Tag: Wojciech Kuczok

  • Wojciech Kuczok wraca do świata powieści. Z przytupem.

    Autor „Gnoju” postawił kropkę w swojej najnowszej książce, wydawca jest zadowolony, premiera już w kwietniu. Tak wygląda sprawa w skrócie. A ze szczegółami? Powieść będzie miała premierę 11 kwietnia, a w świat wypuści ją Wydawnictwo Od Deski Do Deski. O czym będzie „Czarna”?

    Jeremi jest zamożnym, przystojnym mężczyzną, wspaniały ojciec i świetny przedsiębiorca. Tylko ma jeden problem – potrafi myśleć o Beacie już tylko jako żonie i matce swoich dzieci. Maryśka miała być dla niego namiętną przygodą tylko na chwilę. Sam Jeremi gubi się w swoich uczuciach, nie przypuszczał też, że kochanka może go pokochać miłością aż do granic obłędu. Czarna jest małą miejscowością, plotki szybko docierają do rodziny Maryśki i rodziny Jeremiego.

    Pisałem „Czarną” z naiwną wiarą w to, że uda się uniknąć spoilera chociaż w zapowiedziach. – mówi Kuczok. To jest herstory na takich samych prawach jak history. Delirio amoroso może się trafić każdej/każdemu. W tym przypadku trafiło się z wyjątkowo tragicznym skutkiem.

    Dotychczas w serii „Na F/aktach” ukazało się pięć książek. W połowie lutego premierę będzie miała szósta – „Ostatnia wizyta”. Jej autorem jest Jacek Ostrowski.

     

     

  • Paszporty Polityki już za niecały tydzień. To wejściówka do literackiej strefy VIP?

    Za niecały tydzień rozdanie Paszportów Polityki. Jak doskonale wiecie, nominowanych jest troje autorów: Weronika Murek, Andrzej Muszyński oraz Łukasz Orbitowski. Wywiad z tym ostatnim możecie przeczytać tutaj. Taka nagroda to dla autora albo przepustka do literackiej loży VIP, albo potwierdzenie kunsztu i warsztatu. Dla wydawców to może nie żyła złota, ale księgowa będzie chodzić  raczej w dobrym humorze. Co zmienia Paszport Polityki? 

    Wojciech Kuczok swój Paszport odebrał trzynaście lat temu. Doskonale pamięta zarówno okoliczności, jak i przywileje związane z jego posiadaniem. „Na uroczystości redaktor Baczyński przedstawił mnie prezydentowi Kwaśniewskiemu. Pomyślałem że przez pięć minut jestem ważny i szkoda że nie mam żadnej sprawy do załatwienia w kancelarii. Kiedy kilka dni później, pakując się na wyprawę w Andy, zauważyłem, że nie mam ważnego paszportu, pomyślałem sobie że skoro Polityka już mi dała jeden, może z rozpędu załatwi i drugi, prawdziwy. Miałem już wykupiony bilet na samolot do Santiago, szkoda byłoby tej forsy. No i proszę sobie wyobrazić, że dali mi go w trzy dni”.

    Jak na sprawę patrzą przedstawiciele wydawnictw? Anna Sekielska z Wydawnictwa Od Deski Do Deski przyznaje, że nominacja dla książki Łukasza Orbitowskiego przytrafiła się w idealnym momencie: „Dla takiego wydawnictwa jak nasze, stawiającego pierwsze kroki na rynku jest to ogromny sukces i prestiż. Pamiętamy jednak, że nie byłoby tego sukcesu bez zaangażowania i ciężkiej pracy autora”. Marcin Baniak z Wydawnictwa Literackiego podkreśla, że nominacja jest wypadkową wielu czynników. „Paszport Polityki to jedna z najważniejszych nagród w polskiej literaturze, prestiż zatem jest bardzo duży. Dla wydawnictwa przyznanie takiego wyróżnienia jest potwierdzeniem pozycji, dowodem na to, że wydawca trzyma rękę na pulsie, ma nosa i odwagę, by wydawać książki czasem nieoczywiste, trudniejsze, wymagające choćby  minimalnego wysiłku podczas lektury. Nagrody, w tym Paszport Polityki, bez wątpienia przyczyniają się do wzmocnienia marki i rozpoznawalności wydawnictwa.”

    Oprócz wpisania się do historii polskiej literatury, zwycięzca/zwyciężczyni, przez pewien czas będą brylować w mediach ogólnopolskich. Fakt, że część społeczeństwa pierwszy raz usłyszy nazwisko Orbitowski, Murek czy Muszyński, może okazać się momentem, kiedy potencjalni czytelnicy sięgną właśnie po tę, a nie inną książkę. Marcin Mańka z agencji reklamowej Ever Group podkreśla, że pisarze to nie aktorzy i celebrytami zbyt często nie bywają, ale takie konkursy jak Paszporty Polityki mogą sprawić, że Polacy inaczej spojrzą na słowo pisane: „życzyłbym sobie aby ta nagroda dawała ogromnego kopa medialnego każdemu nagrodzonemu w każdej kategorii. Chociaż gala Paszportów Polityki to nie Oscary, to mam nadzieję, że zachęci do czytania, może nie 52 książek rocznie, ale chociaż kilku”.

    Jednak czy ta nagroda może być też pocałunkiem śmierci i zamknąć drogę do innych przywilejów? Oddaję znów głos Wojciechowi Kuczokowi: „przez dziesięć miesięcy się bałem że jak dostałem PP to Gazeta Wyborcza nie da mi już Nike, a to jednak dziesięć razy więcej kasy było. No ale dostałem ją też, więc nie mogę powiedzieć by mi zaszkodził.”

    Za tydzień będziemy już mądrzejsi. And the winner is…

    fot: FreeImages.com/Ulrik De Wachter

  • „Haruki Murakami, Bob Woodward? Marzę, żeby napisali coś dla nas”. Tomasz Sekielski w rozmowie ze smakksiazki.pl

    Z właścicielem wydawnictwa Od Deski do Deski, rozmawiam o spóźnionej książce Wojciecha Kuczoka, planach wydawniczych na nowy rok, a także o pieniądzach. Nie, o pieniądzach jednak nie rozmawiamy.

     

    Tomku, zacznę z grubej rury. Czy Wojciech Kuczok napisał już książkę, od której Twoje wydawnictwo miało rozpocząć serię na F/aktach?

    Plany – planami, a życie – życiem. Mam nadzieję, że w przyszłym roku książka będzie miała swoją premierę. Czytelnicy niecierpliwie czekają… ja też. Wierzę, że długość powstawania dzieła przełoży się na jego jakość.

    Czy z perspektywy wydawcy Sekielskiego inaczej patrzysz na polski rynek książki niż autor Sekielski?

    To jasne, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie jest jednak tak, że gdy zostałem wydawcą to coś mnie nagle zaskoczyło. Jako autor miałem świadomość problemów z jakimi boryka się rynek wydawniczy. Prowadzenie własnego wydanictwa, to nie jest łatwy biznes. Szczególnie w Polsce. Wiele osób wciąż mnie pyta: po co się w to wpakowałeś? Czasami nawet sam siebie o to pytam:) Jednak mimo przejściowych problemów i przeszkód „Od deski do deski” rozwija się. To głównie zasługa pani prezes, a prywatnie mojej żony Anny Sekielskiej, która wzięła na siebie codzienne zarządzanie firmą. Bez niej ten projekt nie miałaby szans.

    Przy starcie działalności wydawnictwa powiedziałeś, że nie zakładasz go po to, żeby zostać milionerem. Jeszcze musisz dokładać do interesu, czy wychodzisz już na zero? A może, czego życzę, jest górka?

    Podtrzymuję to co powiedziałem na początku. Wydawnictwo to inwestycja długoterminowa, a co do szczegółów – dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.

    Jaki wpływ na działalność Od Deski Do Deski ma nominacja do Paszportu Polityki dla „Innej duszy” Łukasza Orbitowskiego? To znak, że obrałeś słuszną drogę?

    Nominacja dla Łukasza Orbitowskiego, to dla naszego wydawnictwa powód do dumy. Działamy na rynku bardzo krótko, a mimo to nasze książki zostały dostrzeżone oraz docenione zarówno przez krytyków jaki i czytelników. To chyba sygnał, że idziemy w dobrym kierunku. Nie zamierzamy schodzić z obranej drogi.

    Kolejną książkę w serii na F/Aktach napisze Sylwia Chutnik. Zdradź proszę, o czym będzie, no i kiedy będzie.

    Temat niech na razie pozostanie tajemnicą. Koncepcja tej książki zmieniała się kilkakrotnie. Premiera planowana jest na jesień 2016 roku.

    Trudno było namówić Janusza Leona Wiśniewskiego do napisania książki o zabójstwie Andrzeja Zauchy? Przyznasz, że autor nie kojarzy się z literaturą faktu. No, może trochę poza „Grandem”, ale tylko trochę.

    Janusz Leon Wiśniewski zgodził się właściwie od razu. Bardzo mu się spodobał pomysł napisania powieści w stylu „true crime”. Był nawet zaskoczony, że nikt przed nami nie wpadł wcześniej na wydawanie polskiej literatury tego typu. Wbrew pozorom książka „I odpuść nam nasze…” to historia jak najbardziej w stylu Wiśniewskiego. Jest tam wielka miłość, namiętność, zdrada i głośne zabójstwo.

    Co z Twoją książką o Grzegorzu Żemku i aferze FOZZ, wydasz ją w przyszłym roku?

    Książka jest już na etapie redakcji. Jestem bardzo zadowolony z tego co udało się stworzyć. To historia człowieka, który zna kulisy działania służb specjalnych i finansowych fortun jakie powstały w Polsce po 1989 roku. Rozmową z Grzegorzem Żemkiem – głównym oskarżonym w aferze FOZZ rozpoczynamy nową serię pt. NIE/ZWYKŁE ROZMOWY.

    Załóżmy, że masz nieograniczony budżet, którego autora ściągnąłbyś do swojego wydawnictwa? 

    To ciekawe pytanie, ale muszę być ostrożny. Konkurencja nie śpi. Jeśli powiem o swoich marzeniach, to przypadkowo mogę zdradzić z kim w Polsce prowadzimy rozmowy i jakie mamy pomysły. Co do autorów zagranicznych – to marzy mi się, aby Haruki Murakami napisał powieść specjalnie dla Od deski do deski. Inne nazwiska to: Roberto Saviano – autor „Gomorry” , Gianluigi Nuzzi – demaskator watykańskich tajemnic oraz Bob Woodward.

    Jakie plany wydawnicze na 2016 rok? Wyjdziesz poza serię na F/Aktach?

    Tak jak powiedziałem wcześniej – rozpoczynamy serię NIE/ZWYKŁE ROZMOWY. Kontynuujemy cykl NA/FAKTACH. Mamy też kolejne pomysły wydawnicze, o których jeszcze nie czas rozmawiać.

    Fot: Wydawnictwo Od Deski Do Deski