Tag: premiery stycznia

  • Na które premiery stycznia czekać? Podpowiadam

    Zaczynamy wszystko od nowa! Przed nami styczeń, mam więc dla Was ciekawe (wg mnie) zapowiedzi pierwszego miesiąca roku. Przekilkałem strony wydawców, u niektórych jeszcze dział „zapowiedzi” świeci pustkami, więc jeśli dojdzie coś ciekawego, będę informował w osobnych komunikatach. No to ruszamy w 2025 rok, życzę dużo dobrych lektur, a zapowiedzi na stronie będą się pojawiały co miesiąc, jak zawsze. Gdy klikniecie w okładkę, przeniesiecie się na stronę wydawnictwa/księgarni, gdzie będzie można przeczytać więcej o interesującej Was pozycji.

  • Styczniowe premiery, na które czekam

    Styczeń za rogiem, zaczynamy więc noworoczne zapowiedzi ciekawych tytułów. Nie jest ich za dużo, ale ważne, że są, chociaż mamy przecież jeszcze tegoroczne zaległości. Na które książki czekam? Lista poniżej. Po kliknięciu w okładkę przeniesiecie się na stronę wydawnictwa/księgarni, gdzie przeczytacie więcej o interesującej Was premierze. Chyba, że takiej strony jeszcze nie ma, to zostaje podziwianie okładki. Niniejszym uważam rok 2024 za otwarty, smacznego!

  • Styczniowy szał zakupów, czyli w które książki zainwestować?

    Pewnie sporo książek znaleźliście pod choinką, ale zaraz zaczynamy nowy rok, więc przed nami nowe lektury, nowe wyzwania, nowe wydatki. Po co sięgnąć w styczniu? Przygotowałem dla Was subiektywną listę, z której część książek już przeczytałem, a w innych widzę spory potencjał. Mam nadzieję, że nie będziecie zawiedzeni, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po poniższe tytuły. No to co, miłych lektur 😉

  • Styczniowe fajerwerki. Oto one

    Cześć i czołem! Pewnie zastanawiacie się, na które tytuły wydać w styczniu pieniądze. Żebyście nie szastali biletami Narodowego Banku Polskiego w ciemno, to wybrałem dla Was kilka wartościowych, według mnie, premier. O niektórych jeszcze usłyszycie, bo smakksiazki.pl jest ich patronem medialnym. Reasumując – gdybym miał wydać na coś pieniądze, to pewnie w styczniu wydałbym na kilka rzeczy z poniższej listy.  No to łapcie! Gdy klikniecie na okładkę, to przeniesiecie się na stronę, na której przeczytacie szczegółowe opisy. 

  • W oczekiwaniu na styczniowe premiery

    Uff, minął już okres, w którym premier było jak na lekarstwo, a na kolejne będziemy musieli poczekać jeszcze tyle, ile na bramkę „Lewego”, czyli krótko. Wiadomo, styczeń to nie maj, nie jest też październikiem, więc nie spodziewajcie się tutaj jakiegoś gigantycznego drenażu portfela, ale jest kilka pozycji, które bardzo polecam. „Cienie” i „Sprzedawczyka” już przeczytałem. O obu książkach będzie głośno. Kończę „Burzę” i nowego Jagielskiego, jest bardzo dobrze. Kiedy pytają mnie, co polecam w styczniu, to polecam poniższe.