Tag: recenzje Grzegorza Kalinowskiego

  • Mundialowe Lektury Obowiązkowe, cz. 2

    No i zaczęło się na dobre. Mundial. Baty z Senegalem, epickie żale, rozrywanie szat, płacz i zgrzytanie zębami. Tak reagują niedzielni kibice, którzy przez cały boży rok zasiadają przed telewizorem od święta, a raz na parę lat jadą na „reprę”. Co innego kibice notoryczni, zaprawieni w nieustannych bojach, przeżywający wzloty i upadki przez okrągły, jak futbolówka rok. Utracone mistrzostwa, haniebne derbowe porażki, monstrualne błędy sędziów, tragikomedie w wykonaniu własnych graczy, nasz środkowy napastnik, który jeśli nie jest niewidomy to z pewnością ma zeza, bramkarz o dziurawych dłoniach i wreszcie te przeklęte doliczone minuty, w który rywal pakuje piłkę do naszej siatki. Cierpiętnicze życie, w którym na głowy nieustannie spadają egipskie plagi i rzadko kiedy świeci słońce, syzyfowy wysiłek dopingowania swojej drużyny, pasmo wzlotów, a najczęściej upadków, codzienność po prostu. A nawet jak jest mistrzostwo, to nie takie jak być powinno bo nie tak wielkie jak euforia z początku sezonu. Tak zwani Janusze i Andrzeje, czyli sezonowcy i festyniarze, kibice niedzielni i od święta traktują futbol jak wakacje, które się odbywają raz na dwa lata, wyjazd integracyjny, karnawałową zabawę, wesele znajomych, jarmark czy odpust. To przychodzi i odchodzi, nie tkwi głęboko pod skórą, nie wypełnia głowy, nie jest stanem permanentnym, jak u nas, prawdziwych, pełnoetatowych kibiców, tematem numer jeden we wszystkich rozmowach między nami, opętanymi przez futbol. Nasz świat, nasze maniactwo, stan określany często przez profanów jako chorobowy, nienormalny i bliski dewiacji opisuje w swojej książce „Futbolowa gorączka” Nick Hornby. Już na pierwszych dwóch stronach nasz bohater, czyli sam autor, bo powieść jest formą autobiografii, wyłuszcza w czym tkwi problem. Leży w łóżku z dziewczyną, pije poranną kawę i myśli o… Arsenalu. Zapytany przez swoją partnerkę o czym myśli odpowiada że o literaturze, filmie i polityce, no bo przecież, nie powie, że o futbolu!

    www.unsplash.com/John O’Nolan

    Gdybyśmy za każdym razem mówili prawdę, nie potrafilibyśmy stworzyć związku nikim ze świata realnego”. Dobry początek? Jak dla mnie okey, bo prawdziwy, oddający skalę problemu, nakreślający ją w sposób mistrzowski. Później jest jeszcze lepiej, bo każdy kolejny etap życia bohatera to… mecz Arsenalu? Cześć z czytających rozumie i kiwa głowami, ale większość już szykuje się do wpisania „Futbolowej gorączki” do swojego prywatnego indeksu ksiąg zakazanych. Stop! To trzeba przeczytać, żeby zrozumieć, nas kibiców, maniaków, wariatów, hobbystów i pasjonatów. Nazywajcie nas jak chcecie, ale dajcie szansę i spróbujcie wniknąć w nasze dusze. Są między nami ludzie każdego autoramentu, prości i wykształceni, faszyści i geje, kapłani i ateiści, furiaci i romantycy, młodzi i starzy, weseli i smutni, przedstawiciele każdej z ras i religii oraz profesji. Życie każdego z nas kroczy od meczu do meczu i każdy z nas może o tym opowiedzieć, ale tylko Nick Hornby ma taki talent (w końcu nie uznający żadnych świętości Paweł Zarzeczny powiedział o nim, że można mu buty czyścić) a może po prostu za sprawą patrona piłkarstwa, świętego Luigiego Scrosoppiego doznał iluminacji i popełnił dzieło wnikające w duszę futbolowego kibica. „Futbolowa gorączka” to literatura obowiązkowa dla każdego kto chce nas poznać, dzięki niej można zrozumieć dlaczego w 2002 roku tuż przed Mundialem w Azji profesor Miodek zapytany czego by bardziej chciał, mistrzostwa świata dla Polski czy mistrzostwa Polski dla Ruchu, odparł że to drugie! Łatwiej też będzie pojąć wyniki badań, które przeprowadzono w Anglii, z których wyszło, że zdecydowana większość kibiców potrafi wytrwać przez całe życie z jednym klubem niż z tą samą kobietą. To lektura obowiązkowa nie tylko dla tych, którzy zagłębią się egzotyczną umysłowość kibica i będą chłonąć lekturę jak opowieści Tony Halika czy „Życie seksualne dzikich” Bronisława Malinowskiego, także dla każdego z nas, prawdziwego kibica, by przekonać się jak pięknie, uczciwie, z pasją i poczuciem humoru opisać nasz futbolowy zakon. Oczywiście nie każdy z nas jest taki sam, bo oprócz tego, że chorujemy na futbol to często mamy także inne schorzenia, które z zapałem w sobie pielęgnujemy. Na moim egzemplarzu „Futbolowej gorączki” jest dopisek „nic nie ma znaczenia poza piłką nożną”. To nie do końca prawda, bo jest jeszcze miłość, przyjaźń i rock and roll. Hornby opisuje nie tylko pasję kibicowską, ale także swoje muzyczne fascynacje. Dla mnie, człowieka, który przez 20 lat zawodowo zajmował się piłką, a niezawodowo ogląda w roku setki spotkań z czego kilkadziesiąt na stadionie, a w garażu trzyma około trzech tysięcy płyt „Futbolowa gorączka” ma na półce swoje honorowe miejsce. Najlepiej kupić ją z powieścią „Miłość w stereo”, w której Hornby opisuje świat kolekcjonerów płyt i Piotrusiów Panów. Tak, Piotrusiów Panów, bo my, faceci, bardzo często najlepiej czujemy się w krótkich spodenkach, a Hornby opisuje nas jak nikt inny, a jeśli sama pisana rekomendacja nie wystarczy, przypomnijcie sobie nakręcony według jego powieści film „Był sobie chłopiec” z Hugh Grantem.

  • Mundialowe Lektury Obowiązkowe, cz.1

    Jest takie powiedzenie; „aktualne jak wczorajsze gazety”, przed Mundialem w Rosji warto je przypomnieć, bo odnosi się ono także do książek o sporcie. Kiedyś żeby się dorobić biografii sportowiec, i to wielki sportowiec musiał umrzeć albo przynajmniej zakończyć karierę, przynajmniej zaliczyć jakiś kamień milowy, a teraz wystarczy potrzymanie pucharu, dobry sezon, często nawet sama zapowiedź triumfu lub choćby startu. Bo nie czarujmy się, nasza kadra Mundialu w Rosji nie wygra! A jeśli wygra… Jeśli wygra to ogolę się na łyso i nawet zapisałem się do grupy na FB „Jeśli Polska awansuje do finału to ogolę się na Pazdana”. Podchodzę do sprawy sceptycznie i z przymrużeniem oka, ale jakby co to jak to mówili w Misiu „zrobię się na Amerykańca” i będę świecił glacą jak Kojak, Collina i Pazdan. Zrobię to z radością bo chcę tego finału, ale zdaje sobie sprawę, że byłaby to sensacja na miarę tej z EURO 2004, kiedy to na boiskach Portugalii wygrała reprezentacja Grecji. Ale pomarzyć można. Albo ponarzekać. Albo poczytać. Dlatego przed mistrzostwami w Rosji półki uginają się pod książkami o futbolu. Wiele z nich z pewnością ciekawa, ale większość będzie za parę tygodni warta tyle ile wspomniane wczorajsze gazety. Wszystkie tajemnice i sekrety kadr oraz trenerów staną się w czasie rosyjskiego mundialu sprawą nieistotną, zresztą i tak wiele z nich to czyste spekulacje, albo najzwyklejsze plotki. Lepiej sięgnąć po coś ponadczasowego, coś co się nie zestarzeje, na przykład po powieści ;Do przerwy 0:1, 90 minut i Futbolowa gorączka. Na początek parę słów o tych dwóch pierwszych.

    Do przerwy 0:1 Adama Bahdaja znają niemal wszyscy, przynajmniej ze słyszenia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że książka, a później telewizyjna adaptacja to młodzieżowa historyjka o sporcie. Paczka kumpli, niepowodzenia, praca i talent, wreszcie sukces, jakby to powiedział Jan Hochwander z Misia „dwadzieścia osiem filmów o tym zrobiłem”. Ale powieść Bahdaja to nie tylko sportowa dydaktyka, nie tylko schemat znany z dziesiątek innych książek, to także niezwykłe smaczki, zapis, niemal dokumentalny tamtych czasów, obraz powojennej Warszawy. Nie chodzi wyłącznie o Stolicę w gruzach, ale także o to, że wciąż Polonia, a nie Legia jest popularniejszym klubem, że zdobycie piłki, takiej prawdziwej, skórzanej futbolówki graniczy z cudem, a jak już cud się zdarza, to okazuje się być zwykłym złodziejstwem. Najciekawsze jest to co dzieje się za kulisami; kaperowanie zawodników wszelkimi metodami; pieniędzmi i szantażem oraz szemrane postacie „sponsorów” drużyny Huragan. Klasyka gatunku, dla ludzi intersujących się piłką, coś co się działo, ale o czym mówiono po cichu, co głośniej huknęło dopiero w latach osiemdziesiątych, a eksplodowało tak naprawdę w XXI wieku. Piłka nadal nie jest czysta, bo gdyby taką była, to oznaczałoby, że czysty jest także biznes, giełda wolna od tajemniczych wahnięć, pracę zdobywa się wyłącznie dzięki kwalifikacjom, politycy realizują obietnice, a kapłani otrzymują drogie limuzyny od bezdomnych. Do przerwy 0:1 to powieść nie tylko dla młodzieży, ale i dla kibiców, którzy czytając książkę o chłopakach grających w turnieju dla dzikich drużyn mają te same problemy co dorosłe gwiazdy polskiej ligi.

    www.unsplash.com/Fauzan Saari

    Zupełnie inaczej ma się sprawa z powieścią 90 minut, Antala Vegha. To już kawa na ławę, hardkorowe starcie, w którym nie trzeba zachęty redaktora Rymanowskiego aby goście w studiu, a my wraz z nimi przeżywali prawdziwe emocje. 90 minut to książka, która wstrząsnęła Węgrami. Jej autor szykował się do jej napisania przez lata, bo Vehg był nie tylko literatem i publicystą, ale także przez sześć lat pracował jako trener piłkarski. Pierwszy krok zrobił w roku 1974 publikując esej „Dlaczego węgierski futbol jest chory?”. To już było tąpnięcie, a prawdziwy wstrząs wywołała wydana pięć lat później powieść 90 minut. Czytając książkę uczestniczymy w meczu drugiej ligi węgierskiej, którego stawką jest awans do I ligi. Gospodarze muszą ograć słabeusza by spełnić marzenia kibiców i… Chyba tylko kibiców, bo na pewno nie wszystkich piłkarzy i działaczy. Na boiskowe i pozaboiskowe wydarzenia spoglądamy z perspektywy Gabora, stopera drużyny gospodarzy. Dla jednych było to potwierdzenie przypuszczeń, dla innych odarcie z marzeń, a dla działaczy piłkarskich i funkcjonariuszy partyjnych potwarz i skandal. Ta książka nie pozostawia obojętnym żadnego kibica, wciąż jest aktualna, wciąż tłumaczy wiele zachowań i dziwnych sytuacji. Przy okazji dodam, że Vegh był opozycjonistą, działaczem zdelagalizowanego Towarzystwa Przyjaźni Polsko Wegierskiej i miał w Polsce wielu przyjaciół, z kolei Adam Bahdaj prawie całą wojnę spędził na Węgrzech. Prawie całą, bo jeździł do Polski jako kurier tatrzański, stąd Trzecia granica, książka o kurierach, ale to już zupełnie inna historia.

    Wkrótce na tapecie znajdzie się Futbolowa gorączka Nicka Hornby’ego, która w raz inną pozycją tego autora Wierność w stereo tłumaczy nasze męskie obsesje, pasje i szajby.

    W ofercie księgarń i domów sprzedaży wysyłkowej nie ma książki 90 minut, można ją znaleźć w bibliotekach, na Allegro lub w antykwariatach. Podobnie jest z Do przerwy 0-1, w bieżącej sprzedaży jest tylko audiobook oraz serial telewizyjny nakręcony na podstawie powieści.