Kategoria: Aktualności

  • Najlepsze kryminały, powieści sensacyjne i thrillery 2020

    Morderstwa, pościgi, kryminalne zagadki. To historie, które od zawsze rozpalają serca i umysły czytelniczek i czytelników. Które książki spodobały mi się najbardziej w mijającym roku? Naprawdę było na czym zawiesić oko, ale było też kilka książek, których nie dokończyłem. Wszystkie poniższe jednak polecam, a jeśli jeszcze nie zrobiliście prezentów, to może moje rekomendacje się Wam przydadzą. Klikając w okładkę przeniesiecie się do sklepu, w którym możecie o danej książce przeczytać więcej, ale też ją kupić. 

  • Najlepsze książki, które przeczytałem w 2020 roku

    To był (jest) dziwny rok. Jedyne co się w naszym życiu pewnie nie zmieniło, to czytanie książek. Założę się, że część z Was przeczytała ich naprawdę dużo, bo przecież ile można oglądać Netflixa albo grać w gry. Najpierw myślałem o wyborze dziesięciu książek, ale dlaczego fajne tytuły mają cierpieć z powodu wymyślenia sztywnych ram? Jest ich więc osiemnaście, a każdą z nich chciałbym przeczytać jeszcze raz, każdą z nich Wam polem i daję gwarancję, że będą Państwo zadowoleni. Oto moje tegoroczne zestawienie powieści, reportaży i książek literatury faktu. Na kryminały, sensację i thrillery jeszcze przyjdzie czas. Po kliknięciu w każdą z okładek przeniesiecie się na stronę sklepu, gdzie będziecie mogli przeczytać więcej o danej książce, a także ją po prostu kupić.

  • „Dla mnie to zaszczyt być cenzurowanym, bo nie byłem nawet w PRL-u”. Rozmowa z Chrisem Niedenthalem

    13 grudnia 1981 roku został wprowadzony w Polsce stan wojenny. W drugim dniu jego trwania Chris Niedenthal zrobił jedno ze swoich najsłynniejszych, a prawdopodobnie najsłynniejsze zdjęcie. Przed warszawskim kinem Moskwa, na którym reklamowano film Coppoli „Czas apokalipsy” stał wóz opancerzony, pewnie je kojarzycie, jest też na okładce książki Niedenthala „Zawód fotograf. Ciąg dalszy nastąpił”. Na rozmowę o fotografiach i o książce spotkaliśmy się w miejscu, gdzie kiedyś stało kino Moskwa, a ostały się po nim dwa kamienne lwy, które zresztą również widać na słynnym zdjęciu. Porozmawialiśmy o cenzurze, braku zaufania Lecha Wałęsy do Niedenthala, sprzęcie fotoreportera, ale też o czasach najnowszych, w których autor książki znów wyszedł na ulicę.

  • Pokojowa Nagroda Literacka, o co w niej chodzi?

    Znam przypadek pewnego śląskiego prezydenta, który  nakazał swoim podwładnym wysyłanie na niego smsów w konkursie lokalnej gazety. Nie pamiętam już jak to się skończyło, ale mam wrażenie, że takie działanie mogło wpłynąć na wyniki. Nie chcę myśleć, że inni zachowali się tak samo, ale przyznacie, że pokusa była pewnie spora. Z opowieści znam historię o tym, gdy za czasów konkursów polegających na wysyłaniu kuponów wycinanych z gazety, z kiosków znikała niesamowita liczba egzemplarzy, a kilkadziesiąt kuponów było wypisanych tym samym charakterem pisma. Jak wyglądają konkursy w branży literackiej?

    Doskonale wiecie, że w naszym książkowym światku są plebiscyty oparte na wysyłaniu smsów oraz klikaniu. Czy ma to większy sens? Jestem przeciwnikiem takiej metody, bo przecież jeśli mamy wystarczająco dużo pieniędzy i czasu, to jesteśmy w stanie wygrać każdy taki konkurs odbywający się na takich właśnie zasadach. Nie twierdzę, że tak się dzieje, ale jest to dość duże pole do nadużyć – jeśli tylko ktoś miałby oczywiście ochotę. Nie dalej niż kilka miesięcy temu napisał do mnie jeden z najbardziej popularnych pisarzy kryminałów i poinformował, że w plebiscycie, w którym bierze udział, na jego konkurenta głosują dziwne profile facebookowe. Nie chciał się wypowiedzieć pod nazwiskiem, może się bał, że nigdy do tej nagrody nie będzie już nominowany.

    Jestem taki mądry, bo kiedyś zorganizowałem zabawę, w której do wygrania była książka. Napisałem, że wygra ta odpowiedź, która zdobędzie najwięcej polubień. Pewnie się domyślacie, co się wydarzyło. Niektóre z nich miały ponad setkę lajków, a gdy wszedłem w poszczególne profile, to nagle się okazało, że smakksiazki jest bardzo popularny w Azji. Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe przykłady wpadłem na pomysł Pokojowej Nagrody Literackiej. Na czym to wszystko ma polegać?

    To bardzo proste. Nie będzie smsów, kuponów, kolesiostwa. Oddaję głos pisarkom i pisarzom, którzy wybiorą najlepsze przeczytane przez siebie, a wydane w mijającym roku książki. Żeby nie rzucać się od razu na głęboką wodę, bo przecież cały pomysł może nie wypalić, w pierwszej edycji skupiam się na szeroko rozumianym kryminale, sensacji, thrillerze, horrorze. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Już informuję. Dziś rozpocznę wysyłanie wiadomości do ponad setki pisarek i pisarzy, których nazwiska są na polskiej scenie literackiej. Każdy będzie mógł wybrać maksymalnie 10 książek, które uszereguje w kolejności od najlepszej przeczytanej. Pierwsze miejsce to 11 punktów, drugie – dziesięć, itd. Moją rolą będzie tylko zsumowanie punktów i ogłoszenie najlepszej trójki.

    Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy odpiszą, ale mam też wrażenie, że będzie to nagroda ekstremalnie uczciwa, bo przecież przyzna ja środowisko. Nie mam głosu ja, nie ma głosu nikt, kto nie jest pisarką albo pisarzem. Tak, można zgłaszać też zagraniczne tytuły. Dlaczego Pokojowa Nagroda Literacka? Po pierwsze, nie będzie tutaj kontrowersji, a po drugie – „gala” będzie transmitowana z mojego pokoju. Mam nadzieję, że to nie jedyna edycja, ale może być i tak, że nikt nie odpisze, wtedy zwijam plebiscytowe żagle.

    Adam Szaja

  • Morsowanie, latarnie morskie i skarby ukryte w morzu. Rozmowa z Adamem Michejdą

    Dobra, nie ma co już dłużej odwlekać emisji tego kompromitującego mnie materiału filmowego. Adam Michejda, który morsuje od kilku lat wziął mnie pod swoje skrzydła, a że kilka dni wcześniej założyłem się z jego wydawcą, że wejdę, to wszedłem – efekty w załączonym nagraniu. Jednak morsowanie jest tylko dodatkiem do najnowszej książki Adama, czyli „Gwiazdy Północy”. Rafał Pilny wraz ze swoją ekipą powraca, a tym razem zagadka do rozwiązania kryje się nad morzem, a nawet w morzu. Są latarnie morskie, są pościgi, są skarby, więc wszystko co potrzebne, żeby cofnąć się do lat, kiedy czytało się o przygodach, które rozpalały naszą wyobraźnię.

     

  • Kajko i Kokosz wjeżdżają na Netflixa!

    Netflix ogłosił pierwszą polską oryginalną serię animowaną – Kajko i Kokosz – opartą na kultowym komiksie Janusza Christy. Serial powstaje na kanwie zabawnych perypetii dwójki przyjaciół: Kajka i Kokosza – słowiańskich wojowników oraz ich wiernego kompana smoka Milusia, którzy wspólnie doświadczają wzlotów i upadków w walce z armią Zbójcerzy. 

    W pracę nad serialem zaangażowani są twórcy związani z ikonicznym komiksem oraz ze środowiskiem komiksowym. Wśród nich reżyserzy: Michał Śledziu Śledziński, Tomasz Leśniak, Marcin Wasilewski (GS Animation), Łukasz Kacprowicz (GS Animation), Robert Jaszczurowski (GS Animation), Marta Stróżycka i Aliaksandr Sasha Kanavalau oraz scenarzyści: Maciej Kur i Rafał Skarżycki. Autorem projektów postaci jest Sławomir Kiełbus, mianowany przez samego Janusza Christę swoim następcą. Konsultantami scenariuszowymi są Mike de Seve oraz nowojorskie studio Baboon Animation. Za produkcję odpowiada studio animacji EGoFILM pod nadzorem Eweliny Gordziejuk – showrunnerki, producentki wykonawczej i pomysłodawczyni adaptacji komiksu. Nad organizacją i przebiegiem produkcji czuwa Małgorzata Badowiec – producentka liniowa. Prawa do adaptacji komiksu zostały nabyte od Fundacji Kreska im. Janusza Christy, której Prezesem jest Paulina Christa wnuczka twórcy Kajka i Kokosza. Komiks po raz pierwszy został opublikowany w 1972 roku, a premiera animacji na platformie Netflix zaplanowana jest na 2021 rok.

    www.unsplash.com/Thibault Penin

    Łukasz Kłuskiewicz, w Netflix odpowiedzialny za pozyskiwanie treści w regionie Europy Środkowej, tak komentuje produkcję:

    Ten wybór był dla nas oczywisty. „Kajko i Kokosz” to bardzo wartościowy element polskiej kultury i nasz rodzimy fenomen. Na komiksowych przygodach dzielnych wojów wychowały się całe pokolenia, dlatego też pracujemy nad serialem z ogromną ekscytacją. Cieszymy się, że w animacji kultowe postaci ożyją i nabiorą jeszcze większej wyrazistości. Jesteśmy przekonani, że za sprawą Netflix, Kajka i Kokosza polubią też widzowie na świecie. 

    Ewelina Gordziejuk, showrunnerka, pomysłodawczyni i producentka wykonawcza serialu/studio animacji EGoFILM tak go opisuje: 

    Serial „Kajko i Kokosz” to kino producenckie, które postanowiłam zrealizować, aby uczcić pamięć Janusza Christy. Ogromna część polskiej literatury, w tym komiksy Mistrza zasługują na ekranizację i to nie tylko ze względu na ogromną, wciąż rosnącą popularność i rzeszę wiernych fanów, ale też ze względu na potencjał filmowy historii i unikatową warstwę plastyczną. Właśnie te wyjątkowe walory komiksu „Kajko i Kokosz” przekonały mnie, że warto podjąć wyzwanie i zmierzyć się z czymś tak ogromnym i ważnym dla naszej kultury. Mam nadzieję, że nasz entuzjazm i zaangażowanie w projekt przełożą się na pozytywne wrażenia widzów serialu. 

    Sławomir Kiełbus, autor projektów postaci komentuje prace nad animacją: 

    Przy pracy nad komiksem jak i przy projektowaniu postaci do serialu nadrzędnym celem jest dla mnie zawsze odzwierciedlenie ducha twórczości Christy. Chyba nie jest to dla mnie trudne, bo przesiąkłem tym duchem już w dzieciństwie. Wychowałem się na tych komiksach. Rysując zachowuję szacunek dla oryginału, ale unikam ślepego naśladowania stylu. Projektowanie postaci do serii jest zgoła inne niż praca nad ilustracją. W ruchomym obrazie wszelkie niedociągnięcia powstałe na tak wczesnym etapie przekładają się na jakość animacji i odbiór serialu przez widzów. Praca  nad designem postaci jest też o wiele bardziej rozbudowana – konieczne było rozrysowanie pełnych obrotów postaci, widoków w perspektywie, ekspresji twarzy, charakterystycznych póz bohaterów czy mimiki ust.

    O serialu:

    Kajko i Kokosz to serial animowany stworzony na podstawie kultowego komiksu autorstwa Janusza Christy. Głównymi bohaterami serii są słowiańscy wojowie – Kajko i Kokosz. Przyjaciele na co dzień służą kasztelanowi Mirmiłowi, broniąc zamieszkałej przez nich osady przed wszelkimi niebezpieczeństwami. A tych nie brakuje. Największym zagrożeniem jest oddział rycerzy rozbójników – Zbójcerzy. Herszt Zbójcerzy, Krwawy Hegemon, marzy o zdobyciu Mirmiłowa, a odkąd Kajko i Kokosz przejęli jego jajo, z którego wykluł się smok Miluś, pragnie też osobistej zemsty na parze przyjaciół. Otwarte ataki, podstępy i fortele Hegemona – z tym mierzyć się będą Kajko i Kokosz. Każdy z odcinków serii będzie stanowił odrębną historię, a wszystkie będzie łączyć przyjaźń jako wartość nadrzędna serialu.  

    źródło: informacja prasowa

  • Zostań Świętym Mikołajem z Wydawnictwem SQN

    Lepsze od dostawania prezentów jest tylko ich dawanie. W tym roku ty też możesz zostać Świętym Mikołajem i zrobić coś dobrego dla innych! Wystarczy, że w nocy z 5 na 6 grudnia zamówisz książkę – Wydawnictwo SQN przekaże 10% wartości zamówień ze swoich księgarni SQNStore.pl i LaBotiga.pl na wsparcie seniorów.

    Między 19:00 w sobotę a 9:00 w niedzielę złóż zamówienie w księgarni SQNStore.pl lub Labotiga.pl. 10% wartości Twojego zamówienia trafi do Stowarzyszenia mali bracia Ubogich.

    To instytucja, która przeciwdziała marginalizacji osób starszych, łamie stereotypy na temat starości i alarmuje społeczeństwo o trudnej sytuacji seniorów w Polsce. Docierają do osób najbardziej potrzebujących naszej pomocy. Więcej informacji o działalności stowarzyszenia można znaleźć na stronie www.malibracia.org.pl.

    Pełny regulamin akcji Wydawnictwa SQN dostępny jest na stronach księgarń.

    Akcja dotyczy tylko książek Wydawnictwa SQN. Do wartości zamówienia nie wliczają się koszty wysyłki.

    źródło: informacja prasowa

  • Od Barbórki do Mikołajek, czyli Salon Spotkań Autorskich w Katowicach Online 2020

    Od 4 do 6 grudnia br. odbędzie się Salon Spotkań Autorskich w Katowicach Online. To wirtualne święto książki i czytelników, skierowane do wszystkich miłośników literatury. Szczególne zaproszenie kierujemy do mieszkańców Katowic i aglomeracji śląskiej, bowiem tu właśnie w Międzynarodowym Centrum Kongresowym miały odbywać się tegoroczne Targi Książki w Katowicach.

    Trzydniowe święto książki to cykl internetowych spotkań z cenionymi autorami – wśród których ważną rolę odegrają twórcy z regionu śląskiego, adresowane do dorosłych ale też
    i młodszych czytelników. Spotkania i rozmowy z autorami, w większości #NaŻywo, transmitowane będą za pośrednictwem kanałów Fundacji Historia i Kultura w mediach społecznościowych (Facebook i You Tube), strony internetowej Fundacji oraz patrona medialnego – portalu smakksiazki.pl. Wszystkie materiały dostępne będą dla zainteresowanych także po zakończeniu premierowych emisji.

    Znakomici autorzy reprezentujący szeroki wachlarz wydawniczy, atrakcyjny program, a także wsparcie projektu przez Katowice – Miasto Współgospodarza – to warte podkreślenia atuty Salonu Spotkań Autorskich w Katowicach Online.

    Ze studia zorganizowanego w znanej i lubianej księgarni wydawnictwa Sonia Draga – Miejscownik. Tygiel kulturalny nasi prowadzący łączyć się będą z autorami a publiczność będzie miała szansę na kontakt i zadawanie pytań. W charakterze prowadzących wystąpią: Jerzy Kisielewski, Szymon Kloska i Adam Szaja.

    A w programie…

    Piątek, 4 grudnia

    W Barbórkę o godz. 13.00 wraz z przedstawicielami Miasta Katowice – Współgospodarza Salonu Spotkań Autorskich oraz Biblioteki Śląskiej oficjalnie otworzymy wydarzenie. Tego dnia o 14.00 Biblioteka Śląska, partner merytoryczny Salonu, zaprosi na rozmowę wokół publikacji „Wspomnienia z pobytu w Ameryce Południowej w latach 1913-1924 Waleriana Czykla” z udziałem Zbigniewa Kadłubka, Jana Barona i Barbary Maresz.

    O godz. 16.00 będziemy mieli szansę dowiedzieć się czy istnieje coś takiego jak specyfika kryminałów narodowych. Tłumacze: Tomasz Kwiecień, Maria Jaszczurowska i Karolina Drozdowska wezmą pod lupę kryminały m.in. włoskich i skandynawskich autorów.

    A o 17.00 nie lada gratka dla zainteresowanych, jak powstają teksty znanych gier. Zapraszamy na prelekcję „Jak przekłada się nieopisywalną grozę, czyli tłumaczenie gry fabularnej Zew Cthulhu”, o kultowej grze fabularnej pełnej tajemnic i horrorów. A poruszane tematy to: Czy przekład gier fabularnych to tłumaczenie literackie czy techniczne? Jak odmalować nieopisywalne istoty z innych wymiarów w przekładzie? Dlaczego brak prohibicji w Polsce lat 20. XX wieku bywa problematyczny? Tłumaczka Zewu Cthulhu, Anna Maria Mazur, która od ponad dwóch lat przekłada mackowate podręczniki i scenariusze opowie o tym, jak tłumaczy się te nietypowe teksty i odpowie na pytania dotyczące swojej pracy. Oba spotkania przygotowało Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury.

    Późnym popołudniem, o 18:00 Adam Szaja ze smakksiazki.pl porozmawia z Piotrem Rozmusem i Konradem Grześlakiem o tym, dlaczego pisarze tak chętnie sięgają po gatunek kryminału.

    Sobota, 5 grudnia

    Sobotę rozpoczniemy akcentem dla najmłodszych – o godz. 11.00 spotkanie z udziałem Katarzyny Kozłowskiej, autorki lubianej dziecięcej serii „Feluś i Gucio”, a o 13.00 spotkanie
    z Martą Guzowską, autorką serii detektywistycznej o młodych śledczych z Tajemniczej 5! (obie pozycje wyd. Nasza Księgarnia).

    Tego dnia dorośli czytelnicy mogą liczyć na spotkania: Dlaczego bestia? (godz. 12.00).
    O Wojciechu Korfantym opowiedzą Józef Krzyki i Barbara Szmatloch – autorzy książki „Korfanty. Silna bestia” (Sonia Draga). O 14.00 Biblioteka Śląska, w ramach Śląskiej Akademii Komiksu, zaprosi na rozmowę z Matyldą Sęk-Iwanek, Wacławem Forajterem i Marcelim Szpakiem o komiksowych biografiach artystów. Odbędą się też spotkania: z Wiolettą Rotter- Kozerą wokół publikacji „Kilar w bliskim planie”, która ukazała się nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego (godz. 15.00), z Rafałem Olbińskim – jednym z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych malarzy i grafików (godz. 16.00, Wydawnictwo BOSZ)
    i Maciejem Łubieńskim wokół publikacji „Portret rodziny z czasów wielkości” – ironicznego, choć czułego opowiadania o dziejach Polski, o odkrywaniu rodzinnych tajemnic i odkurzaniu zapomnianych historii (Wydawnictwo WAB).

    Niedziela, 6 grudnia

    O 11.00 wydawnictwo Czytelnik zaprosi na spotkanie z Ireną Makarewicz, tłumaczką z języka węgierskiego, poświęcone publikacji „Stara miłość” Sándora Máraiego, reprezentatywnemu, chronologicznie skomponowanemu, wyborowi opowiadań cenionego i poczytnego w Polsce pisarza. O 13.00 w cyklu Bibliotheca Translata – Julio Cortázar „Powracająca ceremonia. Ceremonia recurrente” o tomiku wierszy w przekładzie Jacka Lyszczyny pozmawiają: Zbigniew Kadłubek, Marek Lyszczyna i Szymon Kloska. Tego dnia na zaproszenie wydawnictwa BOSZ, z publicznością spotka się najbardziej znany w Polsce językoznawca prof. Jerzy Bralczyk. Niedziela będzie też miała dwa mocne akcenty kryminalne, zapraszamy na spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim i Jakubem Szamałkiem (Wydawnictwo WAB).

    A dla najmłodszych – w niedzielę, w samo południe, rozmowa z Adamem Skrodzkim wokół książki „Brygada Brawurowych Kur” wydawnictwa Akapit Press.

    Pełny harmonogram wydarzeń znajdzie się na historiaikultura.pl, a zainteresowani konkretnymi publikacjami, podczas spotkań otrzymają informacje, gdzie można daną książkę kupić.

    Salon Spotkań Autorskich w Katowicach Online zastąpił planowane w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w tym czasie Targi Książki w Katowicach. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Historia i Kultura. Miastem Współgospodarzem Salonu są Katowice, a miejscem spotkań jest katowicka księgarnia wydawnictwa Sonia Draga – Miejscownik Tygiel Kulturalny. Mecenasem Salonu jest Drukarnia Wydawnicza im. W. L. Anczyca, a partnerem merytorycznym – Biblioteka Śląska. Patronat medialny nad wydarzeniem sprawują: rynek-ksiazki.pl, Magazyn Literacki KSIĄŻKI, portale: wydawca.com.pl, smakksiazki.pl i granice.pl.

    źródło: informacja prasowa

     

  • „Jak kupić nowe książki i zrobić dobry uczynek”. Listopadowy felieton Wojciecha Chmielarza

    Pamiętam, że kiedy lata temu mówiłem rodzicom, że jadę do miasta, to tak naprawdę chodziło o to, że jadę pochodzić po księgarniach.

    Tak, to pewnie znaczy, że byłem dość nudnym nastolatkiem. Ale było minęło. Dodam też do tego pewien kontekst czasowy. To była epoka (przynajmniej w Gliwicach) bez wielkich centrów handlowych. Pamiętam, jak kiedyś kolega opowiadał z błyskiem w oku, że pojechał z rodzicami do Selgrosa (a może to było Makro?) i było to coś, co robiło na nas wrażenie. A otwarcie pierwszego hipermarketu było wielkim wydarzeniem, na której zjechało się chyba z pół miasta. Podobne tłumy w jednym miejscu widziałem wcześniej tylko na finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    No więc w tych dawnych czasach, kiedy w Gliwicach nie było ani jednej galerii handlowej, żadnego hipermarketu, a z okazji otwarcia supermarketu sieci Plus (wielkości mniej więcej obecnej Biedronki) koncert zagrał na gliwickim rynku zespół Piersi (jeszcze z Pawłem Kukizem!), jeździłem do miasta, żeby pochodzić po księgarniach. Zaczynałem zazwyczaj od rynku, gdzie znajdował się i znajduje Empik. Potem w dół Zwycięstwa. Jedna księgarnia, druga, trzecia, czwarta. Chociaż przyznaję, że omijałem księgarnię św. Jacka. Jakoś nie mój klimat. Zabawne było to, że w każdej było przecież to samo (za wyjątkiem jednej, malutkiej, która specjalizowała się w fantastyce i grach RPG), ale zupełnie inaczej ułożone. I jakoś to inne ułożenie, inny wystrój, to jakoś tak wszystko zmieniało. Wstyd, ale nazw większości z tych księgarń  nie pamiętam, ale mógłbym pokazać, gdzie kiedyś się znajdowały. Kiedyś, bo już ich oczywiście nie ma. I Gliwice zrobiły się przez to trochę smutniejszym miastem.

    fot: ksiazkanatelefon.pl

    Opowiadam o tym wszystkim w związku z akcją „Książa na telefon”, której celem jest pomoc kameralnym księgarniom. I teraz tak. Nie będę teraz Państwu opowiadał, że wielkie sieci księgarskie to bezduszne i czyste zło. Bo to byłaby po prostu nieprawda. Mają one wiele zalet (szeroki asortyment, niskie ceny, żeby wymienić dwie pierwsze z brzegu) i dobrze, że są. Ale potrzebujemy tych mniejszych księgarń. Rodzinnych. Wyspecjalizowanych. Z księgarzami, którzy oddali swojej pracy całe serce i całą duszę. Takimi, którzy potrafią nam polecić taką powieść, która nam się na pewno spodoba, bo nas dobrze znają. Albo na odwrót. Od czasu do czasu w takiej małej księgarni potrafię poprosić, żeby księgarz polecił mi książkę, po którą sam nigdy bym nie sięgnął. I w ten sposób poznałem wspaniałe „To oślepiające, nieobecne światło” Tahara Ben Jelloun, przejmujący „Bezmatek” Miry Marcinów (obie dzięki Big Book Cafe) czy nastrojowe „Gdzie się podziałeś, Buzzie Aldrinie?” Johana Harstada (to z kolei dzięki sopockiemu „Smakowi Słowa”).

     

    Z powodu konstrukcji naszego rynku, księgarnie kameralne i tak miały pod górę. Nie mogąc konkurować ceną (nie oszukajmy się, niestety dla większości z nas to ciągle najważniejsze) walczyły jakością obsługi czy asortymentem. Często, jak w przypadku mojej lokalnej księgarni dla dzieci „Trzy Jeże” na warszawskim Ursynowie, przynosiło to magiczne rezultaty. Ale pandemia dała im potężnie po tyłku.

     

    I teraz sprawa jest prosta. Albo pomożemy im przetrwać ten trudny czas, albo kiedy to się wszystko skończy na miejscu naszej ulubionej księgarni będzie kolejna „Żabka” czy placówka banku (z całą moją sympatią do pracowników i ajentów „Żabek” i jednak trochę mniejszą sympatią do banków). Na szczęście możemy to zrobić w sposób prosty i właściwie nic przy tym nie tracąc. Zbliżają się Mikołajki. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. I tak planowaliście Państwo kupić prezenty. Skoro czytacie te słowa na tym portalu, to pewnie i tak miały być to książki 😉 A skoro tak, to czemu nie kupić ich w waszej lokalnej, kameralnej księgarni?

    Pomoże wam w tym inicjatywa „Książka na telefon”. Znajdziecie tam adres fizyczny, internetowy i numer telefonu do najbliższej kameralnej księgarni. Bo teraz najlepsze. Nie trzeba tam nawet chodzić. Wystarczy zadzwonić, zamówić, a dostarczą wam do domu.

    To co? Wybieramy się na świąteczne zakupy?

    Wojciech Chmielarz