Wspaniałe lata dziewięćdziesiąte

www.unsplash.com/Simone Acquaroli

Z tamtych czasów pamiętam granie w piłkę na trzepaku, Mistrzostwa Świata w 1994 roku w USA, wymienianie się obrazkami z gum Turbo, a także wołanie: „mama, zrzucisz złotówkę na oranżadę?”. Były to lata beztroskie, dopiero pod ich koniec zaczęło robić się poważnie, czyli liceum, itd. To były czasy, kiedy zamiast telefonów komórkowych używało się domofonu, ale jeszcze częściej – nawoływania. Miałem wtedy komputer Atari, potem Commodore, a szczytem marzeń była Amiga 500. Są jednak tacy, którzy byli już wtedy dorośli (dziwne!). Oni mają zupełnie inne wspomnienia. Mogą pamiętać czajnik, który sparaliżował Giełdę Papierów Wartościowych, mogli też handlować biustonoszami na Stadionie Dziesięciolecia, ale mogli też, na przykład, korzystać z usług uzdrowicieli reklamujących się w gazetach. Bez względu na to, ile macie lat, zachęcam Was do przeczytania książki Piotra Lipińskiego i Michała Matysa, „Niepowtarzalny urok likwidacji. Reportaże z Polski lat 90.” Zanim po nią sięgniecie, obejrzyjcie naszą rozmowę.