Tag: Wydawnictwo WAB
-
„Stacja” – książka nie z tej Ziemi. Rozmowa z Jakubem Szamałkiem
Ta książka miała mieć tytuł „Tarcia”, co po przeczytaniu wyda się Wam ciekawym rozwiązaniem. Została „Stacja”, w której Jakub Szamałek zabiera nas na stację kosmiczną, gdzie dzieją się rzeczy nieprawdopodobne. Jak wyglądało przygotowanie do napisania książki w miejscu, w którym było tak mało osób? Czy kosmos będzie zawsze najbardziej demokratycznym miejscem we wszechświecie, czy zostanie przez kogoś zajęty? No i czy można poświęcić wszystko dla swoich marzeń? Łapcie rozmowę z Kubą, która powstała przy współpracy z Wydawnictwem W.A.B.
-
Zaliczki, ryzyko wydawnicze, płatne opinie o książkach. Anna Dziewit-Meller w „Cyklu bez nazwy”
Ile propozycji książkowych trafiających do wydawnictwa ujrzy światło dzienne, a ile z nich stanie się hitami? Czy łatwo jest się przebić? Wysoka zaliczka dla znanego nazwiska jest gwarancją sukcesu, a może lepiej „zbudować” autorkę lub autora od zera? Czy za każdą recenzję trzeba zapłacić? To tylko niektóre tematy, które poruszyliśmy w trakcie rozmowy. Do „Cyklu bez nazwy” wpadła Anna Dziewit–Meller, redaktorka naczelna Grupy Wydawniczej Foksal, a właściwie to „Cykl bez nazwy” wpadł do niej. Jaka jest recepta na sukces, i czy w ogóle coś takiego istnieje? Zapraszam do obejrzenia rozmowy. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że materiał nagrywaliśmy w połowie listopada.
-
Gdynia, Warszawa, Rybnik – z Grzegorzem Piątkiem Szajobusem przez Polskę
Do Szajobusa wsiadł Grzegorz Piątek, więc tematem przewodnim jest architektura. Pałac Kultury i Nauki zburzyć, a może umyć? Jakie będą miasta przyszłości? O którym mieście pewien polityk powiedział, że to nie wieś, żeby jeździć tutaj na rowerach? Rozmawiamy też o książkach Grzegorza. Tych, które były, a także tych, które dopiero przed nami. Zapraszamy na przejażdżkę po Warszawie, ale też meandrach architektury. Niby jesteśmy w Szajobusie, ale jesteśmy w całej Polsce 🙂
-
„Zachód zobaczył w Putinie demokratę”. Krystyna Kurczab-Redlich o „Pandrioszce”
Kiedy świat zobaczył w Putinie człowieka, który wprowadzi Rosję na salony demokracji? Czy przywódcy największych mocarstw są odpowiedzialni za to, co dzieje się teraz w Ukrainie, bo przez lata przymykali oko na jego działania? Czy gdyby Bill Clinton inaczej zachował się wobec Borisa Jelcyna w trakcie wojny w Czeczenii, a nie grał przy nim na saksofonie, to być może sprawy by się potoczyły zupełnie inaczej? Co z władzami Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii?
Krystyna Kurczab-Redlich opowiada o „Pandrioszcze”, w której przeczytacie o mentalności Rosjanek i Rosjan, jeździe maluchem przez puste ulice Moskwy, awanturze o bilety lotnicze, karmieniu psów w metrze, a także o wielu innych, arcyciekawych historiach.
-
300 dolarów od Ryszarda Kapuścińskiego, co rodzic może zrobić dla dziecka i strach korespondenta. Rozmowa z Marcinem Mellerem o „Czerwonej ziemi”
O czym świadczy fakt, że w Afryce pijący nie wyciąga muchy z kawy? Czy rodzic jest w stanie zrobić dla dziecka absolutnie wszystko? Czego boi się korespondent? Jakie to uczucie być debiutantem? Jak zmieniła się Afryka przez ponad dwadzieścia lat? Co jest najważniejsze w życiu i jak mierzyć odpowiedzialność? To niektóre pytania, jakie padły w trakcie naszej rozmowy o „Czerwonej ziemi”. Obejrzyjcie, posłuchajcie, a potem przeczytajcie, bo od lektury minęły dwa miesiące, a niektóre tematy wciąż chodzą mi po głowie.
-
Inteligencja przestępców, sfałszowany akt chrztu, strzelanie do świadka koronnego. Rozmowa z Gabrielą Jatkowską, autorką „Skruszonego gangstera”
„Rozmowa operacyjna to nie wieczór autorski, im mniejsza publiczność, tym lepiej”. Zastanawialiście się kiedyś, jak z wysoko postawionego przestępcy zrobić świadka koronnego? Jeśli tak, to sięgnijcie po „Skruszonego gangstera”. Co decyduje o tym, że gangsterzy „idą w koronę”? Kim jest i co może mały świadek koronny? Dlaczego pewien biskup sfałszował akt chrztu, a jeden z przestępców wyobrażał sobie, że będzie siedział na sali sądowej z koroną na głowie? Czy jest możliwe, by w swojej sprawie być małym świadkiem koronnym? Czy zabójstwo zamyka możliwość zostania świadkiem koronnym, ale pobicie ze skutkiem śmiertelnym już nie? Łapcie moją rozmowę z Gabrielą Jatkowską, która rozmawiała z policjantami, adwokatami, ale też gansterami.
-
Powieje chłodem – felieton Wojciecha Chmielarza
Chciałbym wymyślić wehikuł czasu. Albo niekoniecznie wymyślić. To jednak zajmuje za dużo czasu. Chciałbym, żeby pojawił się ktoś, kto mi da w prezencie wehikuł czasu. No, w ostateczności mógłby mi go po prostu wypożyczyć.
Wtedy natychmiast cofnąłbym o te kilka miesięcy, spotkał się z samym sobą (wiem, wiem, nie wolno tak robić) i z całej siły walnął się w pysk, żeby wybić sobie z głowy ten głupi pomysł na oddawanie książki pod koniec lipca. Tak, dobrze Państwo czytacie, kończę właśnie pisać kolejną powieść. Ale ten felieton nie jest o tym. Rzecz w tym, że tak ustawiłem sobie kalendarz pracy, że te dwa najbardziej intensywne miesiące roboty przypadają na czerwiec i pierwszy miesiąc wakacji. Czyli na te dni, kiedy panują upały. Przyznam szczerze, że kiepsko je znoszę. Moja produktywność znacznie spadła. Trudniej mi się myśli. Co gorsza, noce nie przynoszą żadnej ulgi. Budzę się równie zmęczony jak wtedy, kiedy kładłem się wieczorem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak trudno mi się pisało. Do tego dobijają mnie posty znajomych w mediach społecznościowych, którzy odpoczywają nad morzem, jeziorem, rzeczką, na basenie, kiedy ja mozolnie stukam w klawisze komputera kolejne zdania, akapity i strony.
Ale zdaję sobie sprawę, że Państwo macie podobnie. Upały dają nam wszystkim w kość i chyba teraz z tęsknotą wspominamy ten chłodny, tegoroczny maj. No, ale ponieważ uważam się za człowieka, którego głównym zadaniem jest nie narzekanie, ale szukanie rozwiązań, to zaproponuję Państwu teraz kilka sposobów na schłodzenie się latem. Schłodzenie się mentalne i literackie.

www.unsplash.com/Damian McCoig Dobra… Widzę, że ten dowcip nie był najwyższych lotów. Państwo wybaczą. Ale raz jeszcze – upał. W skrócie, napiszę o kilku książkach, które się dzieją w zimniejszych rejonach świata, w nadziei, że taka lektura przyniesie jednak pewną ulgę.
No to na pierwszy rzut mój ulubiony Dan Simmons z „Terrorem”. Czyli fabuła, a konkretnie horror z akcją umieszczoną w XIX stuleciu i opartą na losach wyprawy sir Johna Franklina, który w 1845 wyruszył szukać przejścia północno zachodniego. Miała to być droga morska z Atlantyku na Pacyfik, na północ od Kanady. Zabrał za sobą dwa znakomicie wyposażone statki HMS „Terror” i HMS „Erebus”, liczą załogę i… ślad po nich zaginął. Była to jedna z najbardziej tajemniczych i rozpalających wyobraźnię zagadek XIX i XX wieku. Dan Simmons stworzył na jej podstawie niesamowitą, fascynującą i przerażającą opowieść. Która zresztą potem została przerobiona serial (do zobaczenia na Amazon Prime). Wychodząc od powieści Simmonsa możemy odbić w dwie strony. Najpierw w kierunku literatury pięknej. Bo Richard Flanagan (ten od „Ścieżek Północy”) napisał nawiązującą do losów Franklina powieść „Pragnienie”. Jedną z jego lepszych zresztą. No, ale tam jest więcej o Tasmanii niż Arktyce, więc porzućmy ten temat. Druga ścieżka prowadzi nas w stronę reportażu historycznego. O tym, co naprawdę wydarzyło się podczas wyprawy Franklina napisali w „Na zawsze na lodzie” Owen Beattie i John Geiger. Ich książka niedawno ukazała się w Polsce. Przyznam szczerze, że sam jej jeszcze nie czytałem (zachowuję ją na naprawdę gorące dni), natomiast ma bardzo dobre recenzje.

Trasę przejścia północno zachodniego jako pierwszy odkrył dopiero legendarny norweski polarnik Roald Amundsen na początku dwudziestego wieku. Ten sam, który jako pierwszy zdobył biegun południowy. Co w sposób naturalny prowadzi nas do jego świetnej biografii pióra Stephena R. Bowna pod tytułem „Ostatni wiking”. Książka wyszła co prawda kilka lat temu, ale wciąż jest dostępna w sprzedaży. Bown jest również autorem „Wyspy niebieskich lisów”, która z kolei opowiada o wyprawie Beringa i o rosyjskich próbach podbicia dalekiej północy. Obie książki naprawdę warto przeczytać.
No i wreszcie na koniec dwie pozycje. Najpierw „W królestwie lodu” Hamptona Sidesa. Książka poświęcona pierwszej amerykańskiej próbie zdobycia bieguna północnego w 1879 roku. Był to początek mojej przygody z książkami o tematyce polarnej. Otworzyła mi oczy na kilka niewiarygodnych tematów. Przede wszystkim jak bardzo eksploracja okolic podbiegunowych była powiązana z ówczesnym klimatem politycznym i rywalizacją mocarstw. Jak mocno wpisywała się w retorykę kolonialną o niesieniu misji cywilizacyjnej, a równocześnie jak arogancko była prowadzona. Wielu badaczy twierdzi, że sukcesy Amundsena wynikały między innymi z tego, że jako jeden z pierwszych zaczął uczyć się sztuki przetrwania od mieszkających w tamtych rejonach od stuleci Inuitów. Cała reszta wolała tkwić w przekonaniu o swojej cywilizacyjnej wyższości i przez to często marnie kończyła. Fascynujące jest także to, jak bardzo mylili się XIX wieczni geografowie w swoich hipotezach jak np. wygląda daleka północ. I jakie tragiczne miało to skutki. Sidesa w każdym razie bardzo polecam.

I wreszcie na koniec, dla szybkiego schłodzenia, króciutki reportaż Davida Granna „Biała ciemność” poświęcony z kolei współczesnemu badaczowi Antarktydy Henry’emu Worsley’owi. Rzecz do połknięcia w jeden dzień, wzbogacona licznymi fotografiami. Bardzo przyjemna lektura.
Zastanawiam się, dlaczego tak lubię czytać o polarnych wyprawach? Nigdy nie ciągnęło mnie na Antarktydę, Grenlandię czy Spitsbergen. Przede wszystkim dlatego, że jest tam zimno. A ja zimna nie lubię równie mocno, jak upałów. Niemniej, książki o tej tematyce zajmują całą półkę w mojej domowej bibliotece. I pomimo tego, że brakuje mi już miejsca, ciągle dokupuję kolejne. Ale chyba na tym polega magia czytania, prawda? Że w domowym zaciszu, na kanapie, w fotelu, na hamaku w ogrodzie, przy szklance czegoś zimnego możemy poczytać o krainach, których nigdy nie zamierzamy odwiedzić. I będzie to bardzo dobrze spędzony czas.
Wojciech Chmielarz
-
„Moi bohaterowie są outsiderami, nikt na nich nie stawia”
W najnowszej książce jest kilka scen, które Was wzruszą, kilka takich, które Was rozbawią, ale będą też momenty, w których zastanowicie się nad sobą i spojrzycie głęboko w swoją duszę. Niby powieść kryminalna, a ładunek emocjonalny całkiem spory. O niektórych momentach z „Bez reszty” rozmawiamy, ale większość znajdziecie sami. Zresztą sam tytuł sporo mówi o Kastorze Grudzińskim, głównym bohaterze książki. Rozmawiamy o uprowadzaniu dzieci, łapówkach w policji, ale też dorosłych facetach, którzy dostają nowe życie, które bardzo łatwo można spieprzyć. Polecam Wam nową rzecz od Wojtka Miłoszewskiego, bo po prostu warta jest przeczytania. Czy Kastor wróci? Odpowiedź znajdziecie w poniższym nagraniu.

