Tag: Jakub Małecki

  • Czy Bóg je kaszankę? Przedpremierowa rozmowa z Jakubem Małeckim o „Sąsiednich kolorach”

    Umieranie z tęsknoty, człowiek z lasu oraz tchórz, który staje się bohaterem. To tylko niektóre tematy poruszone przez nas w rozmowie o „Sąsiednich kolorach”, bo  jesteśmy jeszcze przed premierą, więc trzeba mówić szyfrem ;). Pojawia się też Bóg, pudełko po kawie i kormoran, przelatujący przez całą książkę, a także zagraniczni pisarze, całe spektrum ludzkich zachowań i poplątane losy bohaterów.  Zapraszamy Was z Jakubem Małeckim na spacer do lasu.

  • Przedpremierowy fragment „Sąsiednich kolorów” Jakuba Małeckiego

    Premiera „Sąsiednich kolorów” Jakuba Małeckiego już 26 kwietnia, ale już dziś możecie przeczytać fragment powieści. Oczywiście książkę można też zamówić klikając tutaj lub w okładkę, Państwo sobie sami wybiorą gdzie. Miłej lektury, fragment poniżej.

     

    Przywieźli ją przed południem. Najpierw rozejrzeli się oboje, a potem mężczyzna zszedł z wozu i otrzepał spodnie z czegoś, czego na nich nie było. Wydawał się znajomy. W rozmowie konkretny, pełen mądrych słów, którymi potrząsał i świecił – jeden z takich. Mówił o szczegółach, tak jakby wiedział, że trzeba o czymś porozmawiać przed załatwieniem sprawy, żeby nie wyglądało, że nie ma serca we właściwym miejscu. Weszli we troje do zakładu, w zapach i pył, gdzie rosły pod sufit bloki desek. Sosna, buk, jesion, mężczyźnie było wszystko jedno. Kiedy w końcu uzgodnili, co trzeba, Krystian zadał pytanie, które zadawał każdemu klientowi. – To chyba nie powinno… – odezwała się dziewczyna. Miała owalną twarz i wyglądała jak ukryta pod cienką warstwą siebie, jakby trzeba było ją lekko zheblować po wierzchu, żeby się przekonać, jak wygląda naprawdę. Jej ojciec drgnął. – Płuca – powiedział powoli, w jego ustach każde słowo było ciężkie, dojrzałe. – To były płuca. Uśmiechnął się na pożegnanie i ruszył w stronę wozu, ciągnąc za sobą szeroki cień. Słońce wymieszane z chmurami wisiało tuż nad Kołem, aż chciałoby się je na chwilę nakryć mokrą szmatą. Za bramą, po Toruńskiej, wałęsał się pies. Wróble rozrabiały w krzakach. Krystian był przekonany, że kobieta, o której mówił klient, leży na tym wozie, że gdyby tam podszedł i stanął na palcach, zobaczyłby jej sylwetkę, ubranie i wyraz twarzy, z którym się stała zupełna. Miał chęć zapytać o jej nazwisko, to zawsze ładniej wyglądało w zeszycie, ale mężczyzna nie wyglądał, jakby życzył sobie, by go w tej chwili niepokoić.

    Szli tak powoli w upale, aż w końcu dziewczyna, nie odwracając się, chwyciła Krystiana za rękę mocnymi, cienkimi palcami. – Proszę mu nie wierzyć. Moja matka umarła z tęsknoty.

  • Jakub Małecki wyrzucił do śmietnika 250 stron najnowszej książki

    Umówmy się, że zadanie przez prowadzącego spotkania pytania, nad czym pracuje teraz przepytywany pisarz, nie jest niczym wybitnym. Jednak tak banalne pytanie może przynieść niesamowitą odpowiedź. Przekonałem się o tym w trakcie rozmowy z Jakubem Małeckim, którą mogliście Państwo oglądać na żywo na Facebooku Nocy Księgarń. Okazuje się, że Kuba nie tylko zaczął już pisać nową książkę, której tematem przewodnim jest balet (tak, balet), ale też zdążył ją wyrzucić do kosza, a nawet zaczął ją pisać na nowo. Co Wam będę opowiadał, obejrzyjcie sami. Dziękuję Nocy Księgarń za udostępnienie tego szokującego materiału wideo 🙂

     

     

  • „To będzie bardzo czuła, ale też najbardziej brutalna z moich książek”

    Lubię czasem pogadać z autorami w martwym okresie. Są wtedy na tyle daleko od ostatnie premiery, a jednocześnie na tyle przed kolejną, że można odejść dość daleko od literatury. Rozmawiamy oczywiście o tym, co przed Jakubem Małeckim, czyli o najnowszej książce, która może ukazać się już jesienią. Jest też o filmie na podstawie „Horyzontu”, ale możecie zobaczyć również unikatowe ujęcie Kuby skaczącego przez płot oraz posłuchać opowieści o niebezpiecznej jeździe autostradą. Jeśli lubicie zwierzęta, to będzie też coś dla Was. Obejrzyjcie więc naszą krótką rozmowę, a jednocześnie wyczekujcie nowej książki Małeckiego.

     

     

  • „Rolę mordercy napisałem na jednym wydechu. Trochę mnie to martwi”

    Z Jakubem Małeckim rozmawiam przede wszystkim o jego najnowszej książce, chociaż lepszym określeniem jest serial audio. „Nowe życie” to 10 odcinków, który możecie odsłuchać na storytel.pl. Fabuła? Bardzo proszę.

    Pierwsze doniesienia o zaginięciach młodych kobiet Adam traktuje jako sensacyjną ciekawostkę. Do czasu, gdy jego dochodzący do siebie po przeszczepie ojciec nie zaczyna znikać na całe noce, by wracać nad radem, uwalany błotem, z rozdartym ubraniem. Młody mężczyzna z rosnącym przerażeniem składa w całość kolejne poszlaki i zaczyna zastanawiać się, czy żądzę mordu psychopaci mają we krwi, a jeżeli tak, to czy szaleństwo można komuś… przekazać. Serial audio „Nowe życie” to spojrzenie na świat oczami psychopaty, a także opowieść o synu, który może tylko bezsilnie przyglądać się, jak jego ojciec ulega przerażającej przemianie.

    Rozmawiamy o przeszczepach, podwożeniu ludzi samochodem, katach i ofiarach, ale także o jesiennej książce Kuby, czyli „Nikt nie idzie”.

  • „Też miałem złamany nos i piłeczkę antystresową”.

    Jak zobaczycie w pierwszych sekundach, łatwo nie było. Dwa płoty do przeskoczenia, wyciąganie krzesła z piwnicy, ale to nie wszystko. Były też straty w sprzęcie, czyli tak rozdarte spodnie, że po nagraniu natychmiast wylądowały w śmietniku. Na szczęście, kamera tej sceny hańby nie uchwyciła. Z Jakubem Małeckim spotkaliśmy się w ruinach przy ul. Chmielnej 128 w Warszawie. Dlaczego tam? Dowiecie się z rozmowy, ale jest to związane z książką.

    Dżozef” wraca po siedmiu latach. Odświeżony, skrócony, podrasowany, odpicowany. Kuba mówi, że gdy spojrzał na pierwotną wersję tej książki po latach, to czuł się, jakby oglądał kasetę VHS ze swojej studniówki. Delikatnie rzecz ujmując, dumny nie był. Weźcie jednak pod uwagę, że autor jest człowiekiem skromnym, momentami aż za skromnym. Przeczytajcie sobie „Dżozefa”, bo to bardzo fajna opowieść nie tylko o łamaniu nosów i wrzucaniu dwuzłotówek to szpitalnego telewizora. To historia o szukaniu własnej tożsamości. Aha, uważajcie w szpiatalach na pacjentów czytających książki Josepha Conrada, mogą być niebezpieczni 😉

     

     

  • Przyjaźń, strata, tory kolejowe. Jakub Małecki opowiada o „Rdzy”

    Dygot”, „Ślady”, a teraz „Rdza”. Dziś premiera książki, która zaczyna się kilkanaście lat temu, ale fabuła przenosi nas też wstecz o lat kilkadziesiąt. Rzecz o przyjaźni, byciu w drodze, a także układaniu monet na torach kolejowych. „Rdza” jest w każdym z nas, czasem tylko trzeba spojrzeć bardzo głęboko.