Tag: Komiks

  • Koszulki, płatki śniadaniowe oraz konto w banku z „Tytusem, Romkiem i A`Tomkiem”?

    Kultowa marka „Tytus, Romek i A`Tomek” Wydawnictwa Prószyński i S-ka otwiera się na współpracę marketingową. Wkrótce bohaterowie komiksu zagoszczą w polskich domach nie tylko na półkach, ale być może też w kuchni, szafie, łazience, a nawet portfelu.

    Wydawnictwo, które od 1990 roku publikuje kultową serię „Tytus, Romek i A`Tomek”, jako  właściciel licencji  na wykorzystanie wizerunku bohaterów komiksu, otwiera się na współpracę komercyjną z branżą marketingową. 

    Pierwsze odcinki „Tytusa, Romka i A`Tomka” ukazały się w 1957 roku na łamach harcerskiego czasopisma „Świat Młodych” podbijając na dziesięciolecia serca czytelników i czytelniczek. Słynne „Tytusy” wychowały całe pokolenia, bawiąc humorem słownym i sytuacyjnym. Uwielbiany przez czytelników Papcio Chmiel wyznaczył poziom komiksowej narracji i warsztatu. Stał się postacią równie rozpoznawalną jak bohaterowie jego komiksów. 

    Seria „Tytus, Romek i A`Tomek” sprzedała się do tej pory w kilkunastomilionowym nakładzie, miała niezliczone dodruki, a rozpoznawalność marki wśród kilku pokoleń jest niekwestionowana. Dawni czytelnicy wciąż z nostalgią kupują dzisiaj dzieciom swój ulubiony komiks.

    –  Wierzymy, że siła brandu, przyjazne, niekontrowersyjne i ciepłe skojarzenia z legendarną już marką, pozwolą na skuteczne i efektywne zbudowanie kampanii wokół postaci głównych bohaterów. Od dawna mieliśmy wiele zapytań  na temat współpracy komercyjnej, głównie z branż kosmetycznej, farmaceutycznej, spożywczej, odzieżowej i finansowej. Dziś, po uregulowaniu wszelkich zagadnień prawnych  jesteśmy na taką  współpracę gotowi – twierdzi Małgorzata Marzec-Teodorczyk, szefowa Działu Marketingu, który m.in. odpowiada za obszar obrotu licencjami.

    Jeśli pojawią się koszulki i bluzy z bohaterami stworzonymi przez Papcia Chmiela, to chętnie zostanę jednym z pierwszych, który będzie w nich dumnie paradował. Idealnie nadadzą się do nagrywania „Departamentu smakomiksu”, który od jesiennej ramówki wróci na łamy smakksiazki.pl. 

     

  • Nowy cykl Kuby Ćwieka na smakksiazki.pl

    Zapytany kiedyś o to, co daje mu jako twórcy komiks, czego nie daje książka, Neil Gaiman odpowiedział: pusty kadr. W książce zawsze trzeba tę pustkę opisać, w komiksie ona po prostu jest.

    O komiksie w Polsce mówi się dziś więcej niż jeszcze kilka lat temu, ale wciąż za mało. Wielu dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków, ludzi wychowanych na Donaldach i comiesięcznej porcji amerykańskiego superbohaterstwa dostarczanego nam za pośrednictwem szwedzkiego wydawnictwa TM-Semic, dziś, jak sami twierdzą, trochę już z komiksów wyrosło.

    Tymczasem z komiksu nie da się wyrosnąć, tak jak nie sposób być zbyt dojrzałym na książkę czy film. Komiks to pełnoprawne medium równe tamtym dwóm, posiadające swój zestaw pomysłów na siebie i formalnych trików właściwych tylko jemu. To nie tylko pusty kadr o którym wspomniał Gaiman. To kolory, to umowność postaci, póz, dynamika poszatkowanego ramkami tańca w Sin City, drobne intertekstualne gry i zabawy z „Ligii Niezwykłych Gentlemanów” – cały czas obecne, a mimo to uciekające oku.

    Odrzucać komiks, to odrzucać świetne historie opowiedziane w sposób jaki był w nie wpisany.

    Jakub Ćwiek, fot: Mateusz Zatynny

    Cykl felietonów, który chciałbym wkrótce rozpocząć dla smakksiazki.pl skierowany jest do ludzi, którzy mogą nie mieć z komiksem za wiele wspólnego, ale uwielbiają dobre historie. W publikowanych regularnie kolumnach będę się starał przybliżyć konkretne tytuły wpisane w ogólny czy to trend czy problem czy po prostu temat. Będę szukał porozumienia z tymi, którzy dotąd komiksów nie czytali, szukał powodów dlaczego nie i argumentów, by może jednak. Nade wszystko jednak zamierzam polecać dobre komiksowe historie, ciesząc się, że jest ich na naszym rynku coraz więcej. Teksty będą pojawiały się na stronie w każdą drugą środę miesiąca.

  • Wraca moda na komiks? A kiedyś odeszła?

    W sobotniej katowickiej Wyborczej powyższy tytuł napisałem w formie stwierdzenia. Po zastanowieniu się stwierdzam, że przecież ten komiks nigdy od nas nie odszedł. Od nas, którzy za bajtla, jak się to mówi na Śląsku, cieszyliśmy się na nowe przygody Kajko i Kokosza, czy innych Obelixów. 

     

    Za książkę, którą popełnili we współpracy i z premedytacją dwa Marciny: Kołodziejczyk i Podolec, należą się brawa. No bo teraz znów mogę cofnąć się lat kilkanaście i z zapartym tchem czekać na kolejną stronę. Fakt, że jest to rzecz bardziej dla dorosłych, tylko dodaje temu wszystkiemu smaczku. Dość gadania, zobaczcie jak wygląda „Morze po kolana”.

     

    10

    14

    09

     

    morze-po-kolana-390

    Klikając na okładkę, przeniesie się na stronę Wielkiej Litery, gdzie możecie wymienić złotówki na komiks.

    Poniżej link do mojej sobotniej recenzji w formie wideo w katowickiej Gazecie Wyborczej.

    https://katowice.wyborcza.pl/katowice/10,98476,20934211,reportazowy-komiks-o-milosci-i-nudzie.html