Tag: nowa książka Macieja Siembiedy

  • Siembieda namalował „Sobowtóra”. Pędzlem i słowem

    Maciej Siembieda dostał jedno zadanie – namalowania okładki swojej najnowszej książki. Zupełnie jak przy pisaniu, miał pełną dowolność, a do dyspozycji wszystkie najważniejsze narzędzia. Jak mu poszło? To już musicie ocenić, ale moim zdaniem dobrze, że jednak żyje z pisania, a nie z malowania. Rozmawiamy też oczywiście o „Sobowtórze”, bo wątków jest w najnowszej powieści sporo. Obrazy oryginalne, ich podróbki, śledztwo Jakuba Kani, który zamienił barwy Instytutu Pamięci Narodowej na firmę ubezpieczeniową.

    Oszustw w „Sobowtórze” jest sporo, ale czy wszystkie uda się wytropić? No i czy to ostatnia przygoda Jakuba Kani, a Siembieda zajmie się czymś innym? Zapraszam do zobaczenia naszej rozmowy!

     

  • Skup złomu, hazard, Orient Express i Chiny – Maciej Siembieda o „Oriencie”

    Fikcja spleciona z prawdą – to od zawsze znak rozpoznawczy książek Macieja Siembiedy. Tym razem przenosimy się do Chin, Szwajcarii, a także do skupu złomu na wschodzie Polski i kasyna umiejscowionego jeszcze ciut bardziej w prawo na mapie. Jest oczywiście Jakub Kania, któremu Siembieda dał nowe zawodowe życie – poszedł do prywaciarza. Jakie zadanie czeka go tym razem? Sporo podróżuje, sporo je, ale też sporo myśli. Oczywiście pojawia się też Teresa Barska, która może Kani bardzo zaszkodzić, ale może też pomóc. Żeby się przekonać, którą opcję wybierze, wystarczy się przekonać 🙂

    Obejrzyjcie naszą rozmowę o „Oriencie”, którą nagraliśmy w kolejowych okolicznościach przyrody, a potem sięgnijcie po książkę, bo warto. Jak zwykle.

    Współpraca płatna z Wydawnictwem Agora

     

  • Karol Godula – król cynku, a może człowiek, który podpisał pakt z diabłem? Fragment „Kołysanki” Macieja Siembiedy

    Karol Godula, Karl Godulla, lub jak kto woli, Carollus Godulla. Dla jednych był królem cynku, dla innych człowiekiem, który podpisał pakt z diabłem. Fakty są takie, że był jednym z najbogatszych Europejczyków, potrafił robić pieniądze wtedy, gdy inni bankrutowali. Właściciel kopalń i hut. Bez niego Górny Śląsk nie byłby takim, jakim jest. Więcej, bez niego świat byłby zupełnie inny. Co ciekawe, dziś jest postacią praktycznie zapomnianą. Nie tylko w Suwałkach, Szczecinie, Poznaniu, ale też, a może przede wszystkim, na Śląsku. Został pochowany we Wrocławiu, ale gdy Joanna Gryzik, jego spadkobierczyni, ufundowała w Szombierkach, obecnej dzielnicy Bytomia kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, tutaj przeniesiono jego prochy. Przeczytajcie prolog „Kołysanki” Macieja Siembiedy, w której zarówno Śląsk, jak i Karol Godula odgrywają ważną, a nawet kluczową rolę. Książka ukaże się już 9 listopada nakładem Wydawnictwa Agora.

    Początek XIX wieku

    Strużka krwi, spływająca po nagim ciele mężczyzny wiszącego na gałęzi drzewa głową w dół, wyglądałaby jak rzeka narysowana na mapie, gdyby rzeki na mapach zaznaczano na czerwono.

    Rzeka miała swoje źródło w okaleczonych genitaliach zwisających na strzępie skóry. Dalej sama wytyczała sobie koryto. Płynęła przez równinę brzucha, zarośla włosów na klatce piersiowej i dolinę prawego obojczyka. Tu tworzyła kaskadę. Omijała szyję i spadała wprost na policzek. Purpurowe kulki toczyły się po nim przez kilka chwil, a potem kapały w leśną ściółkę kilka centymetrów od głowy nieszczęśnika, która niemal dotykała ziemi.

    Płynęła coraz leniwiej. Krople krwi nabierały po drodze lepkości, a kiedy docierały do policzka, sunęły w dół ociężale i niezdecydowanie, jakby były z gumy. Wreszcie krzepły, tworząc między twarzą wiszącego człowieka a leśną glebą miękki, czerniejący sopel.

    Mrówki tylko na to czekały.

    Od pół godziny kłębiły się w ściółce z rosnącą nerwowością, nie wiadomo, czy bardziej podniecone zapachem krwi, czy perspektywą zadania, które je czekało. Znały się na tej robocie. Myśliwi i kłusownicy co jakiś czas zostawiali im głowy zabitych zwierząt, odbierając potem czaszki starannie oczyszczone ze skóry, mięśni i żył. W takich pracach brało udział całe miasto owadów, łącznie z robotnicami, które rzadko wychodziły spod ziemi. Zajmowały się plantacją grzybów, bo tylko dwa gatunki stworzeń potrafią uprawiać to, co później jedzą: ludzie i mrówki.

    Dziś miały zjeść człowieka.

    Najpierw po soplu krwi wtargnęła najważniejsza z grup, mająca za zadanie ostrzyknąć żerowisko jadem, zawierającym kwas mrówkowy, który konserwuje mięso.

    Zaczęły pracować z pasją, a wtedy mężczyzna przywiązany do gałęzi poruszył się. W pierwszej chwili lekko, potem z wyraźnym niepokojem. Parę chwil zajęło mu uświadomienie sobie, co się z nim dzieje. Rozpaczliwie próbował oswobodzić ręce związane za plecami, jednak nie zdołał. Szarpnął się gwałtownie, ale na ziemię spadło zaledwie kilka mrówek z ruchomej maski, która już oblepiała mu policzek.

    Człowiek powieszony głową w dół był synem nadleśniczego i nieraz zdarzało mu się widzieć czaszki spreparowane przez mrowiska.

    Pokonując ból, nabrał tyle powietrza, ile zdołał, i wydał z siebie ogłuszający ryk.

  • Jakub Kania powraca! O czym będzie „Kołysanka” Macieja Siembiedy?

    Wielki powrót Jakuba Kani! Tym razem w tle muzyka, Fryderyk Chopin oraz, jak to zawsze u tego pisarza, prawdziwa historia obudowana opowieścią sensacyjną. „Kołysanka” ukaże się jeszcze w tym roku – wiele wskazuje na to, że nową książkę powinniśmy przeczytać w październiku, w okolicach Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie. Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Agora.