Kategoria: Aktualności

  • Rusza „Gruba Literatury”, w pierwszym odcinku „Grona gniewu”

    Czym jest „Gruba Literatury”? To cykl, w którym będę opowiadał o klasykach literatury, książkach zapomnianych, ale też prawie zupełnie nieznanych. Oczywiście będzie on dość nieregularny, ale będzie! Na pierwszy ogień poszły „Grona gniewu” Johna Steinbecka – książka, która ukazała się w 1939 roku. Przypomnę tylko, że Steinbeck otrzymał w 1962 roku literacką Nagrodę Nobla. Obecnie w pięknych wydaniach jego książki wznawia Wydawnictwo Prószyński i Spółka, więc mogą Państwo to i owo nadrobić. Oddaję w Wasze ręce materiał wideo, jednocześnie dziękuję Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie” za pomoc przy jego realizacji.

    Smacznego!

    W następnym odcinku „Sto lat samotności” Gabriela Garcii Marqueza, bo przecież zbliża się wielkimi krokami premiera serialu na Netflixie.

  • Kończył pisać książkę w domu weselnym. Marcin Meller o „Dzieciach lwa”

    Czy przyjaźń to jedno z najbardziej nadużywanych słów? Jaka jest jej cena? W „Dzieciach lwa” przeczytacie o przyjaźni przez wielkie P, zajrzycie do ogarniętej wojną Gruzji, pomyślicie, co by było, gdyby, a także zajrzycie za kulisy robienia mediów w Polsce. „Dzieci lwa” podobały mi się bardziej niż „Czerwona ziemia”, więc polecam, materiał nie jest sponsorowany 🙂 Rozmawiamy też o dość innowacyjnej metodzie kończenia pisania książki, więc obejrzyjcie materiał. 

  • Gigantyczny wybór październikowych premier, po które sięgnąć?

    No dobra, październikowe premiery będę czytał przez najbliższych kilka miesięcy. Po ostrej selekcji i tak zostało sporo tytułów, które chcę przeczytać – po prostu jest w czym wybierać. Mam nadzieję, że Państwo również znajdą coś dla siebie. Gdy klikniecie w okładkę, przeniesiecie się na stronę wydawnictwa/księgarni, gdzie przeczytacie więcej o interesującym Was tytule. Smacznego! 

  • Al Capone, polskie Chicago i gangsterka pełną gębą – „Blady świt” Grzegorza Dziedzica już jest!

    Na pierwszy rzut oka to powieść kryminalna, ale gdy spojrzeć głębiej, to jest to historia polskiego Chicago. Teodor Rucki pracuje dla Ala Capone, więc nie zdziwicie się, jeśli w tle pojawią się wojny gangów, niezbyt przyjemne zakamarki miasta, a do tego Ku Kux Klan. Czy Teodor Rucki, główny bohater książek Grzegorza Dziedzica przetrwa do ostatniej strony? Może jednak padnie ofiarą gangsterskich porachunków i swoich słabości? „Blady świt” już do przeczytania, więc sięgnijcie i przenieście się do Chicago bez wstawania z fotela. To jednak nie jedyna zachęta, bo mam dla Was materiał wideo, gdzie chodzimy z Grzegorzem śladami bohaterów książki, w którym występuje też Daniel Pogorzelski, znawca historii Chicago. Smacznego!

  • Literacka Podróż Hestii, czyli Karolina Lewestam z główną nagrodą!

    To miał być materiał nagrany w promieniach słonecznych, nominowane i nominowanego chcieliśmy zabrać na plażę, a co z tego wyszło? Molo w deszczu, plaża w deszczu, a nominowane i nominowani nagrani pod dachem. Nie to jest jednak najważniejsze, bo laureatką czwartej edycji Literackiej Podróży Hestii została Karolina Lewestam za książkę „Silla”, więc na tym się skupmy. Zapraszam do obejrzenia materiału!

  • Czekaliśmy 10 lat, ale było warto! Terry Hayes o „Roku szarańczy”

    Dlaczego na nową książkę czekaliśmy aż 10 lat? Czy naprawdę FBI może zmienić kolor świateł na skrzyżowaniu? Czy możemy zmienić przyszłość przenosząc się w przeszłość? Tematów do rozmowy z Terrym Hayesem jest sporo, ale główny to „Rok szarańczy”, który ukazał się nakładem Domu Wydawniczego Rebis. Zobaczcie, posłuchajcie, przeczytajcie.

  • W cieniu zakazanego Kinga, czyli rzecz o HB1069. Felieton Jakuba Ćwieka

    No to poszła w świat wiadomość z Florydy — książki Stephena Kinga zostają zakazane! I nie jest to żadna plotka, bo napisał o tym — wyrażając przy tym spore zaskoczenie owym faktem — sam król horroru. Jego tweet na ten temat, z ostatniego dnia sierpnia, ma na ten moment prawie dziewiętnaście milionów wyświetleń i blisko sto pięćdziesiąt tysięcy polubień. No bo jakże to tak? Gdzie my żyjemy, że książek zakazują?!

    Sytuację podkręca oczywiście fakt, że Floryda, gdzie King obecnie mieszka, jest stanem rządzonym przez Republikanów, z którymi pisarz się, delikatnie mówiąc, nie lubi. Zwłaszcza jego wpisy szydzące z Trumpa, albo wręcz otwarcie go wyzywające niosą się po świecie raz za razem, ku wściekłości zwolenników żółtowłosego zbawcy Qanonu.

    Może się więc wydawać, że to zemsta za te wpisy, prawda? W rzeczywistości jednak w ogóle nie chodzi o Kinga.

    Zacznijmy od tego, że sprawa nie jest nowa.

    Jej pierwszym etapem, było podpisanie w maju ubiegłego roku , przez republikańskiego gubernatora Florydy, Rona DeSantisa tak zwanego HB 1069 czyli ustawy stanowej regulującej szereg kwestii związanych z procesem edukacji. Dokument ten powstał rzekomo w odpowiedzi na szerokie zapotrzebowanie społeczne, a w rzeczywistości odnosił się do skarg szurniętych konserwatystek z organizacji zwanej „Mamuśki wolności” (Moms of Liberty).

    Tak się składa, że DeSantis, sam z mielonką zamiast mózgu, z Mamuśkami się zgadza, więc zlecił sporządzenie odpowiedniej ustawy. A ta zawiera między innymi punkt odnoszący się do kontroli społecznej (nie tylko rodzicielskiej) nad materiałami edukacyjnymi w szkołach.

    Stephen King, fot: Shane Leonard

    Znaczy to mniej więcej tyle, że każdy obywatel może zgłosić zastrzeżenia do książek lub materiałów w bibliotece szkolnej, jeśli uzna, że przedstawiają one tematy związane z rasizmem, przemocą, tożsamością LGBTQ+, tematami zdrowia psychicznego, a także treści o charakterze seksualnym, nawet jeśli nie są pornograficzne. Takie materiały mogą zostać zdjęte ze szkoły już prewencyjnie, po samym zgłoszeniu, aż do czasu ich weryfikacji.

    Ustawa nie precyzuje żadnego z pojęć klasyfikujących do zakazu, pozostawiając ogromne pola do nadużyć (na przykład książka piętnująca rasizm też się do niego odnosi).

    Nie mówi jak długo taka weryfikacja miałaby trwać. W praktyce więc książka zdjęta z półki nawet bez sensownego powodu, może już na tę półkę nie wrócić

    Dokument podpisany, jak już wspomniałem, w maju, wszedł w życie w lipcu 2023. I to właśnie on spowodował, że z bibliotek szkolnych na Florydzie usunięto dziesiątki, jeśli nie setki książek, w tym między innymi dwadzieścia trzy tytuły autorstwa króla grozy. Są to między innymi „Carrie”, „To” czy „Wielki marsz”, w których faktycznie, nie da się temu zaprzeczyć, znajdują się treści związane z zachowaniami seksualnymi.

    Nie popieram zakazu, ale mówiąc szczerze o samego Kinga w tym przypadku gardłować mi się zwyczajnie nie chce. Jemu ta ustawa nie zaszkodzi, bo i tak jest przecież wszędzie. Kto będzie chciał, na pewno do niego dotrze bez większego trudu.

    Warto jednak wiedzieć, że głównym celem tego zapisu są przede wszystkim książki traktujące o seksualnej orientacji czy tożsamości płciowej ( takie jak chociażby „Gender Queer” autorstwa Maii Kobabe, opisująca tożsamość płciową i seksualność, czy „All Boys Aren’t Blue” George’a M. Johnsona, poruszająca kwestie rasizmu i tożsamości LGBTQ+).

    Skąd to przekonanie? Cóż, świadczą o tym inne punkty HB 1069.

    www.unsplash.com/Gene Gallin

    Mam na myśli między innymi kwestię całkowitego zakazu używania zaimków niezgodnych z płcią biologiczną: Nauczyciele i uczniowie nie mogą używać zaimków, które nie odpowiadają ich płci określonej przy urodzeniu. Szkoły nie mogą pytać uczniów o preferowane zaimki ani ich stosować, jeśli nie są zgodne z płcią biologiczną.

    Ważne dla ustawodawcy jest też ograniczenie nauczania o tożsamości płciowej i orientacji seksualnej: Zakaz dotyczy nauczania na ten temat w klasach od przedszkola do ósmej klasy. Jest to rozszerzenie wcześniejszej ustawy, nazywanej potocznie „Don’t Say Gay”.

    To, że z półek znikają książki Kinga, Huxleya czy Vonneguta to efekt tego, że może je zgłosić każdy. I ludzie, zwłaszcza konserwatyści, zgłaszają, przez co w samym tylko ubiegłym roku zablokowano blisko czterysta tytułów, a DeSantis chwali się, że inicjatywa oddolna spotyka się z takim zaangażowaniem.

    Ale pod płaszczykiem tej rzekomej oddolności, kryje się skoordynowane działanie republikanów mające na celu zablokowanie młodym ludziom dostępu do wiedzy, która pozwoliłaby im lepiej zrozumieć siebie i otoczenie.

    Dlatego jak tak teraz myślę, to chyba nawet mam w tej sprawie trochę do Kinga żal. Bo jeszcze raz, DeSantis i inni florydzcy konserwatyści są pieprznięci i chorzy z nienawiści i to jest jasne. Zakazywanie książek w taki sposób głupie. Ale King zamiast wykorzystać fakt znalezienia się w tej przykrej sprawie tak, by sprawnie przekierować spojrzenia mediów na prawdziwy problem, on — pisarz przecież spełniony — ściąga uwagę na siebie i tworzy temat zastępczy, skupiając na tym, że jakiś dzieciak nie będzie miał opcji wypożyczenia książki „To” w szkolnej bibliotece.

    Mimo wszystko szkoda.

    Jakub Ćwiek

  • Na które książki polować we wrześniu? Podpowiadam

    Od razu widać, że kończą się wakacje, bo premier więcej, bo premiery ciekawsze, bo premier tyle, że nie wiem, kiedy to wszystko przeczytam. Pewnie nigdy, ale żyjmy nadzieją, że jednak damy radę. Co więc w dziewiątym miesiącu roku? Zobaczcie, poklikajcie, oby Wam coś przypadło do gustu, bo się trochę narobiłem! Smacznego, dajcie w komentarzu znać, co wybraliście, albo co dopisujecie do tej listy.

  • Ignorancja polskich służb, a w tle Państwo Islamskie. Przeczytajcie „Gruzy kalifatu” Marka Sygacza

    Gdy osiem lat temu, piątego września, zatrzymano w Rybniku Mourada ben Brahima, wszystko wydawało się jasne. Obywatel Maroka miał być członkiem międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie, czyli ISIS. Mourad ben Brahim dotarł do Polski przez Turcję, Grecję i Austrię. Poślubił Polkę, a w 2019 roku został skazany na blisko cztery lata więzienia. Jaki jest finał tej historii? Niezbyt wesoły, dla każdej ze stron.

    Jednak „Gruzy kalifatu” Marka Sygacza to szersza opowieść o Państwie Islamskim i jego działalności nie tylko w Europie. Sygacz jeździ do takich miejsc, o których my boimy się czytać, więc jego relacje są jeszcze bardziej wartościowe i realistyczne. Czy wojna wszędzie wygląda tak samo? Czym jest cyberkalifat oraz dlaczego Kirkuk to iracki Teksas? Rozmawiamy też o obcokrajowcach walczących z ISIS, kobietach wojującymi z dżihadystami, a także systemie niesprawiedliwości.

    Gruzy kalifatu” ukażą się 11 września nakładem wydawnictwa Post Factum, z którym w ramach płatnej współpracy powstał ten materiał.