększa przyjemność z lektury, a zarazem zdecydowanie ułatwia tłumaczenie. Ostatecznie jednak praca nad przekładem – tak w przypadku powieści Pamuka, jak i jakiejkolwiek innej książki – sprowadza się do drobiazgowej lektury i próby uchwycenia w języku polskim tonu podobnego do oryginału.







