Kategoria: Aktualności

  • Wychodzenie na balkon, mroczny plac zabaw, utrata pamięci – wyprawa do Larsa Keplera

    Mroczny plac zabaw w centrum Sztokholmu, pozornie idealna rodzina, której losy komplikuje pewne morderstwo w stolicy Szwecji. Historia zaginionej dziewczyny, która odnajduje się po pięciu latach… Jak przebiegało pisanie „Człowieka w lustrze”? Dlaczego wybrali właśnie ten plac zabaw? Zapraszam Was do obejrzenia wyprawy do Larsa Keplera, no i oczywiście do przeczytania książki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego w tłumaczeniu Marty Rey-Radlińskiej. 

     

  • Czas wybrać Sportową Książkę Roku!

    1 stycznia o północy wystartowała 9 edycja Plebiscytu Sportowa Książka Roku. Jak co roku czytelnicy i eksperci wybiorą najlepsze książki sportowe mijającego roku. Historia polskiej ligi piłkarskiej, bokserski dramat Mistrza, życie Joanny Jędrzejczyk czarno na białym, a może opowieść o złotych czasach AC Milan, czy transferowa saga Gianluki Di Marzio? To zaledwie kilka tytułów, które wskazać będzie można w tegorocznej edycji Plebiscytu Sportowa Książka Roku.

    Przez cały styczeń czytelnicy za pomocą strony internetowej będą mogli oddać głos w jednej z dwóch kategorii – książek polskich i zagranicznych. W każdej z nich będzie można oddać maksymalnie dwa głosy. W międzyczasie odbywać się będzie zamknięte głosowanie ekspertów, czyli znawców rynku literatury sportowej, blogerów i zaproszonych dziennikarzy, w pięciu kategoriach: książek piłkarskich, historycznych, górskich, fitnessowych i biograficznych.

    Wyniki głosowania opublikowane zostaną 15 lutego. Wydawcy książek, które zwyciężą otrzymają dedykowane statuetki a autorzy wybranych publikacji odbiorą grawerowane medale.

    W 9 edycji Plebiscytu patronem tytularnym kategorii piłkarskiej został serwis Goal.pl. W ramach tej współpracy w tym roku kategoria ta funkcjonować będzie pod nazwą „Goal.pl Piłkarska Sportowa Książka Roku”. Logo patrona pojawi się tym samym na przygotowywanych nagrodach.

    Patroni medialnymi Plebiscytu są Canal+, Goal.plSmakksiazki.pl, Piłkarski Biznes i Stowarzyszenie Sportowa Kultura.

    Link do publicznego głosowania: plebiscyt.sportowaksiazkaroku.pl

    Sportowa Książka Roku to pierwszy w Polsce i jeden z nielicznych w Europie Plebiscyt, w którym nagradzamy najlepsze książki o tematyce sportowej w kraju. Jesteśmy liderem tego rynku, skupiając uwagę wszystkich czytelników zainteresowanych książkami sportowymi i dostarczając im codziennie informacje związane z rynkiem literatury sportowej w Polsce i na świecie.

    źródło: informacja prasowa

  • Na które kryminały czekam w 2022 roku? Felieton Wojciecha Chmielarza

    Kończy się ten rok 2021 (a może się już skończył, nie do końca jestem pewien, kiedy Adam wrzuci ten tekst), ale proszę nie martwić. Nie będę tutaj Państwa katował podsumowaniami. Wolę opowiedzieć o tym, na co czekam w roku 2022. I żeby była jasność, chodzi mi tutaj tylko i wyłącznie o książki. A jeszcze konkretniej, o kryminały.

    Z pierwszych zapowiedzi, wychodzi na to, że ten rok będzie na bogato. Ja mam tę uprzywilejowaną pozycję, że już kilka książek, które się mają dopiero ukazać, czytałem. Ale o nich opowiem może innym razem i dłużej. Tutaj skupię się na tych, które są dla mnie niewiadomymi. Zacznę od „Gniazda” Jędrzeja Pasierskiego. Kolejny tom znakomitego cyklu z Niną Warwiłow. Dzielna policjanta po raz kolejny będzie musiała rozwiązać zagadkę w Beskidzie Niskim. Dlaczego czekam? Bo Pasierski to jest znakomity pisarz, którego książki bardzo lubię i cenię. Fantastycznie operuje językiem, a jego fabuły są dobrze wymyślano i przemyślane. Do tego z opisu na stronie wydawnictwa wynika, że „Gniazdo” jest oparte na podobnym pomyśle, który mi kiedyś wpadł do głowy. Ja ten projekt akurat zarzuciłem. Nie wiedziałem, jak poprowadzić tę historię i jak ją potem rozwiązać. Jestem strasznie ciekaw, jak z tym poradził sobie Pasierski.

    www.unsplash.com/Maxim Hopman

    Także w lutym (zresztą tego samego dnia) ukazuje się „„Dolina cieni” Bartosza Szczygielskiego. I tutaj już mocno przebieram nóżkami, bo opis (znajdziecie na stronie wydawnictwa) jest bardzo obiecujący. Szczygielskiego śledzę od jego pierwszej książki i od początku imponował mi tym, że nikogo nie próbował udawać, ale znalazł swój indywidualny styl i sposób opowiadania historii. Niektóre książki wychodziły mu lepiej, niektóre gorzej, ale jego dwie ostatnie pozycje to znaczna zwyżka formy. Dlatego jestem strasznie ciekaw „Doliny cieni”. Mam przeczucie, że to może być jedna z tych powieści, które rozbiją kryminalny bank.

    Czekam też na kolejne książki dwóch autorek. Mam na myśli Annę Kańtoch i Izabelę Janiszewską. Kańtoch już chyba na stałe przebiła się do kryminalnego topu. Podobnie jak Szczygielski, dorobiła się (a właściwie od początku go miała) indywidualnego stylu. Nikt w Polsce nie pisze tak jak Kańtoch. Nikt nie wymyśla takich historii. Ostatnia dała nam dwie mocne książki „Wiosnę zaginionych” i „Lato utraconych”. Jedna lepsza od drugiej. Teraz przyszedł czas na „Jesień…”. No właśne kogo? Czego? Ot, pierwsza zagadka z zapewne wielu. Jestem cholernie ciekaw, co tym razem spotka dzielną Krystynę. I w jakim wieku ją poznamy.

    fot: unsplash.com/Art Lasovsky

    „Niewybaczalne” Izabeli Janiszewskiej z kolei to była dla mnie największa kryminalna niespodzianka 2021 roku. Znałem autorkę. Wiedziałem, że jest dobra. Nie wiedziałem, że aż tak dobra. To była książka (a właściwie audiobook), od której nie mogłem się oderwać. Pamiętam, że przez ponad dwadzieścia minut siedziałem w samochodzie na parkingu, żeby dosłuchać ją do końca. Trochę kręciłem tam nosem nad początkiem, ale potem historia się rozkręciła. Działało tam wszystko. Gęsta atmosfera małego miasteczka, grzechy z przeszłości, mniejsze i większe tajemnice, kłamstwa, dwa plany czasowe, ciekawi bohaterowie. Do tego bardzo, ale to bardzo precyzyjna intryga. Świetnie poprowadzona i potem wyjaśniona czytelnikowi. Piszę o tym wszystkim, żebyście Państwo zrozumieli, dlaczego tak bardzo czekam na kolejną powieść Janiszewskiej. Czy utrzyma poziom? A może zaproponuje nam coś jeszcze lepszego?!

    I wreszcie. I wiem, jak to brzmi. Napisali wspólnie słuchowisko, znają się, kolegują, kumoterstwo i tak dalej. Ale ja naprawdę, ale to naprawdę bardzo czekam na kontynuację „Drelicha”! Kuba! Pisz!

    Wojciech Chmielarz

  • TOP 2021 – czyli najlepsze książki, które przeczytałem w zeszłym roku

    Nadszedł ten moment! Była półka, na której układałem książki, które zrobiły na mnie największe wrażenie w 2021 roku. Nie ma podziału na gatunki, narodowość, kolory okładek – poniższe tytuły łączy to, że zostały wydane w zeszłym roku. Polecam Wam więc wszystkie z czystym sumieniem, życzę smacznego! („Patronite”)

  • Białoszewski, Herbert, Stachura, Hłasko – macie ich książki z autografami? Mogą być sporo warte

    Czy zamiast w złoto i waluty warto inwestować w książki? Jeśli tak, to jakie muszą być spełnione warunki, by zainteresować się danym egzemplarzem? Z Marcinem Gałązką z Antykwariatu Zakładka rozmawiam o życiu antykwariusza, skupowaniu książek, telefonach od potencjalnych sprzedawców, ale też o innych sprawach, więc zapraszamy! Antykwariat Zakładka znajdziecie w Warszawie przy ulicy Inżynierskiej 1. 

     

     

     

     

  • Śląska kultura to już nie kiełbasa, kabaret i piwo. Rozmowa z Grzegorzem Kulikiem

    Jest duże prawdopodobieństwo, że „Kajś” zamieni się w „Gdzieś”. Grzegorz Kulik przetłumaczy na język śląski książkę Zbigniewa Rokity, za którą pisarz zdobył Nagrodę Literacką „Nike”. Z tłumaczem rozmawiam o przekładzie z polskiego, kulturze, a także śląskiej tożsamości. Pojawia się też kanapka, którą do dziś Grzegorz Kulik ma na sumieniu. Jaki będzie finalny tytuł przetłumaczonej powieści, tego nie wiemy, ale wiadomo, że książka, podobnie jak wersja pierwotna, zostanie wydana przez Wydawnictwo Czarne.

  • Styczniowe nowości – na które zwrócić uwagę?

    Pierwsze zapowiedzi na 2022 rok! Myślałem, że wydawcy będą bardziej oszczędni, a tu proszę, jest w czym wybierać. Gdy klikniecie w okładkę, to przeniesiecie się na stronę wydawcy, gdzie przeczytacie więcej o danym tytule – jeśli jednak nie ma jeszcze książki w zapowiedziach danego wydawnictwa, to w okładkę nie klikniecie 🙂 Mam nadzieję, że coś dla siebie znajdziecie. W komentarzu napiszcie o tytułach, na które Wy czekacie.

  • Jest źle, a będzie jeszcze gorzej? Ceny papieru szybują!

    Jest drogo, a będzie jeszcze drożej. Ludzie z branży nie mają złudzeń, że ceny książek będą coraz wyższe, ba – już są wyższe. Ile zmiennych wpływa na cenę papieru? Skąd się go sprowadza? Jak wydarzenia polityczne odbijają się drodze papieru do drukarni? Wszystko tłumaczy Bartosz Mazurkiewicz z drukarni Opolgraf. O zdanie spytałem też przedstawicieli wydawców, którzy…nie mają dobrych wieści dla czytelników.

  • Proces łamania – tekst Piotra Niemczyka

    Książka Cezarego Łazarewicza o zabójstwie, a raczej o śledztwie związanym z zabójstwem Grzegorza Przemyka, jest już w księgarniach od pięciu lat. Film już zdążył zejść z ekranów najpopularniejszych kin, można go jeszcze obejrzeć w tych bardziej niszowych. Mam jednak wrażenie, że pewien wątek książki, bardzo mocno uwypuklony w filmie, wydaje się coraz bardziej aktualny.

    Przyglądając się temu, co dzieje się na polskich ulicach i placach od kilku lat, a od kilku tygodni także na granicy polsko-białoruskiej, nie jestem w stanie zrozumieć, jak to się dzieje, że starannie wybrani, profesjonalnie wyszkoleni, uczeni empatii i pomocniczości wobec obywateli w kłopotach, szkoleni do starannego i bezwzględnego przestrzegania prawa, funkcjonariusze policji i innych służb państwa zamieniają się w bezwolne maszyny. Zdolne tylko do dokładnego wykonywania poleceń przełożonych, mimo że wiedzą – bo nie sposób wyobrazić sobie, że nie wiedzą – o przynajmniej kilkuset wyrokach i postanowieniach sądów, stwierdzających, że ich działania wobec obywateli były nieuzasadnione, bezpodstawne, z nadmiernym wykorzystaniem środków przymusu bezpośredniego, połączone z przekroczeniem uprawnień… Można be tych oceny wartościujące, w uzasadnieniach sentencji, wymieniać jeszcze w kilku kolejnych wierszach.

    Jak to jest, że młodzi mężczyźni, którzy w obecnej sytuacji na rynku pracy dostaną wszędzie nieźle płatne zajęcie, mający poczucie własnej wartości i elementarną znajomość prawa, wykonują ściśle zadania, za które w przyszłości być może powinni odpowiadać karnie? A przecież nie grozi im nic poważnego. Ustawa o policji (i ustawy o innych służbach) przewidują możliwość odmowy wykonania rozkazu z natychmiastowym powiadomieniem komendanta głównego. Przecież za tego rodzaju działanie grozi mu w ostateczności (bo przecież jeżeli działał w dobrej wierze, to nie naruszył ustawy ani regulaminów) wydalenie ze służby po postępowaniu dyscyplinarnym i z możliwością odwołania do sądu.

    Trudno sobie wyobrazić, aby funkcjonariusz mógł być oskarżany o niesubordynację czy inną dezercję w przypadku zgodnego z regulaminem zgłoszenia wątpliwości co do legalności polecenia. Zdumiewające jest to przywiązanie do służby, munduru, procedur czy kolegów kultywujących poczucie, że są w jakiejś elitarnej służbie. Czy to o to chodzi? A przecież zaufanie do instytucji policji leci na łeb na szyję. Coraz większy procent Polaków uważa, że po zmianie partii rządzącej trzeba będzie, przynajmniej tych nadgorliwych, funkcjonariuszy rozliczyć. A mimo to ich nadgorliwość nie tylko powtarza się, ale i narasta.

    W książce Łazarewicza, a jeszcze bardziej w filmie Jana P. Matuszyńskiego, „Żeby nie było śladów”, ten proces pokazany jest bardzo wyraźnie. Dotyczy szczególnie wysokiej rangi funkcjonariusza SB, granego przez Tomasza Kota, pułkownika Kowalczyka, który nawiązuje do postaci wspominanego przez Cezarego Łazarewicza Romualda Zajkowskiego. Początkowo, ten istotny w strukturze gabinetu ministra oficer przedstawia raport zgodny z prawdą i proponuje rozwiązanie całkowicie słuszne i akceptowalne. Ukarać milicjantów, żeby pokazać, że nikt nie jest ponad prawem.

    Niestety generał Kiszczak jest bardziej politykiem niż sprawiedliwym szeryfem. Wyczuwa szybko (i najprawdopodobniej słusznie, choć nie wiemy jak by się potoczyły zdarzenia, gdyby to rzeczywiście sprawcy, a nie niewinni sanitariusze zostali ukarani), że sprawa będzie miała charakter polityczny i trzeba sfabrykować dowody, aby obciążyć pogotowie, i uniewinnić milicjantów.

    Płk. Kowalczyk stopniowo przyjmuje tę grę. Początkowo wykonuje tylko polecenia, ale z czasem robi się coraz bardziej kreatywny. W końcu to on wymyśla jedną z kluczowych intryg dla obciążenia sanitariuszy.

    A przecież niewiele ryzykuje. Gdyby przestał ślepo wykonywać polecenia Kiszczaka, co najwyżej by został przesunięty na inne stanowisko. Jest na tyle wysoko, że raczej nie zostałby dotkliwie ukarany. Co najwyżej uznany za mało przydatnego. Tym bardziej, że czas pokazałby, że to on miał rację postulując ukaranie milicjantów, bo sytuacja polityczna wymknęła się spod kontroli i nikt w Polsce nie wierzył w niewinność zomowców.

    W filmie ten proces łamania się postaci granej przez Tomasza Kota wydaje się bardzo krótki. W rzeczywistości też tak pewnie było. I też nie był to najprawdopodobniej jedyny przypadek, kiedy fakty musiał ustąpić linii propagandy. A jednak były w milicji przypadki odmowy wykonania rozkazu, a w SB przejścia „na drugą stronę” i pomagania opozycji. Czyżby w obecnej policji pranie mózgu było silniejsze niż w PRL?

    Czytając książkę Łazarewicza lub oglądając film na jej podstawie, przypomina się ten fragment wiersza Miłosza, który otwierał każdorazowo rubrykę „Tygodnika Mazowsze” o represjach wobec obywateli: „Spisane będą czyny i rozmowy” i niewiele, przynajmniej przed historią, pomoże nieudolne zacieranie śladów.

    Piotr Niemczyk