Paszporty Polityki już za niecały tydzień. To wejściówka do literackiej strefy VIP?

Za niecały tydzień rozdanie Paszportów Polityki. Jak doskonale wiecie, nominowanych jest troje autorów: Weronika Murek, Andrzej Muszyński oraz Łukasz Orbitowski. Wywiad z tym ostatnim możecie przeczytać tutaj. Taka nagroda to dla autora albo przepustka do literackiej loży VIP, albo potwierdzenie kunsztu i warsztatu. Dla wydawców to może nie żyła złota, ale księgowa będzie chodzić  raczej w dobrym humorze. Co zmienia Paszport Polityki? 

Wojciech Kuczok swój Paszport odebrał trzynaście lat temu. Doskonale pamięta zarówno okoliczności, jak i przywileje związane z jego posiadaniem. „Na uroczystości redaktor Baczyński przedstawił mnie prezydentowi Kwaśniewskiemu. Pomyślałem że przez pięć minut jestem ważny i szkoda że nie mam żadnej sprawy do załatwienia w kancelarii. Kiedy kilka dni później, pakując się na wyprawę w Andy, zauważyłem, że nie mam ważnego paszportu, pomyślałem sobie że skoro Polityka już mi dała jeden, może z rozpędu załatwi i drugi, prawdziwy. Miałem już wykupiony bilet na samolot do Santiago, szkoda byłoby tej forsy. No i proszę sobie wyobrazić, że dali mi go w trzy dni”.

Jak na sprawę patrzą przedstawiciele wydawnictw? Anna Sekielska z Wydawnictwa Od Deski Do Deski przyznaje, że nominacja dla książki Łukasza Orbitowskiego przytrafiła się w idealnym momencie: „Dla takiego wydawnictwa jak nasze, stawiającego pierwsze kroki na rynku jest to ogromny sukces i prestiż. Pamiętamy jednak, że nie byłoby tego sukcesu bez zaangażowania i ciężkiej pracy autora”. Marcin Baniak z Wydawnictwa Literackiego podkreśla, że nominacja jest wypadkową wielu czynników. „Paszport Polityki to jedna z najważniejszych nagród w polskiej literaturze, prestiż zatem jest bardzo duży. Dla wydawnictwa przyznanie takiego wyróżnienia jest potwierdzeniem pozycji, dowodem na to, że wydawca trzyma rękę na pulsie, ma nosa i odwagę, by wydawać książki czasem nieoczywiste, trudniejsze, wymagające choćby  minimalnego wysiłku podczas lektury. Nagrody, w tym Paszport Polityki, bez wątpienia przyczyniają się do wzmocnienia marki i rozpoznawalności wydawnictwa.”

Oprócz wpisania się do historii polskiej literatury, zwycięzca/zwyciężczyni, przez pewien czas będą brylować w mediach ogólnopolskich. Fakt, że część społeczeństwa pierwszy raz usłyszy nazwisko Orbitowski, Murek czy Muszyński, może okazać się momentem, kiedy potencjalni czytelnicy sięgną właśnie po tę, a nie inną książkę. Marcin Mańka z agencji reklamowej Ever Group podkreśla, że pisarze to nie aktorzy i celebrytami zbyt często nie bywają, ale takie konkursy jak Paszporty Polityki mogą sprawić, że Polacy inaczej spojrzą na słowo pisane: „życzyłbym sobie aby ta nagroda dawała ogromnego kopa medialnego każdemu nagrodzonemu w każdej kategorii. Chociaż gala Paszportów Polityki to nie Oscary, to mam nadzieję, że zachęci do czytania, może nie 52 książek rocznie, ale chociaż kilku”.

Jednak czy ta nagroda może być też pocałunkiem śmierci i zamknąć drogę do innych przywilejów? Oddaję znów głos Wojciechowi Kuczokowi: „przez dziesięć miesięcy się bałem że jak dostałem PP to Gazeta Wyborcza nie da mi już Nike, a to jednak dziesięć razy więcej kasy było. No ale dostałem ją też, więc nie mogę powiedzieć by mi zaszkodził.”

Za tydzień będziemy już mądrzejsi. And the winner is…

fot: FreeImages.com/Ulrik De Wachter