Witam w pierwszym, jednocześnie już wakacyjnym, odcinku mojej skandynawskiej sagi. Wprawdzie nie jestem Margit Sandemo, jednak zamierzam opowiadać tu również o Ludziach Lodu. Może, nieco dokładniej rzecz ujmując, o mieszkańcach Północy i ich krwawych pomysłach na literaturę. Jednym słowem będzie to cykl w dużej mierze skoncentrowany na skandynawskim kryminale lub też tym, co modnie określa się jako nordic noir.
I co ja robię tu…
Niektórzy z Was zapewne kojarzą mnie ze wpisów na smakoksiążkowej grupie na Facebooku, uczestniczyłem też w kilku panelach online, organizowanych przez Adama Szaję w trakcie pandemii. Inni czytelnicy mogą znać portal „Deckare.pl Skandynawskie Kryminały”, na którym od ponad dekady zbieramy informacje o tym, co dzieje się w tym podgatunku, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Ja sam zajmuję się od wielu lat popularyzacją tego nurtu w literaturze, a także działalnością naukową, w której badam specyfikę skandynawskiej odmiany kryminału. Zajmuję się też kilkoma innymi aspektami literatury popularnej, ale w tym miejscu pozostaniemy przy zbrodniach z północy.
Cykl Syndrom sztokholmski ma być w założeniu sposobem na przybliżenie nieco mniej zauważalnych aspektów skandynawskiego kryminału. Z jednej strony będę tu pisać o tematach i autorach dość znanych, z drugiej zaś postaram się przybliżyć tych, którzy w Polsce nie zdobyli dużej popularności, lub nawet w ogóle do niej nie trafili. W pierwszym przypadku będę zwykle proponował jakieś nieco odmienne spojrzenie na znane tematy, w drugim zaś będzie się często kryła zachęta do poszukania jakiegoś niedocenionego kryminału, lub też – na ile to możliwe – do zapoznania się z twórczością niektórych pisarzy w innych językach.
Od czasu do czasu mogą się zdarzyć sytuacje, w których będę sięgał po true crime. Zawsze jednak w odniesieniu do literackiego kryminału, który nierzadko ma swoje korzenie w rzeczywistych sprawach. Zabójstwo Olofa Palmego, morderstwo w Knutby, dramat przy Norrmalmstorg czy afera Geijera – to wydarzenia, które mają szansę zaistnieć na łamach Syndromu sztokholmskiego.
Sztokholm, fot: www.unsplash.com/Raphael Andres
Przed wyjazdem na wakacje
Chociaż ze wszystkich pór roku lato najmniej kojarzy nam się ze zbrodnią, to właśnie latem, okresie wakacyjnym, wiele osób sięga po kryminał. Wtedy właśnie mamy trochę więcej czasu. Na urlopie nadrabiamy jednak zazwyczaj czytelnicze zaległości, dlatego też wydawcy dość oszczędnie gospodarują w tym czasie premierami, czekając na jesień. Nie znaczy to jednak, że nie będzie kilku nowości, które możemy zabrać ze sobą na urlop, lub nawet kupić gdzieś w podróży.
Do takich książek, które warto już teraz przygotować sobie do spakowania na wakacje, należy niewątpliwie Krąg polarnyLizy Marklund. Autorka, która ma na koncie bardzo dobrą serię dziennikarskich kryminałów o Annice Bengtzon, wraca do swojego ulubionego gatunku, prezentując nam powieść przewrotną i wielowarstwową. Oto bowiem mamy do czynienia z niespodziewanym rozwiązaniem zagadki zniknięcia przed czterdziestoma laty jednej z członkiń klubu czytelniczego. Jest to jednak dopiero początek prawdziwego śledztwa, które trzyma w napięciu i dalekie jest od fabularnych schematów.
Interesującym powrotem jest również książka Puk, pukAndersa Roslunda. Były dziennikarz samodzielnie kontynuuje serię, którą tworzył wcześniej ze zmarłym przed pięcioma laty Börge Hellströmem. To nadal mroczne i nieco nieprzyjemne w swej społecznej wymowie kryminały, które pokazują czytelnikom to, na co chętnie od siebie odsuwamy. Dziewiąty tom serii z Ewertem Grensemto również historia, która sięga w przeszłość. Tym razem chodzi o jego dawną sprawę, a także o próbę zemsty na świadku koronnym.
Spośród już wydanych rzeczy, chciałbym też polecić coś nietypowego. Oto bowiem Mikael Niemi, autor kojarzony przede wszystkim z literaturą głównonurtową, nie tylko napisał powieść Ugotować niedźwiedzia, z silnym wątkiem kryminalnym, ale na dodatek jej głównym bohaterem uczynił historyczną postać. Lars Levi Læstadius to słynny luterański pastor i biolog, który odpowiada za konserwatywny zwrot w nordyckim chrześcijaństwie. Od jego nazwiska swoją nazwę wziął cały nurt religijny, który zapamiętano m.in. z walki z alkoholizmem wśród rdzennych mieszkańców Północy. Niemi uczynił z Læstadiusa również detektywa, który ma za zadanie rozwiązać zagadkę śmierci znalezionej na bagnach martwej dziewczyny.
www.unsplash.com/Lance Asper
Skandynawskie lato w Polsce
Warto wreszcie przejść do tytułów, których wydanie zaplanowano na lato tego roku. U progu wakacji, 29 czerwca, pojawiła się najnowsza powieść Camilli Grebe pt. Wszyscy kłamią. Autorka ma już w Polsce liczne grono czytelników, więc jej kolejny thriller kryminalny powinien spotkać się z dobrym przyjęciem, zwłaszcza że – jak przystało na powieść skandynawską – nie obejdzie się tu bez poruszenia ważnych społecznie tematów. Tym razem mamy do czynienia z problemami, z jakimi w egalitarnej Szwecji mogą się spotkać imigranci z krajów arabskich.
Długo wyczekiwany Ostatni gwóźdź Stefana Ahnhema to ostatni tom cyklu o Fabianie Risku. Polskie wydanie pojawi się w sprzedaży 13 lipca. Jako że powieść bezpośrednio łączy się z poprzednimi tomami, warto wcześniej przypomnieć sobie, o czym czytaliśmy w Motywie X i X sposobach na śmierć. Wraz z zakończeniem cyklu, poznamy wreszcie finał rozgrywki między szwedzkim policjantem, jego duńską koleżanką i jej psychopatycznym szefem.
Miłośnicy niewątpliwego talentu Jørna Liera Horsta czekają zapewne na nową powieść o komisarzu Williamie Wistingu. Książka zatytułowana Bez granic ma się ukazać około 15 sierpnia. O tym, że żyjemy w świecie bez granic, ma nas zapewne przekonać fakt, że niewielki norweski Larvik połączy się w tym śledztwie ze słoneczną Hiszpanią, w której zaginęła australijska turystka…
W sierpniu pojawi się również druga powieść Elina Backman, której wcześniejsza powieść Kiedy umiera król był jednym z najciekawszych fińskich kryminałów ostatniego czasu. W nowej książce, której polskiego tytułu jeszcze nie podano, powrócą bohaterowie pierwszej części, dziennikarka Saana i policjant Jan Leino.
Tymczasem za Bałtykiem
Wycieczkę po skandynawskich zapowiedziach zacznijmy od wizyt w domach znajomych. W Szwecji ukazała się właśnie kolejna „hiszpańska” książka. Nowa powieść Mari JungstedtAndra sidan månen (Druga strona księżyca) to drugi tom jej serii, której bohaterami są Szwedzi pomieszkujący w hiszpańskiej Maladze.
Powraca również Håkan Nesser, z trzema krótszymi tekstami o komisarzu Van Veeterenie. Zbiór nosi tytuł En främling knackar på din dörr (Nieznajomy puka do twoich drzwi) i oprócz tekstu tytułowego zawiera również mikropowieści Beundran (Podziw) i Botgöring (Pokuta).
Na drugą połowę lipca zapowiedziana jest premiera powieści Tala med de döda (Porozmawiaj ze zmarłymi) z serii o Kristofferze Barku z wydziału kryminalnego policji w Örebro. Jej autorką jest Anna Jansson, znana w Polsce jako autorka cyklu o policjantce Marii Wern. Tymczasem jej nowa seria ma już trzy tomy, a jak na razie żaden z nich nie trafił do naszych czytelników.
Nad Sundem i wśród fiordów
Duńscy i norwescy miłośnicy kryminałów wprawdzie również mają na co czekać tego lata, jednak wśród wydawanych tam powieści niewielu będzie autorów, których znamy nad Wisłą. Duńczycy lubią książki z wątkiem politycznym, dlatego sporym zainteresowaniem cieszy się powieść Kim Leine, zatytułowana Karolines kærlighed (Miłość Karoline), opowiadająca o córce konserwatywnego polityka, która idzie w ślady swojego ojca. Praca w duńskiej ambasadzie w Rosji sprawia jednak, że jej życie zaczyna się komplikować. Wreszcie przystojny mężczyzna oferuje jej możliwość pomocy w dotarciu na fotel premiera Danii.
Ciekawie zapowiada się również debiut dziennikarza Ole Nørskova, który napisał książkę… rzecz jasna o dziennikarzu. Mikael Eriksen to dziennikarz pracujący głównie zza biurka. Jednak kiedy w redakcji odbiera telefon z informacją o śmierci starego przyjaciela, postanawia dowiedzieć się, co się za tym wszystkim kryje. A tropy zawiodą go aż do czasów II wojny światowej.
W Norwegii popularny jest z kolei czwarty tom serii, której bohaterką jest telewizyjna dziennikarka Kajsa Coren. Powieść Den tavse kvinde (Cicha kobieta), autorstwa Trude Teige pokazuje dziennikarskie śledztwo, dotyczące zabójstwa starszej kobiety, która wiedziała za dużo o prominentnych mieszkańcach swojej okolicy.
A po wakacjach…
Po wakacjach czekamy w Polsce na nową powieść Åsy Larsson. Jej sensacyjny powrót do postaci Rebecki Martinsson, będący jednocześnie zamknięciem serii, okazał się na tyle dobry, że Szwedzka Akademia Kryminału wybrała go książką roku 2021. Powieść zapowiadana jest u nas na drugą połowę roku, ale nie znamy jeszcze szczegółów.
Prawdziwy wysyp nowości czeka nas za to po wakacjach w Szwecji. Wśród nich m.in. Kärlekens algoritm (Algorytm miłości) pierwszy tom nowej serii Monsa Kallentofta, a także kolejna powieść Camilli Läckberg, zatytułowana Gökungen (Kukułcze pisklę). Jeżeli interesuje Was jakie straszne wydarzenia wstrząsną Fjällbacką, to zdecydowanie macie na co czekać. Książka ta trafi do Polski zapewne dopiero po drugim tomie serii pisanej przez Läckberg z Henrikiem Fexeusem. Kult trafił do szwedzkich czytelników wiosną, więc u nas możemy się go spodziewać na jesieni.
W następnym odcinku: przyjrzymy się temu, co przydarzyło się 25 lat temu pewnemu policjantowi z Oslo.
Urlopy i wakacyjne wyjazdy zbliżają się wielkimi krokami, więc czas na przegląd czerwcowych nowości. Okazuje się, że jest sporo ciekawych pozycji, na które warto zwrócić uwagę. Klikając w okładkę przeniesiecie się na stronę sklepu, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej o interesującym Was tytule. Jeśli na coś się zdecydowaliście, napiszcie w komentarzu.
Od zamachu terrorystycznego w stolicy Szwecji minął już prawie tydzień. Spytałem pisarz, którzy mieszkają w Sztokholmie, o ich przemyślenia, odczucia, reakcje.
Caroline Eriksson:
To był czarny dzień na ulicach Sztokholmu, dzień pełen konsternacji i niesamowitego smutku dla wszystkich Szwedów. Ale było też coś jeszcze. Była życzliwość i było współczucie, ludzie wyciągający pomocną dłoń nie tylko do bliskich, ale także do obcych. I to jest właśnie to, co pozostanie. To jest sposób w jaki powstaniemy i będziemy żyć dalej. Razem, zjednoczeni. Nie będziemy osłabieni. Pozostaniemy wzmocnieni w naszych przekonaniach i wspólnej nadziei na lepszy świat.
Mats Strandberg:
To co wydarzyło się w Sztokholmie było straszne. Ale jestem pod wrażeniem i dumny z ludzi, którzy tu mieszkają. Otworzyli swoje drzwi przed obcymi ludźmi przy użyciu hashtagu #openstockholm, by pomóc tym osobom, które utknęły po niewłaściwej stronie miasta, kiedy zamknięto wszelki ruch. Sztokholm jest dziś bardziej życzliwym i cieplejszym miastem.
Camilla Grebe:
Pomimo tego, że fizycznie u mnie ok – byłam około 200 metrów od miejsca zdarzenia kiedy doszło do ataku – czuję się przytłoczona smutkiem i niedowierzaniem. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się nie boję. Martwię się nie tylko możliwością kolejnych ataków, ale także o reakcje, które to wzbudzi w kontekście narastającej ksenofobii. Żyjemy w otwartym społeczeństwie i mam nadzieję, że tak pozostanie. Nie chcę żeby strach rządził moim życiem.
Catharina Ingelman-Sundberg:
Przede wszystkim bardzo współczuję wszystkim rodzinom, które straciły bliskich podczas tego strasznego ataku. To jest atak przeciwko demokratycznemu społeczeństwu i to jest bardzo smutne. Bo demokratyczne społeczeństwo dąży do tego, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Bardzo trudno jest się obronić przed takimi fanatykami, którzy chcą zniszczyć społeczeństwo. Mam nadzieję, że będzie możliwe zadowolenie wszystkich i w ten sposób wyeliminuje się niezadowolone jednostki, które czują się wyrzucone poza margines społeczeństwa i robią takie okropne rzeczy.
Stefan Ahnhnem:
Sztokholm.
Urodziłem się w Sztokholmie. I odtąd jestem zakochany w tej pięknej stolicy, mimo tego, że mam poczucie, że ta miłość nie jest w pełni odwzajemniona. Może dlatego nigdy nie planowałem zestarzeć się w Sztokholmie? Nie wychowałem się w Sztokholmie, przeprowadziłem się z powrotem do wielkiego miasta zaraz po maturze, marząc o karierze muzyka. To nie poszło jednak zgodnie z planem.
W tym czasie Sztokholm był dla mnie twardy, zimny i ciemny.
Sztokholm jest często ciemny. Pięć do sześciu miesięcy w roku ciemność jest prawie stałą. Kiedy się budzisz i idziesz do pracy, kiedy wracasz do domu. Ciemność.
Mieszkańcy Sztokholmu są często opisywani jako wycofani i trudno się z nimi zaprzyjaźnić. Ludzie z zewnątrz twierdzą, że jeśli nie jesteś ze Sztokholmu nigdy tak naprawdę nie zaprzyjaźnisz się z rodowitym Sztokholmczykiem.
Mimo wszystko dobrze, że się tu urodziłem. Wkrótce, po trzydziestu latach mieszkania tutaj i kochania tego miasta, będę się znowu pakował i przeprowadzał. Tym razem opuszczam nie tylko Sztokholm, ale także Szwecję. Moja rodzina i ja przeprowadzamy się do Kopenhagi. Nowe ulice, nowe kawiarnie i nowe inspiracje.
Ale w dniu ataku, kiedy musiałem odłożyć pracę bo nie mogłem przestać oglądać wiadomości zobaczyłem inny Sztokholm. Zatrzymano komunikację publiczną, więc ludzie musieli iść do domu pieszo. Niektórym zajęłoby to kilka godzin. Sztokholmczycy otworzyli swoje domy dla współobywateli, którzy nie mogli dostać się do swoich. Lekarze i pielęgniarki przyszli do pracy za darmo. Zamknięto sklepy, więc sztokholmskie rodziny nakryły do kolacji stoły dodatkowym nakryciem dla osób, które dopiero poznały w drodze do domu. Pomimo – a może w wyniku– okropnego zdarzenia, Sztokholm nigdy nie był cieplejszy.
Chciał być gwiazdą muzyki, został scenarzystą, a później pisarzem kryminałów. Nie ukrywa swojego uwielbienia do Henninga Mankella, był odpowiedzialny za przeniesienie na ekran jego powieści o Kurcie Wallanderze. W końcu sam postanowił napisać kryminał. Napisał już trzy, z czego dwa ukazały się w Polsce. 'Dziewiąty grób” właśnie pojawił się w księgarniach. Rozmawiamy o Szwecji, książkach, a także o tym, w jaki spośób Stefan zabiłby, gdyby musiał.
W Polsce właśnie ukazała się Twoja druga książka, czyli „Dziewiąty grób”. Co ciekawe, nie brakuje w niej polskich wątków. Jeden z bohaterów nazywa się Wojtek Nowak, a kanibal jeździ do naszego kraju piłować sobie zęby. Dlaczego akurat Polska, a nie Dania, Norwegia czy Ukraina?
Zacznę od Wojtka Nowaka, to mój przyjaciel i spodobało mi się to nazwisko, po prostu bardzo dobrze brzmi.
Nowak to u nas najpopularniejsze nazwisko.
Nie wiedziałem o tym, ale naprawdę mi się podoba. Wojtek nie widział, że umieszczę go w książce i był bardzo zaskoczony. Co do kanibala podróżującego do Polski, to pewnie Cię nie zaskoczę, ale zadecydowała ekonomia. Po prostu usługi dentystyczne w Polsce są dużo tańsze niż w Szwecji, nawet o jedną trzecią, a są równie dobre. Weź jednak pod uwagę, że gdy pisze się książkę, to pewne rzeczy wpadają do głowy tak po prostu, nawet nie myśląc o nich. Więc pisząc o dentyście, od razu Polska przyszła mi do głowy jako naturalny kierunek.
Wiesz coś jeszcze o Polsce?
Niestety, bardzo mało. Bardzo chciałbym do was przyjechać (Stefan Ahnhem przyleci na Śląskie Targi Książki w Katowicach, które odbędą się w dniach 30.09-2.10). Mój przyjaciel opowiada mi jednak praktycznie same dobre rzeczy, ale jestem bardzo zaniepokojony faktem, że partia rządząca cenzuruje telewizję.
W „Dziewiątym grobie” opisujesz historię szwedzkiego ministra sprawiedliwości, który znika w tajemniczych okolicznościach, a w tym samym czasie w Danii zostaje brutalnie zamordowana żona pewnego celebryty. Sądzisz, że to może wydarzyć się w rzeczywistości?
Bohaterowie moich książek są normalnymi, nowoczesnymi ludźmi, jak ja i Ty. Ale sprawy nad którymi pracują zdarzają się raz w życiu. Nie interesuje mnie pisanie w stylu: ktoś wypił za dużo, uderzył swoją żonę i ona zginęła. Jeśli mam napisać książkę, która ma sześćset stron, to to musi być coś naprawdę ekstra. Często mówimy, że rzeczywistość jest dziwniejsza od fikcji, ale moim celem jest, żeby fikcja była bardziej surrealistyczna niż rzeczywistość, chcę pobić rzeczywistość. Nigdy tak mocno się nie przygotowywałem jak do napisania „Dziewiątego grobu”, starałem się ją uczynić jak najbardziej prawdopodobną, ale to fikcja.
Książki Stefana Ahnhema w księgarni w centrum Sztokholmu.
Jako scenarzysta serialu na podstawie książek Henninga Mankella, jesteś pewnie pod jego dużym wpływem. Tytuł Twojej pierwszej książki „Ofiara bez twarzy” jest bliźniaczo podobny do mankellowskiego „Mordercy bez twarzy”.
Wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale gdy wymyślałem tytuł, to nie zwróciłem na to uwagi. Z czasem jednak uświadomiłem sobie, że jest bardzo duże podobieństwo. Tak jak powiedziałeś, jestem pod dużym wpływem twórczości Mankella, przeczytałem wszystkie jego książki o Kurcie Wallanderze. Dla mnie wielkość szwedzkiego kryminału rozpoczęła się właśnie od tego pisarza, to on sprawił, że w naszych książkach zaczytuje się cały świat. Miał coś takiego w pisaniu, że zawsze parł do przodu, to mnie bardzo zainspirowało.
Możemy więc powiedzieć, że Fabian Risk, Twój główny bohater jest nowym Kurtem Wallanderem?
Nic z tych rzeczy. Gdy pracowałem nad serialem o Kurcie, to miałem wtedy dość starych, pijących za dużo, samotnych policjantów. Takich, którzy nie mają rodziny, przyjaciół. Kiedy wymyślałem Fabiana Riska, to chciałem żeby był młodszy, ma około czterdziestki zamiast sześćdziesiątki. Fabian nie słucha muzyki operowej albo jazzu, a raczej elektronicznej, więc ma bardzo dobry gust (śmiech). Z drugiej strony, jest naiwny, uczuciowy, potrafi płakać. Nie jest człowiekiem z kamienia, ma swoją rodzinę, co było dla mnie bardzo ważne, żeby towarzyszyły mu codzienne problemy z dziećmi, z żoną. Dla mnie Risk jest o wiele bardziej nowoczesny niż Kurt Wallander.
Twoja pierwsza książka „Ofiara bez twarzy” opowiada o mordercy, który po kilkunastu latach zaczyna zabijać kolegów, koleżanki, a także nauczycielki ze swojej byłej szkoły. Każda z tych osób ginie w winnych okolicznościach. Załóżmy, że Ty miałbyś zabić któregoś ze szkolnych kolegów, jakiego urządzenia dostępnego w szkole byś użył?
Mhm, daj mi pomyśleć. O, już wiem. Powiesiłbym go na wieszaku na mapy w klasie geograficznej. Tak, zdecydowanie bym go powiesił, to by było najlepsze rozwiązanie. Teraz byłoby to już niemożliwe, bo zamiast map są tablice elektroniczne, więc moje morderstwo musiałoby nastpić w starej klasie.
Pytam o to nie bez przyczyny, bo Twoje książki są momentami bardzo brutalne, chyba się z tym zgodzisz?
No tak, nie mogę się nie zgodzić. Zanim zacząłem pisać, powiedziałem sobie, że nie będę uciekał od rzeczywistości, nie będę zamykał oczu. Jeśli jest seks, to opisuję seks, jeśli przemoc, to przemoc, po prostu. Szczególnie w „Dziewiątym grobie” jest sporo krwi, ale historia naprawdę tego wymaga. Byłoby raczej dziwne, gdybym tego tak nie opisał. Takie jest moje zdanie. Czuję się trochę jak Quentin Tarantino, który też emanuje przemocą, ale jest to przemoc uzasadniona.
Przyznasz, że przyjęło się tak, że w szwedzkim kryminale bohaterem musi być policjant, który ma bardzo skomplikowane życie prywatne.
Każdy z nas ma jakieś problemy w życiu, to nie musi być kryzys, ale po prostu problem. Ja unikam w swoich książkach rozdzielania życia prywatnego od zawodowego. Jeśli Fabian Risk jest w domu i je kolację z rodziną, albo kłoci się z żoną, to gdzieś z tyłu głowy myśli o sprawie, którą ma do rozwiązania. Z kolei życie prywatne zabiera ze sobą do pracy, to jest po prostu bagaż, który nosi ze sobą wszędzie.
Sztokholm, fot: unsplash.com/Jason Briscoe
Często mówi się o fenomenie szwedzkich kryminałów. Jak Ty to odbierasz z perspektywy Szwecji, która jest stolicą światowego kryminału.
Rzeczywiście, jest coś takiego. Rozmawialiśmy już o Mankellu. Drugą osobą, bez której o szwedzkim kryminale nie byłoby głośno jest oczywiście Stieg Larsson, który również bardzo mnie zainspirował. Teraz pisarzem, który robi świetną robotę jest na przykład Lars Kepler. Z drugiej strony, jest sporo skandynawskich kryminałów, które są po prostu słabe. Książka zaczyna się ekscytująco, potem niby policjant szuka mordercy, ale tak naprawdę nic się nie dzieje, a na końcu znów jest jakaś akcja. To jest w sumie jedna hostoria, dlatego staram się tych historii w książce zawrzeć kilka, żeby zaciekawić czytelnika. Fakt, jest to dużo bardziej pracochłonne, ale jest też finalnie ciekawsze.
Jako scenarzysta, a teraz pisarz kryminałów uważasz, że żyjemy w coraz bardziej niebezpiecznym świecie?
Wręcz przeciwnie, świat staje się coraz bardziej przyjazny. W Szwecji dzieje się dużo złych rzeczy, ale w większości jesteśmy pozytywnie nastawieni do świata. Możesz bezpiecznie chodzić po ulicy, nawet po zmroku i nic Ci się nie stanie. Dlatego uważam, że możemy pisać doskonałe kryminały dlatego, że jest u nas tak spokojnie. Złe rzeczy dzieją się też przecież w Polsce czy w Niemczech, ale czytelnicy są wszędzie tacy sami. Chcą się bać, chcą płakać, chcą kochać, dlatego chcę w swoich książkach zawrzeć wszystkie te emocje. Idealnym rozwiązaniem jest, jeśli czytelnik zapomina, że czyta książkę i staje się jej częścią i daje się porwać w podróż ze mną.
Fantastyczna wiadomość dla fanów szwedzkich kryminałów. Jak udało mi się właśnie dowiedzieć, Stefan Ahnhem na 99% będzie gościem Targów Książki w Katowicach, które odbędą się na przełomie września i października w Międzynarodowym Centrum Kongresowym.
Do tej pory w Polsce ukazała się jedna książka szwedzkiego autora. „Ofiara bez twarzy” to początek serii o przygodach policjanta Fabiana Riska. Pod koniec sierpnia planowana jest premiera „Dziewiątego grobu”, którego smakksiazki.pl będzie patronem medialnym. Stefan Ahnhem zanim zaczął pisać książki, również pisał, z tym, że scenariusze filmowe. Spod jego ręki wyszły scenariusze do najpopularniejszych szwedzkich seriali kryminalnych, m.in. o Kurcie Wallanderze, na podstawie książek Henninga Mankella.
zdjęcie: Wydawnictwo Marginesy
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.