Tag: Targi Książki w Warszawie

  • Targi książki na PGE Narodowym zagrożone?

    Targi Książki i Mediów Vivelo 2023 mają odbyć się na PGE Narodowym już za nieco ponad sto dni. Czy wszystko przebiegnie zgodnie z planem? To pytanie nurtuje praktycznie wszystkich: wydawców i wydawczynie, pisarki i pisarzy, czytelniczki i czytelników. Dziennikarzy i dziennikarki także. Co może być problemem? Oczywiście listopadowa awaria na PGE Narodowym.

    Przypomnę, że chodzi o wadę konstrukcyjną dachu, która została wykryta ponad dwa miesiące temu. Co prawda część stadionu została już przywrócona do użytku, np. kilka dni temu odbyła się prezentacja nowego selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, to jednak przeprowadzenie imprezy książkowej w takim rozmiarze, jaki znamy z przeszłości – czyli na promenadzie wewnątrz stadionu oraz na jego płycie jest na razie niemożliwe. Organizatorzy planują wykorzystać m.in. właśnie promenadę wewnętrzną. Na dziś nie ma również jasnego komunikatu, czy na PGE Narodowym odbędzie się mecz Polska – Albania, zaplanowany na 27 marca.

    Na jakim etapie jest więc naprawa uszkodzenia konstrukcji? „Po bardzo czasochłonnym i żmudnym procesie opracowania technologii pobierania próbek z elementu, na którym została zdiagnozowana wada, w poniedziałek, 23 stycznia 2023 roku, pod nadzorem ekspertów, pobrano próbkę materiału do badań. To właśnie ta próbka zostanie teraz szczegółowo zbadana przez ekspertów z AGH, a wyniki badań pozwolą nam na opracowanie planu naprawczego. Nad procesem cały czas czuwa firma SBP z Niemiec”. Takiej informacji udzieliła mi Małgorzata Bajer, rzeczniczka PGE Narodowego. Ile może potrwać badanie próbki? Tego nie wiadomo.

    Wiadomo natomiast jak poradzono sobie z usuwaniem wady konstrukcyjnej na Stadionie Śląskim, Od razu zaznaczam, że w Chorzowie usterkę wykryto na etapie podnoszenia konstrukcji dachowej, a nie w czasie użytkowania obiektu. Dach na specjalnych linach zaczęto podnosić w lipcu 2011 roku, wtedy też doszło do pęknięcia tzw. „krokodyli”, czyli elementów konstrukcji. Analiza tego co się stało trwała kilka miesięcy. Sprawie przyglądali się m.in. specjaliści z Politechniki Gdańskiej. Finalnie zamówiono nowy projekt dachu, a prace przy tej części Stadionu Śląskiego zakończono pod koniec 2015 roku.

    Oby z awarią na PGE Narodowym udało się uporać o wiele szybciej, bo czekają czytelnicy, kibice, a także fani muzyki, bo przecież na tym stadionie w Warszawie odbywa się w ciągu roku wiele imprez. Tydzień po planowanych Targach Książki i Mediów Vivelo 2023 (18-21 maja), przed Pałacem Kultury i Nauki (a także w jego wnętrzu) odbędą się Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie (25-28 maja).

    Do rozmowy na temat targów zaprosiłem wczoraj przedstawicieli zarówno Targów Książki i Mediów Vivelo 2023, jak i Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie. Jeśli się zgodzą, rozmowy zostaną wyemitowane w najbliższym czasie. 

  • Niewiedza. Felieton Wojciecha Chmielarza

    Kiedy wychodziłem z ostatniej gali Bestsellerów Empiku na początku tego roku, podeszła do mnie Fireverka (Tiktokerka i Instagramerka) i powiedziała, że jest tutaj taka dziewczyna, która chciałaby ze mną zrobić wywiad i czy bym się zgodził. Nie widziałem problemu. Przywitaliśmy się. Pogadaliśmy chwilę. Pożegnaliśmy się. Kilka miesięcy później, na Targach Książki w Warszawie wychodziłem ze swojego spotkania i zauważyłem się ciągnącą się przez dziesiątki metrów kolejkę. Była to jedna z najdłuższych kolejek na tamtych targach i co ciekawe, nie prowadziła na żadne stoisko, ale do stojącej gdzieś niedaleko wejścia do Pałacu Kultury i Nauki młodej dziewczyny. Tej samej, której udzielałem wywiadu na gali Empiku. Dopiero wtedy coś mnie tknęło i zacząłem googlać, kto właściwie jest.

    www.unsplash.com/Jason Wong

    Okazało się, że to Zuzanna z kanału Zaksiążkowane, który prowadzi wraz z siostrą Tolą. Prawie dwieście tysięcy subskrybentów, najpopularniejsze filmy mają ponad pół miliona wyświetleń, a wszystkie łącznie ponad dwadzieścia osiem milionów. Cholera, gdybym wiedział, kto to jest, to sam bym do niej biegł na tej gali i błagał, żeby zrobiła ze mną wywiad. A to jeszcze nie wszystko. Swój kanał poświęcony książkom prowadzą także jej rodzice. Kanał literaccy ma 40 tysięcy subskrypcji. Dodajmy do tego takie kanały, jak dr book i get booky (obu Pań nie znam, obie serdecznie pozdrawiam) i pewnie jeszcze kilku twórców, których po prostu nie znam.

     

    No właśnie, nie znam. Dlatego piszę ten tekst. Jestem zawodowym pisarzem. Z naturalnych więc przyczyn interesuje się więc rynkiem książki. Tym, co się na nim dzieje. Od dawna opowiadam, że konkurencja na rynku, a szczególnie w kryminale jest tak wielka, że my jako autorzy nieustannie musimy kombinować, co zrobić, żebyście Państwo w ogóle usłyszeli o naszych powieściach. Kogo poprosić o polecajkę na okładkę? Komu wysłać egzemplarze promocyjne? Kogo namawiać do napisania recenzji? I ja także, nie ukrywam, mocno się nad tym zastanawiałem i odbyłem na ten temat dziesiątki rozmów. Tymczasem gdzieś tam w internecie pani Zuzanna z siostrą Tolą stworzyła kanał, który ma dwieście tysięcy stałych widzów, a ja nic o tym nie wiedziałem. Jak to jest w ogóle możliwe?

    www.unsplash.com/Christian Weidiger

    Dzieją się w ogóle na rynku książki rzeczy dla mnie zaskakujące. Znowu wracam do Targów Książki w Warszawie. Przez prawie cały czas stała kolejka do stoiska wydawnictwa Jaguar. Po co? Czy ktoś tam przez te kilka dni nieustannie podpisywał książki? A gdzie tam. Po prostu młodzi ludzie chcieli kupić kolejne tomy serii „Hearstopper”, która zdominowała listy bestsellerów w ostatnich miesiącach. I w ogóle te tabuny nastolatków, które krążyły pomiędzy stoiskami były czymś, na co każdy wystawca zwrócił uwagę. Prawdopodobnie była to najliczniejsza grupa wiekowa, która odwiedziła targi. Jasne, z jednej strony wiedziałem, że tzw. literatura young adult jest coraz popularniejsza. Ale jedno wiedzieć, drugie widzieć. Do tego nie wiem, co ci młodzi właściwie czytają. I żeby była jasność, to nie jest narzekanie. Nie zamierzam Państwa teraz uraczyć wywodem, że za moich czasów… Po prostu po raz kolejny przyznaję się do niewiedzy w obszarze, w którym jednak coś powinien wiedzieć.

    I w sumie się cieszę. Że jest ferment, że pojawiają się nowi twórcy, którzy opowiadają o książkach za pomocą nowych narzędzi i nowych środków. Że tworzą wartościowy kontent, bo na wszystkich tych kanałach, o których wspominałem, pojawiają się fajne filmiki. Że młodzi czytają i wygląda na to, że coraz więcej. Że odkrywają nowych autorów. Że coś się po prostu dzieje. Ale o czym ja jeszcze nie wiem? Mam wrażenie, że są autorzy, których nazwiska powinienem przynajmniej znać, zjawiska, o których powinienem słyszeć. Co mnie omija?

    Aż trochę boję się zapytać.

    Wojciech Chmielarz

  • „Fałszywe święto, czyli rzecz o targach”. Felieton Jakuba Ćwieka

    Nadeszła jesień i rozpoczął się dla rynku książkowego sezon targowy. Kiedy piszę te słowa, właśnie dobiega końca wydarzenie we Frankfurcie, jesteśmy nieomal w przededniu Targów w Krakowie, a potem jeszcze Katowice, Łódź, Wrocław – wszystko to jeszcze zanim po raz pierwszy w tym roku zafałszujemy kolędy.

    Można by powiedzieć, że to fajnie, bo po raz kolejny zadamy kłam histerycznemu wieszczeniu końca książki. Ponownie licznie i tłumnie będziemy obchodzić te przeciągające się aż po zimę książkowe święto. Istny festiwal czytelniczy. Pokażemy, jaką stanowimy my, czytelnicy, siłę.

    Tyle, że wcale nie…

    Uważam, że nazywanie targów książki czytelniczym świętem jest określeniem mocno nieadekwatnym. Choć nie, to eufemizm. Nazywanie ich w ten sposób bliskie jest przyznaniu pokojowego Nobla Barrackowi Obamie. Gdzieś tam komuś gdzieś dzwoni, że pokój i POTUS (jak akronimicznie określa się prezydenta Stanów Zjednoczonych) mają ze sobą jakiś związek, wzajemny wpływ i tym podobne. Ale żeby zaraz nagroda?

    Z Targami jest podobnie. Ich związek z książkami jest dość oczywisty – książki tam są. Ich związek z czytelnikami też – ludzie, którzy na targi książki przychodzą, bardzo często czytają książki. Samo wydarzenie jednak zaprzecza generalnie wszystkiemu, czym czytanie jest.

    Przede wszystkim, tak uważam, czytelnictwo i czytanie należałoby świętować w sposób następujący: po pierwsze, czytając. Po drugie, prowadząc na temat książek ciekawe rozmowy między czytelnikami, ale i z autorami. Po trzecie, to wielce wskazane, zachęcać się wzajemnie do fajnych, interesujących lektur. Po czwarte wreszcie – umożliwić tychże książek zakup.

    No i o co ci chodzi, Ćwiek? – powie ktoś w tym momencie. Przecież to wszystko na Targach jest! I faktycznie, na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z każdym z tych elementów. Ale przyjrzyjmy się im bliżej.

    www.unsplash.com/Tom Hermans

    Czytanie. Jestem dość hardkorowym czytaczem czy ogólnie odbiorcą treści, a przez to rozumiem, że nie przeszkadza mi gwar dajmy na to komunikacji miejskiej – w skrajnych przypadkach mam słuchawki. Nauczyłem się też na przykład chodzić z książką przed nosem lub audiobookiem w uszach po ulicach. Nie rozpraszam się łatwo i mam dość dużą swobodę szybkiego wskakiwania w tekst i jego nastrój, nawet po dłuższej przerwie. A mimo to na Targach, nawet w wyznaczonych do tego kącikach, czytanie to zajęcie ekstremalne. I to wcale nie dlatego, że jestem autorem, ciągle mnie ktoś zaczepia, rozpoznaje, zagaduje. Nie, jest tam zwyczajnie masa przewalających się ludzi, z których każdy szuka choć odrobinę wytchnienia od tłumu, z którym płynął ostatnie dwadzieścia stoisk z umiarkowaną opcją nawet przejrzenia ofert. Leżak, fotel, kanapa jawią się jako rajska wyspa, z tym, że atakowana nieustannie przez łodzie uchodźców. I albo jesteś tym uchodźcą, krążącym, by dorwać zwalniające się miejsce, albo siedzisz na tej kanapie i każde słowo jest wyrzutem sumienia, bo czujesz na sobie tysiące spojrzeń. A nawet jeśli jesteś twardy, robi się wokół ciebie ciaśniej, ciaśniej, ciaśniej i uświadamiasz sobie nagle, że siedząc, jesteś niżej niż wszyscy, że fala już Cię ogarnia, dusisz się. Wtedy zamykasz książkę, wstajesz i ani się obejrzysz, wyspa Twojego fotela ma już nowego króla. Takie to czytanie.

    Ciekawe rozmowy owszem, są, zdarzają się. Zwykle wiąże się to z fajnym doborem panelistów i prowadzących, którzy jednak ograniczeni czasem, mnogością kolegów na jednej kanapie i możliwościami hali targowych, właściwie nie mają możliwości większych niż zasygnalizowanie jakiejś tezy. Rozwinąć właściwie myśl? Albo się nie zdarza, albo niknie to wszytko niczym łzy na deszczu w zalewie komunikatów z radiowęzła, muzyki z innych stoisk, reklam i zapowiedzi z kolejnych. To kakofonia, która dociera do nas w przelocie, bo przecież, jeśli nie załapaliśmy się na kilka siedzeń, to płyniemy z prądem.

    Katowice z lotu ptaka, zdjęcie dzięki uprzejmości www.tvs.pl

    Spotkania z pisarzami? Tak, jasne, są. Czasem nawet, zdarza się, uda się zamienić dwa słowa, choć zwykle jednak autorska obecność na stoisku to podpisywanie pod presją kolejki, albo – jeśli autor mniej znany – wyłapywania potencjalnych czytelników na uśmiech i błagalne spojrzenie. Ale spotkania z pisarzami są. Pomiędzy dużo atrakcyjniejszymi spotkaniami z politykami, aktorami, piosenkarzami, sportowcami – i jasne, pretekstem zawsze jest jakaś tam książka czy uformowany w książkę produkt medialny, ale bądźmy szczerzy – za wyjątkiem kilku autorów, którym udało się zdobyć rozpoznawalność z twarzy, akurat pisarze są w tym ogonku ogonków na szarym końcu.

    Wreszcie polecanie dobrych książek. Problem w tym, że na Targach każda książka jest najlepsza. Jest wyśmienitością, bo o to przecież w targach chodzi. By sprzedać. By ładnie zapakować, dodać zakładkę, odjąć z ceny, to na prezent, to dla mnie, a to dla dziewczyny, żeby nie marudziła, że czytam, a to na stosik, a to bo wszyscy stoją, a to, a to, a tamto… W końcu wracasz ze stosem najlepszych książek na świecie, takich, których inaczej byś nie kupił, a tak to podobał ci się tytuł albo oprawa stoiska, albo po prostu wpadłeś w zakupowy szał. Kładziesz te książki na stosie publikacji kupionych jeszcze na poprzednich targach, bo cholera mało czasu ostatnio, a ty ciągle masz co czytać przecież.

    A mimo to, wbrew wszystkiemu, co napisałem powyżej, lubię Targi. Te warszawskie, krakowskie, wrocławskie, katowickie (na łódzkich jeszcze nie byłem). Lubię teraz jako autor, lubiłem jako czytelnik. Tyle, że lubię je nade wszystko jako opcję do przejścia się, pozwiedzania, nacieszenia oczu. Tak, jak przyjemność zawsze sprawia mi odwiedzenie sieciowej księgarni w galerii handlowej. Może coś się rzuci w oko, może coś sobie zapiszę. Ale tak jak salonu Empiku nie nazwę Świątynią Książki, tak Targów nie nazwę Świętem Czytania.

    Zresztą książka nie potrzebuje Świątyń ani Świąt. Książka jest nieomal samowystarczalna. Potrzeba jej wyłącznie Ciebie, drogi Czytelniku. Twojej całkowitej uwagi i zaangażowania. Reszta nie ma znaczenia.

    Jakub Ćwiek

  • HIT! Autor kontynuacji „Millennium” przyleci w maju do Polski!

    Wydawcy dopiero zaczynają zdradzać nazwiska zagranicznych autorów, którzy pojawią się na Targach Książki w Warszawie, ale największe nazwisko chyba właśnie poznaliśmy. David Lagercrantz, autor kontynuacji bestellerowego „Millenium” przyleci do Warszawy! Kilka miesięcy później na rynku ukaże się najnowsza książka Szweda, „Mężczyzna, który gonił swój cień”. 

    Światowa premiera piątej części „Millennium” będzie miała miejsce 7 września. Co ciekawe, książka zostanie wydana w Polsce równolegle z Francją, Niemcami, USA, Wielką Brytanią i ponad 20 innymi krajami na całym świecie.

    Lisbeth Salander odbywa karę w więzieniu dla kobiet Flodberga i stara się nie wchodzić w żadne konflikty. Ale pewnego dnia staje w obronie prześladowanej dziewczyny z Bangladeszu i ściera się z przywódczynią więziennego gangu. Tymczasem Holger Palmgren informuje Lisbeth, że posiada dokumenty, które rzucają nowe światło na wydarzenia z jej dzieciństwa. Hakerka prosi o pomoc Mikaela Blomkvista. Śledztwo doprowadza ich do Leo Mannheimera, bogatego maklera giełdowego. 

    Vincent V. Severski, autor trylogii szpiegowskiej, który miał okazję poznać Stiega Larssona, doskonale zna realia szwedzkiego świata, nie tylko literackiego: 

    Chociaż Stieg Larsson pochodził z ubogiej robotniczej rodziny, a David Lagercrantz z inteligenckiego rodu o głębokich tradycjach, to nikt w Szwecji nie pomyślał nawet, że autor czwartej części „Millennium” korzysta na etosie zmarłego Stiega. Szwedzi kochają swoich pisarzy i to nawet ci z mniejszości, którzy książek nie czytają. Ale ci, którzy czytają, zwykli pożeracze i krytycy zgodnie twierdzą, że David stworzył dzieło samodzielne. Opowiedział o nowych zagrożeniach, nowym językiem, ale co najważniejsze, ku satysfakcji fanów, przedłużył niezwykłe życie Elisabeth Salander i Michaela Blomqvista.

    Czytelnicy będą mogli spotkać się z Davidem Lagercrantzem podczas Warszawskich Targów Książki, 20 maja o godzinie 12.30.

    Co nas nie zabije”, czwarta część w serii i kontynuacja przełomowej trylogii kryminalnej Stiega Larssona wyszła w ponad 40 państwach i sprzedała się dotychczas w 6 milionach egzemplarzy. David Lagercrantz jest również autorem biografii piłkarza Zlatana Ibrahimovicia.

    Oto okładka najnowszej książki: