Kategoria: Aktualności
-
Hemingway, Vonnegut i donuty! Kolejna podróż śladami książek
Było sporo chodzenia, dużo książek, a dodatkowo trochę jedzenia. Do Chicago leciałem przede wszystkim po to, żeby zrealizować materiał śladami książek Grzegorza Dziedzica (klik). Jednak okazja czyni złodzieja i powstała też druga rzecz, którą możecie właśnie obejrzeć. Gdzie urodził się Ernest Hemingway? Jak wygląda muzeum Kurta Vonneguta? Czy warto wydać 14 dolarów na wizytę w Muzeum Pisarzy Amerykańskich? No i w końcu: jak smakują amerykańskie donuty? Dziękuję Grzegorzowi i Magdzie za opiekę i gościnę, a także nagrywanie mnie! Oddaję, a właściwie oddajemy Państwu materiał, który może się Wam spodobać, ale wiadomo, że nie musi.
-
Czy ktoś pisze książki za Camillę Läckberg? Felieton Katarzyny Tubylewicz
Tuż przed Targami Książki w Göteborgu, które odbywają się pod koniec września i są najważniejszym wydarzeniem literackim w Szwecji – poza Noblem oczywiście – w szwedzkim świecie kultury zawrzało. No może nie do końca zawrzało, bo oburzenie z powodu skandalu było zaskakująco słabe, ale przez chwilę zapowiadało się na mega eksplozję. Taki był też plan. Świetne pismo „Kvartal” opublikowało poprzedzony długim researchem obszerny artykuł autorstwa pana Lapo Lappina ujawniający, że królowa szwedzkiego kryminału Camilla Läckberg ma …ghost writera. Jest w nim dodatku inny autor kryminałów Pascal Engman, który oficjalnie występuje także jako redaktor kilku powieści Läckberg.
Według Lappina to Engman napisał „Kobiety bez litości”, a „Idziesz do więzienia” też zostało napisane nie przez królową, choć trudno orzec przez kogo. Do tych druzgoczących wniosków Lappin doszedł dzięki sztucznej inteligencji. Dokładniej było tak, że przeanalizował wszystkie książki Läckberg za pomocą programu Stylo, który służy do przeprowadzania analiz stylometrycznych tekstów. Mamy tu zresztą polski wątek, bo w stworzeniu programu Stylo brało udział dwóch Polaków: Maciej Eder i Jan Rybicki. W przypływie patriotycznego szału można by więc stwierdzić, że Polacy złamali najpierw szyfr Enigmy, a potem przyczynili się (niebezpośrednio, ale zawsze) do złamania tajemnicy Camilli. A może nawet do upadku królowej? Wow!

www.unsplash.com/Aaron Burden Dogłębna analiza słownictwa i stylistyki kryminałów Läckberg nie pozostawia złudzeń, dwie z nich napisał ktoś inny. W sumie nic dziwnego, Läckberg poza byciem odnoszącą niezwykłe sukcesy komercyjne pisarką jest bizneswomen inwestującą w najprzeróżniejsze firmy i projekty, instagramerką, influencerką, mamą czwórki dzieci, trendsetterką i bywalczynią wszelkich możliwych imprez. Od dawna zastanawiam się nad tym: jak ta kobieta znajduje czas na pisanie?! Sama należę do osób grzebiących się z każdą książką, a dziś, żeby odnosić sukcesy finansowe z publikowania książek, trzeba je z siebie wyrzucać w tempie Remigiusza Mroza. Taki świat. I Läckberg jakimś cudem daje radę.
Wróćmy do naszej historii. Lapo Lappin przekonany, że znajduje się w przedsionku czyśćca, które zafundował właśnie królowej, próbował się z nią przed publikacją artykułu skontaktować. Oczywiście mu się to nie udało, Läckberg, jak każda kobieta sukcesu, jest zajęta. Na uporczywe maile dziennikarza odpowiedziała jej agentka Paulina L . Oskarżenia określiła mianem bezzasadnych i dodała, że „35 milionów sprzedanych książek autorki mówi samo za siebie”. Pascal Engman zdecydowanie zaprzeczył, jakoby robił coś więcej niż redagował książki Läckberg. W końcu sama Camilla napisała w mediach społecznościowych, że wszyscy pisarze mają redaktorów i to właśnie redaktorzy pozwalają im się w pełni rozwinąć. Myśl tę podchwyciła gazeta „Sydsvenskan”, której dziennikarz dowodził, iż bycie pisarzem jest tak naprawdę procesem kolektywnym i zawsze jest tak, że jedną książkę pisze wiele osób. Nie dodał, czy oznacza to, że Nagroda Nobla powinna być przyznawana autorom i ich redaktorom. A byłaby to myśl frapująca i nowa!
W poświęconych kulturze podcastach dziennikarze i krytycy dyskutujący o skandalu dawali do zrozumienia, że w zasadzie nie ma co przesadzać z tymi potępieniami, bo Camilla Läckberg to silna marka, a z silnymi markami jest tak, że poszukują nowych dróg, żeby się rozwijać. Następnie jeden z najbardziej zarozumiałych i irytujących pisarzy starszego pokolenia, Jan Guillou zapytany podczas Targów Książki, co sądzi o ghost writer-gate odparł z przekąsem, że widzi w tym biznesową logikę.
W sumie jest to ekscytujący pomysł. Dla przemysłów literackich tego typu, samo napisanie książki jest czymś, co zajmuje najwięcej czasu i ma najmniejsze znaczenie z finansowego punktu widzenia. Gdyby na przykład książkę mogła napisać maszyna, a autorka zamiast pisania zajmowała się tym, co najważniejsze, czyli promocją, to byłoby to jeszcze bardziej korzystne dla ekonomii.
Wygląda więc na to, że królowa jest naga i nikogo to nie obchodzi, bo we wspomnianym przemyśle literackim nie chodzi o książki, ale o markę. A marką jest postać autorki. I o swoją markę Camilla Läckberg dba, jak nikt inny, nieustannie mieszając doniesienia o swoich sukcesach (ostatnio jej „Księżniczka z lodu” znalazła się na liście 100 najsłynniejszych kryminałów świata „The Time” (klik) z płaczliwymi informacjami o upadkach i o tym, że tak naprawdę królową nie jest. Ludzie lubią takie klimaty, poczucie, że ktoś jest wielki, a jednak i tak ma pod górkę, jak każdy. Tego lata furorę zrobił program radiowy, w którym Camilla płakała opowiadając, że zawsze czuła się gruba, nawet wtedy, gdy była chuda, a teraz to już naprawdę jest gruba i bardzo cierpi, ale zarazem walczy, by pokochać swoje krągłości. Bo to się należy wszystkim kobietom. 35 milionów sprzedanych książek i miłość do własnych krągłości.
No cóż, Camilla jest po prostu mistrzynią publicity. Dobrze to rozumie David Lagercrantz, którego najnowsza seria kryminałów za nic nie chce powtórzyć sprzedażowych sukcesów ”Millennium”. W trakcie Targów Książki w Göteborgu Lagercrantz opublikował więc felieton w ”Expressen”, w którym narzekał na to, że autorzy kryminałów są beznadziejni i nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Interesuje ich tylko sprzedaż własnych tytułów i nowe umowy oraz to, czy dobrze wyglądają na Instagramie. ”Jeśli kiedykolwiek tak się zachowywałem, możecie mnie od razu zastrzelić” – pisał. Na koniec dodał, że podczas Targów ucieka gdzie pieprz rośnie, jak tylko zobaczy, że zbliża się do niego Läckberg. Plotki mówią, że po publikacji felietonu Läckberg przyszła na spotkanie autorskie Lagercrantza na nadal trwających Targach i zaczęła machać rękami krzycząc „możesz już zwiewać, zbliżam się!” A kiedy z dumnie podniesioną głową zaczęła się oddalać, Lagercrantz wrzasnął „Mogę zostać twoim ghost writer’em!”. Założę się, że akcja ta podniesie im sprzedaż!

Katarzyna Tubylewicz Nie da się ukryć, że pisarze o nazwiskach na L wydają się najlepiej rozumieć, jakie są potrzeby dzisiejszego rynku oraz czytelników. Zastanawiam się, czy nie zacząć poważnie pracować nad moją nową strategią marketingową i nie zacząć od małej zmiany pierwszej litery. Lubylewicz: to byłby dobry początek.
Katarzyna Tubylewicz
-
Sushi, rekordowa cena tuńczyka i pożary. Piotr Milewski o „Tokio. Opowieściach z Dolnego Miasta”
Czy sushi ze stacji benzynowej za 23 złote smakuje tak samo, jak zjedzone w Tokio? Jak zmieniało się miasto, jak zmieniali się ludzie, którzy je zamieszkują? Rozmawiamy też o burzeniu budynków w trakcie pożaru, a także o rodzinnych biznesach, dla których ludzie poświęcają swoje kariery. Przed Państwem Piotr Milewski i jego książka „Tokio. Opowieści z Dolnego Miasta”.
Materiał powstał przy płatnej współpracy z Wydawnictwem Świat Książki.
-
Salman Rushdie o zamachu, Polsce, książkach i Kapuścińskim
12 sierpnia 2022 roku literacki świat wstrzymał oddech. Przed jednym z wykładów Salman Rushdie zostaje zaatakowany przez nożownika. Nikt nie wie, czy w wyniku odniesionych ran pisarz przeżyje. Rok i dwa miesiące później Rushdie uczestniczy w konferencji prasowej w trakcie Targów Książki we Frankfurcie. Uśmiecha się, jest wyluzowany, ale zdaje sobie sprawę, że „było blisko”.
Oczywiście konferencja prasowa odbyła się z zachowaniem wszystkich środków bezpieczeństwa, ale to zobaczycie w materiale. Pojawiają się w nim także książki wydane w ostatnim czasie przed Dom Wydawniczy Rebis, czyli „Miasto zwycięstwa” i „Języki prawdy”.
-
Jak pachnie dzieciństwo? Rozmowa z Valérie Perrin
Spotkaliśmy się na placu zabaw, bo gdzie najlepiej rozmawiać o dzieciństwie? Było ich troje, poznali się jako dziesięciolatkowie, spędzali ze sobą praktycznie cały czas. Czy ich przyjaźń przetrwała próbę i trzydzieści lat później nadal są nierozłączni? „Cudowne lata” to historia o poszukiwaniu tożsamości, wielkich i małych miłościach, rodzicach, ale także o ich braku. To także opowieść o chwastach, które zarastają relacje międzyludzkie i trzeba naprawdę wiele wysiłku żeby je wyplewić. Znajdziecie tu także wątek kryminalny, a także nadzieję, która jest, na szczęście, zawsze.
Zobaczcie rozmowę z Valérie Perrin, przenieście się w czasie i odpowiedzcie sobie na pytanie, jak pachniało Wasze dzieciństwo?
Materiał powstał przy współpracy płatnej z Wydawnictwem Albatros
-
Skup złomu, hazard, Orient Express i Chiny – Maciej Siembieda o „Oriencie”
Fikcja spleciona z prawdą – to od zawsze znak rozpoznawczy książek Macieja Siembiedy. Tym razem przenosimy się do Chin, Szwajcarii, a także do skupu złomu na wschodzie Polski i kasyna umiejscowionego jeszcze ciut bardziej w prawo na mapie. Jest oczywiście Jakub Kania, któremu Siembieda dał nowe zawodowe życie – poszedł do prywaciarza. Jakie zadanie czeka go tym razem? Sporo podróżuje, sporo je, ale też sporo myśli. Oczywiście pojawia się też Teresa Barska, która może Kani bardzo zaszkodzić, ale może też pomóc. Żeby się przekonać, którą opcję wybierze, wystarczy się przekonać 🙂
Obejrzyjcie naszą rozmowę o „Oriencie”, którą nagraliśmy w kolejowych okolicznościach przyrody, a potem sięgnijcie po książkę, bo warto. Jak zwykle.
Współpraca płatna z Wydawnictwem Agora
-
Po które listopadowe premiery sięgnąć? Podpowiadam
Szybko poszło. Zaraz zakończymy rok, będą podsumowania, listy top, listy naj. Zanim jednak to nastąpi, to spójrzmy, co szykuje dla nas literacki listopad. Tradycyjnie przejrzałem, przeklikałem i mam dla Was listę potencjalnie ciekawych lektur na ten miesiąc. Mam nadzieję, że się skusicie, smacznego! Po kliknięciu w okładkę przeniesiecie się na stronę wydawnictwa, gdzie przeczytacie więcej o interesującym Was tytule.
-
Jaka powinna być biblioteka w XXI wieku?
Jak przyciągnąć czytelniczki i czytelników do biblioteki? Jaką powinna spełniać rolę? Czy powinna się ścigać z innymi rozrywkami? Artur Madaliński, nowy dyrektor Biblioteki Śląskiej opowiada o swojej wizji tego miejsca. Czy można doprowadzić do stanu, w którym biblioteka nie będzie tylko wypożyczalnią książek, ale będzie żyła własnym życiem? Zobaczcie naszą rozmowę, może wyciągniecie wnioski, które sprawią, że inaczej spojrzycie na to miejsce.




















