Tag: Czarna Owca

  • „Chcę pozbawić moich bohaterów smartfonów, Internetu i samolotów”

    Jeśli czekacie na nową książkę Vincenta V. Severskiego, to musicie jeszcze uzbroić się w cierpliwość. „Nabór” jest już co prawda napisany, trwają ostatnie prace nad tekstem, a potem już tylko drukarnia i Wasze półki. Kiedy premiera? Między innymi o tym pisarz opowiada w krótkim filmie, który znajdziecie poniżej. Co ciekawe, zdradza też o czym będzie kolejna książka, a przyznam, że zapowiada się bardzo ciekawie. Co tam u Severskiego? Zobaczcie, posłuchajcie.

     

  • „Nawet Lisbeth Salander nie włamie się do mojego komputera”, rozmowa z Dawidem Lagercrantzem [wideo]

    Czy David Lagercrantz powiedział trochę za dużo i zdradził wątek z książki, która jeszcze nie powstała? Co ma wspólnego szwedzki pisarz z Danem Brownem, a także jak dba o bezpieczeństwo w trakcie pisania? Co wydarzy się w „Mężczyźnie, który gonił swój cień”? Jest też historia pewnego zakładu o butelkę wina. Pamiętajcie, dziś premiera najnowszej książki Lagercratnza. Weźcie pod uwagę, że rozmawialiśmy w maju, bo może Was zdziwić pogoda za oknem 😉 Ujęcia miasta, które pojawiają się w trakcie rozmowy, to oczywiście Sztokholm, zrobiłem je w trakcie ostatniej wizyty w stolicy Szwecji.

     

  • „Są tylko trzy tematy: Miłość, Czas i Śmierć”. Maja Wolny o „Księgobójcy”.

    Thriller literacki o Wiktorze Krzesimie, amsterdamskim księgarzu polskiego pochodzenia, zawodowym podglądaczu, zakochanym w skrywającej liczne tajemnice kobiecie, który zza szyby księgarni prowadzi prywatne śledztwo w sprawie śmierci znanego restauratora mebli. Szyba księgarni, tak jak lustro weneckie, zaciera ślad między tym, kto jest podejrzanym, a kto ofiarą. Jednak jeśli czytelnik będzie wystarczająco uważny, odkryje zaszyfrowany w powieści klucz, który ujawnia imię sprawcy. Wątek kryminalny jest pretekstem do opowieści o starości i sensie osobistych wyborów z perspektywy schyłku życia: grupa podglądanych przez Wiktora przyjaciół, niebanalnych sześćdziesięciolatków, osiedla się wspólnie w wyremontowanej kamienicy naprzeciwko księgarni i zamienia ją w dom „wesołej starości”. Czy w czterech ścianach wąskiego amsterdamskiego domu można ukryć prawdę o zbrodni? A może sprawca znajduje się po drugiej stronie lustra? Przeczytajcie rozmowę z autorką. 

    Jest Pani w stanie wyobrazić sobie taką miłość do książek jak u Wiktora Krzesima, właściciela antykwariatu w Amsterdamie? 

    Emocje Wiktora są mi bardzo bliskie. Jeśli mogę sparafrazować Flauberta o Emmie Bovary, to Wiktor c’est moi. Po raz pierwszy napisałam powieść z perspektywy mężczyzny i obdarowałam mojego bohatera własnymi obsesjami.Taka anachroniczna miłość do książek jest rzadką przypadłością, ale wciąż się zdarza.

    Drugą jego wielką miłością, a może nawet manią jest Marianna. To jeszcze uczucie czy już obsesja?

    Uczucie do Marianny urosło w samotności, w oddaleniu. To jest miłość emigrancka, spotęgowana przez kontekst, w którym bohaterowie się znaleźli. On kocha obsesyjnie, jest gotowy na to, że roztrzaska się z miłości – po prostu nie ma żadnych amortyzatorów. Hmh, właśnie zauważam, że w słowie „amortyzator” ukrył się „amor”…

    Epizod pracy w księgarni bardziej pomógł przy pisaniu tej książki czy bardziej zaszkodził?

    Byłam złym i nieporadnym księgarzem. Uszczęśliwiała mnie praca w otoczeniu książek, ale ze sprzedażą szło mi gorzej. Powieściowy Wiktor też nie wpisuje się w prawa rynku, nie robi inwentaryzacji, księgowy na niego krzyczy. Dzięki temu doświadczeniu zawodowemu wiele zrozumiałam. Na przykład to, że nie powinno się w godzinach pracy przesiadywać na zapleczu i pisać powieści. A ja właśnie tak robiłam, co nie wychodziło sprzedaży na dobre:)

    W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że Amsterdam to stolica wolności. Fabuła „Księgobójcy” dowodzi, że ta wolność może jednak być zgubna. 

    Kiedy w 2001 przyjechałam do Amsterdamu na stypendium, odurzyła mnie swoboda, głośny śmiech na ulicach, niski poziom lęku. Nie wiem, czy Pan to pamięta, ale w tamtych czasach w Polsce nie pijało się nieprzegotowanej wody z kranu. To był jakiś podświadomy strach, nieufność. Mało kto wtedy w dużych polskich miastach jeździł na rowerach. Mężczyźni nosili szare garnitury i krótko podcięte włosy. Tatuaże były zarezerwowane dla recydywistów. Niby tak niedawno, a jednak ogromna to była różnica. Kiedy sobie tak chodziłam jako studentka nad amsterdamskimi kanałami, myślałam, że jestem wielką szczęściarą, że mogę się cieszyć właśnie taką wolnością: kolorową, różnorodną, ufną. Potem zgłębiłam historię Amsterdamu i dostrzegłam, że ta kolorowa powierzchowność skądś się bierze: mieszkańcy tego miasta mają egalitaryzm i poszanowanie wolności w genach. Amsterdam jest swego rodzaju cudem i triumfem wspólnego ludzkiego wysiłku: miasto wyrosło na błotach. Te cudne siedemnastowieczne kamieniczki stoją na dębowych palach wbitych w muł, inaczej by się zapadły. Burmistrz Amsterdamu i wiele znanych osobistości jeżdżą sobie beztrosko na rowerach z siatkami i koszykami na zakupy. Żadnych limuzyn. Wolność i równość. Tą wolnością można się upić, zachłysnąć. Wolność może człowieka zniszczyć, tak jak miłość.

    Maja Wolny, fot: Koen Bross

    Skoro już przy stolicy Holandii jesteśmy, to jest to miasto Pani bliskie, to po pierwsze. A po drugie, z tego co wiem, antykwariat, w którym toczy się znaczna się akcji, w ogóle nie istnieje, prawda?

    Księgarnia-antykwariat Scripta nie istnieje, ale jest za to Pegasus, mekka slawistów. Malutka księgarenka z literaturą Europy Środkowej i Wschodniej (głównie rosyjskiej) na Singlu. Okna powieściowego Wiktora wychodzą dokładnie na to miejsce:)

    Skąd pomysł na dość nietypową metodę morderstw?

    Jako dziecko bardzo dużo chorowałam. Można powiedzieć, że mam duże doświadczenie medyczne:). Medycyna, chirurgia, anatomia – te motywy będą powracały w moich kolejnych książkach. Szczegóły zaczerpnęłam z opowieści znajomej lekarki, która na pewnej uroczej kolacji we Francji rozważała możliwości morderstwa doskonałego.

    Ile jest w Pani Kary, bohaterki powieści „Kara”?

    Jestem do niej bardzo przywiązana, ale na szczęście i na nieszczęście życie inaczej nam się ułożyło. 

    Praktycznie we wszystkich Pani książkach mocno zaznaczony jest wątek śmierci. Dlaczego tak duży nacisk Pani kładzie właśnie na ten aspekt?

    Sparafrazuję Willa Smitha w „Ukrytym pięknie” – są tylko trzy tematy: Miłość, Czas i Śmierć. Wiktor mówi w pewnym momencie, że się śmiercią w ogóle nie zajmuje: „ Inni łażą za nią (za śmiercią), kupują kwiatki, przekupują lampionami, świecidełkami, pucują groby, a ja przeciwnie: w ogóle nie chodzę na cmentarze. Nie wierzę w życie pozagrobowe, więc mam spokój ze śmiercią. Nie muszę się dogadywać ani licytować, czy niebo, czy czyściec.”. I oczywiście kokietuje, bo zajmuje się nią cały czas. Tak  jak my wszyscy.

    Wracając jeszcze do „Księgobójcy”, praktycznie od połowy książki wiedziałem kto zabił, a na końcu się okazało, że jednak zabił kto inny. Wyprowadziła Pani czytelników w pole. 

    Bardzo się cieszę. Taką miałam nadzieję.

  • Które książki zabrać na wakacje? Zobaczcie gorące nowości lipca.

    Sezon urlopowy właśnie wystartował. Pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą na wakacje dobrą książkę. Którą? Przejrzałem dla Was lipcowe propozycje wydawców. Poniżej najciekawsze nowości.

    nadia-wiezien-putina-b-iext37642014

    2009

    nemezis-o-czlowieku-z-faweli-i-bitwie-o-rio-b-iext37170519

    stasi-i-dziecko-b-iext37640454d_3691rebissekretne-zycie-drzew-b-iext370313681967

    stalker-b-iext37026815ojciec-44-b-iext376120792033051708beduinki-na-instagramie-moje-zycie-w-emiratach-b-iext37636357miasto-swietych-b-iext36095405

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    zdjęcie główne: Freeimages.pl/Jim Watson

  • „Niepokorni” ukażą się już jesienią. Co w środku? Co z serialem na podstawie książek? Vincent Severski odpowiada.

    13479293_1300444289984660_413166602_nNajnowsza książka Vincenta Severskiego ujrzy światło dzienne jesienią. Autor ma już jednak w głowie kolejny cykl, który zacznie pisać być może jeszcze w tym roku. Rozmawiamy o pisaniu, serialu, który ma powstać na podstawie jego książek, a także o Henningu Mankellu.

    Czytelnicy czekają na Twoją kolejną książkę, na jakim jesteś etapie i co w ogóle możesz zdradzić w kwestii tytułu, fabuły, objętości?

    Tytuł już jest zaklepany, „Niepokorni”. Część osób mówi, że to będzie czwarta część trylogii, ale to będzie suplement, czyli zamknięcie wszystkich wątków. Jeśli zaś chodzi o objętość, to nie będą to gabaryty poprzednich części, bo będzie miało około 400 stron. Mniej więcej wiem jakie będzie zakończenie, ale może bohaterowie nawet i mnie zaskoczą. Myślę, że jest dużo zwrotów akcji, dużo niespodzianek, mam nadzieję, że fani będą zadowoleni.

    Tą książką temat zamykasz całkowicie, czy w Twoich przyszłych książkach bohaterowie mogą się pojawić?

    Bardzo się przyzwyczaiłem do postaci z moich książek, polubiłem je. Nieskromnie powiem, że wiele postaci ma swoich fanów, więc tak by smutno było, jakby nagle zniknęły. Nikogo nie uśmiercam, chociaż trupy będą, bo przecież nic tak nie ożywia powieści jak trupy. Natomiast w nowym cyklu, który już mam w głowie, niektóre postacie będą się pojawiać w trzecim planie, jako taki ukłon w stronę tych bohaterów, ich pierwowzorów, ale przede wszystkim, do czytelników.

    Poruszę teraz temat tabu i poproszę Cię, żebyś pierwszy raz publicznie powiedział coś na temat serialu, który ma powstać na podstawie Twoich książek.

    Prace nad serialem trwają, tyle mogę powiedzieć. Prace scenariuszowe i organizacyjne są już zaawansowane, niestety, nie mogę powiedzieć dużo więcej na tym etapie, bo to jest tajemnica handlowa.

    Możemy powiedzieć, że serial na pewno powstanie?

    Na pewno rozpoczęły się prace, zostały zainwestowane pieniądze, więc duże szanse są, że ten serial będzie. Firma, która się wzięła za produkcję, jest firmą o światowej renomie, więc mam nadzieję, że wszystko się dobrze zakończy.

    Reszta jest owiana tajemnicą?

    Na razie tak. Niestety, warunki umowy mnie zobowiązują do powściągliwości.

    Odchodząc od tematu serialu, masz wrażenie, że obecna sytuacja polityczna na świecie wpływa na sprzedaż Twoich książek?

    „Nielegalni” ukazali się w 2011 roku, a w dalszym ciągu się dobrze sprzedają, a przecież wtedy sytuacja na świecie była zupełnie inna. Jak jest dobra powieść, nie chcę, żeby to zabrzmiało nieskromnie, to ona zawsze się będzie dobrze sprzedawać. Bo jeśli autor to wszystko dobrze nakreśli, uogólni pewne zjawiska, to one zawsze będą aktualne. Mówi się, że jak autor pisze pierwszą książkę, to wiadomo, że pisze z serca, że się rozlicza ze swoim życiem, z wrogami, z przyjaciółmi, komuś chce przywalić kogoś pochwalić. Ale to jest błąd, bo taka książka szybko traci aktualność i wypada z obiegu. Nie wolno się rozliczać, ale trzeba dotykać problemów, które są ważne, bo tego czytelnik oczekuje. James Bond przecież zawsze walczy ze światowym złem, to jest temat zawsze aktualny, bo zawsze jest jakieś zło.

    Czyli tak jak u Henninga Mankella? Jego książki wciąż są na czasie.

    Właśnie tak. Jego książki się nie starzeją, bo każda powieść oprócz trupa, zawiera jakiś ważny temat, który ilustruje popełnioną zbrodnię. Tam przeczytamy o emigrantach, o przemocy wobec kobiet, itd. Mankell sam był aktywistą lewicowym, a teraz by trzeba powiedzieć lewackim. To w jego książkach nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, dodaje im wartości. To był wspaniały człowiek, który pisał też książki dla dzieci. Trzeba więc mieć w sobie pewne pokłady wrażliwości, żeby książkę dla dzieci napisać.

    Jak piszesz to czytasz, czy masz czytelniczy celibat?

    Prozy nie czytam, zajmuję się tylko tym, co jest mi potrzebne do książki. Jak się czyta powieść, to trzeba podążać za bohaterem, wczuć się w to. Próbowałem czytać, ale po dwóch stronach niczego nie pamiętałem, bo myślałem o swojej książce. Poza tym, wydawcy sugerują, żeby w międzyczasie nie czytać. Natomiast jak nie piszę, to czytam bardzo dużo, wtedy się łapie język, podpatruje się innych. Jak skończyłem czytać „Millennium”, to usiadłem do pisania swoich książek, miałem to świeżo w głowie.

    zdjęcie główne: archiwum V.Severskiego

    zdjęcie w tekście: Wydawnictwo Czarna Owca